Amerykańscy weterani rockowi po ponad 8 latach wracają z nowym albumem studyjnym! Zabawa, dubstep, ciężkie riffy i gitary, a także spokojne ballady – to tylko część tego, co w nim znajdziemy.
Music From Another Dimension! to już piętnasty studyjny album Aerosmith. Swoją premierę miał 6 listopada, a promowały go single Legendary Child, Lover Alot i What Could Have Been Love. Nad produkcją czuwał sam Steven Tyler, Joe Perry oraz stały współpracownik Jack Douglas. Teksty w większości napisał Tyler, lecz i koledzy z zespołu mieli w nich swój udział. Nagrania odbywały się w Los Angeles oraz w studiu w Massachusetts. Ostatnią płytę studyjną wydali w 2001 roku, dzięki czemu zespół wraca ze zdwojoną siłą i z masą nowych pomysłów. Udowadnia, że 42 lata kariery to za krótki czas by skończyły im się koncepcje oraz by stracili siłę na podbijanie kolejnych list przebojów.
Zespół proponuje nam 18 piosenek z czego 3 to dodatkowe utwory zaliczające się do wersji Deluxe. Ja przyjrzałam się im wszystkim, każdej z osobna i jedno co mogę powiedzieć od razu, to to, że ten album trzeba mieć po prostu na półce.
Tracklista przedstawia się następująco :
- LUV XXX
- Oh Yeah
- Beautiful
- Tell Me
- Out Go The Lights
- Legendary Child
- What Could Have Been Love
- Street Jesus
- Can’t Stop Lovin’ You
- Lover Alot
- We All Fall Down
- Freedom Fighter
- Closer
- Something
- Another Last Goodbye
- Up On The Mountain
- Oasis In The Night
- Sunny Side Of Love
Ci co przeczytali na początku dubstep, nie muszą się obawiać. Zespół nie uległ trendom i nie proponuje nam go bezpośrednio, lecz można odczuć wyraźną nim inspiracje na przykład w utworze Beautiful. Nie brakuje kompozycji, które są i z pazurem, a także tych, które okażą się mocnym zaskoczeniem dla niektórych słuchaczy. Utwór, który spełnia niewątpliwie te dwa warunki to Freedom Fighter gdzie usłyszymy samego Johnny’ego Deppa!
Aerosmith nie zapomniał kim jest i właśnie w takie klasyczne, aerosmithowskie brzmienia zaopatrzył krążek. Bez problemu możemy je odnaleźć w Out Go The Lights czy w trochę mniejszym stopniu w Closer. Chodźmy dalej. Czy to dalej ten sam zadziorny Aerosmith? Nie można uwierzyć, jednak z całym przekonaniem mówię – tak. Can’t Stop Lovin’ You, gdzie gościnnie głosu użycza Carrie Underwood, We All Fall Down czy What Could Have Been Love, chwytają za serca niesamowicie mocno. Another Last Goodbye też jak najbardziej zalicza się do ballad, jednak według mnie jest to kompozycja stworzona ‘na siłę’. Chwilami wokal jest nie do przyjęcia. Steven wręcz skrzeczy.
Szukając surowych akustycznych brzmień natrafimy na Tell Me czy dodatkowy Oasis In the Night. W Legendary Child z kolei odczuwam inspirację Guns n’ Roses (+ świetna solówka do tego!). Część kompozycji zahacza o klasyczny hard rock czy heavy metal. Mamy tu do czynienia ze świetnymi riffami, tu – czyli w LUV XXX, Street Jesus, Lover Alot czy też w Something. Oh Yeah również zasługuje na pochwałę. Kawał świetnej roboty.
Warto też poświęcić trochę czasu na przesłuchanie dodatkowych, bonusowych utworów. Up On A Mountain – świetne gitary, Oasis In the Night – opisany już powyżej, czyli surowe, akustyczne brzmienie i wielkie zadatki na balladę. Utwór który zamyka całość – Sunny Side Of Love – pierwsze 2 sekundy całkowicie przypominają mi początek The Zephyr Song Red Hotów, lecz to tylko 2 sekundy, dalej już tylko Aerosmith.
Tym krążkiem zespół pokazuje, że jest w szczytowej formie, gra lepiej niż kiedykolwiek i proponuje tylko konkrety, a dokładnie takich 18. W żadnym wypadku nie można tu mówić o wypaleniu się zespołu, bo przypomnę, że działa już od 42 lat, a to, że jest to nowy materiał od lat 11 – warto było czekać na niego, nawet tyle. Magazyn People umieścił album na liście 5, które musisz mieć tej jesieni i to całkiem słusznie.


