Allie X – Cape God (2020), recenzja Christiana Cieślaka

Inne recenzje

Gdy nie wiesz jak napisać wstęp do swojej recenzji, zwykle nie wróży to dobrze krążkowi, który zamierzasz recenzować. Choć Allie X nigdy muzycznie mnie nie zawiodła, tak z trudem przychodzi mi początek analizy jej najnowszego dzieła pod tytułem Cape God. Nie chcąc zdradzić zbyt wiele, mówiąc jednocześnie wszystko, co ciśnie mi się na usta, nie powiem absolutnie nic o tym jak świetny jest ten album.

Cape God jest fantastyczne – koniec recenzji. Jednak z racji, że nie płacą mi za proste odpowiedzi na również proste pytania, muszę się trochę rozwinąć na jego temat, a zacznę od początku. Gdy Fresh Laundry trafiło na platformy streamingowe, nie byłem jakoś szczególnie nim podekscytowany. Ot nowa piosenka Allie X, która ma fajną melodię, fajny tekst i w ogóle jest fajna. Zatem nic nowego, wszystko po staremu, jednak nie wziąłem pod uwagi tego, że w żadnym wypadku nie jest to odgrzewany muzyczny kotlet. Dopiero Rings A Bell uruchomiło we mnie podkłady należnej Allie X ekscytacji, która zwiększała się z każdym kolejnym promocyjnym utworem, a wraz z premierą krążka osiągnęła zenit.

Tak jak Fresh Laundry otworzył całą erę pod tytułem Cape God, tak też zaprasza nas do wysłuchania całego albumu, co udaje mu się wprost wyśmienicie. Do końca nie wiadomo o co chodzi, ale z pewnością jest to przyjemne, przynajmniej dla mnie. Zresztą skoro w tytule mowa o świeżym praniu, nie sposób nie pomyśleć o swoistym nowym początku i powrotem do dziecinnych, bezpiecznych lat. Potem zaczyna się prawdziwe życie, czyli Devil I Know, które już za pierwszym razem mnie zmiotło – najlepsza „eurowizyjna” piosenka, która na Eurowizji niestety nigdy nie wystąpi, a szkoda. Tak jak trzecim singlem był Regulars, tak też znalazł się trzeci na trackliście Cape God. Utwór niezwykle dla mnie inspirujący i myślę, że również dla wielu innych osób. Świetna melodia, świetny tekst, świetna kompozycja – geniusz.

Ostatnim do omówienia singlem został Love Me Wrong z udziałem faworyta mojej aktorskiej faworyty Margot Robbie, czyli Troyem Sivanem. Choć nie jestem szczególnie zaznajomionym z jego autorką twórczością to muszę przyznać, że jest muzycznym kameleonem, chociażby odwołując się do jego duetów z Charli XCX. Myślę, że Love Me Wrong idealnie obrazuje to jaki to jest cały ten album. Cape God to podróż przez świat prostych, acz dosadnych melodii, okraszonych równie prostymi i dosadnymi tekstami, z których płynie coś więcej, niż tylko prościutkie słówka. To prawdziwa opowieść, która w oderwaniu od realnej rzeczywistości, ukazane za sprawą dość mrocznych okładek singli oraz niecodziennych teledysków, ma przesłanie dla świata, do tych nieregularnych, co z regularnymi zwisają z budynków całego świata.

Wracając do samej muzyki, w wojnie duetów, Love Me Wrong zdecydowanie wygrywa z utworem współtworzonym z Mitski pod tytułem Susie Save Your Love, choć i jemu mogę przyznać naprawdę zacną notę. Do moich personalnych ulubieńców muszę zaliczyć Super Duper Party People oraz Life Of The Party ze delikatnym wskazaniem na ten drugi. Uwielbiam te piosenki, które zachowując w sobie neurotyczny i dziwaczny styl Allie X, odkrywają jej zupełnie nowe oblicze. Śledząc aktywność Kanadyjki w mediach społecznościowych, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że powstały dzięki jej uczestnictwu na imprezach legendarnej Susanne Bartsch, a doprawdy są to imprezy szczególne. Sarah Come Home świetnie się zaczyna i potrafiło mnie zaskoczyć, choć chyba najmniej przystaje klimatem do pozostałych propozycji znajdujących się na Cape God. June Gloom jest przeuroczo zabawne – idealna piosenka na smutne dzionki, których również doświadczam. Do tej pory najmniej w ucho wpadły mi Madame X oraz Learning In Public, które gdzieś zniknęły pośród tylu fenomenalnych kompozycji, a szkoda, bo i tak zasługują na uwagę każdego z Was.

Cape God to z pewnością najlepsze dzieło Allie X w jej dotychczasowym dorobku. Nie tylko same melodie są dobre, ale i treść, mając w sobie również to coś, czego tak często dziś brakuje wokalistom głównego nurtu. Cóż więcej dodać, powstał kolejny niezwykle inspirujący album, który wyznacza standard dla popowej muzyki XXI wieku. Składam najgłębsze ukłony Wirującej Królowej!

Allie X - Cape God
  • Data premiery: 21 02 2020
  • Single: Fresh Laundry, Rings A Bell, Regulars, Love Me Wrong, Devil I Know
Najlepsze utwory: wszystkie
Najsłabsze utwory: brak


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Christian Cieślak
Christian Cieślak
Skromnie nieskromny dziennikarz muzyczny oraz kulturalny, który już od 5 lat sieje swoje opinie w redakcji All About Music. To mój sposób na dzielenie się ogromną miłością do muzyki całego świata, a w szczególności tej wymykającej się gatunkowym podziałom i prowokującej do myślenia.

Czytaj również

Gdy nie wiesz jak napisać wstęp do swojej recenzji, zwykle nie wróży to dobrze krążkowi, który zamierzasz recenzować. Choć Allie X nigdy muzycznie mnie nie zawiodła, tak z trudem przychodzi mi początek analizy jej najnowszego dzieła pod tytułem Cape God. Nie chcąc zdradzić zbyt wiele, mówiąc...Allie X – Cape God (2020), recenzja Christiana Cieślaka