Tego słuchamy: Utwory, których nie możecie przegapić (Tydzień 3)

To już trzeci tydzień, gdy prezentujemy Wam listę piętnastu utworów, które utknęły w głowie naszym redaktorom. Polecamy je wam, bo może i Wam przypadną do gustu i nie będziecie mogli bez nich żyć. Dzisiaj swoje „piątki” prezentują naczelny, Łukasz Jankowski i Agata Omelańska.

Łukasz Mantiuk

Damien Rice – The Box

Albumu Damiena Rice’a posłuchałem zupełnie przypadkiem, lubię jego poprzednie, pojedyncze utwory, nigdy nie sięgałem po krązki jako całość. Ten najnowszy mnie oczarował. Jest idealny od poczatku do końca. A prawdziwą perełką jest właśnie utwór The Box. Koniecznie posłuchajcie.

Ella Henderson – Beautifully Unfinished

Debiutancki album Elli Henderson, Chapter One, towarzyszy mi odkąd tylko się pojawił w moich rękach. Beautifully Unfinished to utwór, który znajdziecie na wersji deluxe tego wydawnictwa. Jest to przepiękna ballada z momentami nie co dynamiczniejszymi. Moim zdaniem jest to najlepszy utwór na tej płycie, jednocześnie największe arcydzieło, jakie udało się stworzyć młodej Brytyjce.

Mela Koteluk – Migracje

Łukasz wybrał Żurawie origami, ja również chciałem je umieścić, jednak zdecydowałem się na inny utwór ze znakomitej płyty Meli Koteluk. Migracje, utwór tytułowy, a jednocześnie najbardziej dynamiczny z tego krążka. Znakomity, żywiołowy, magiczny! Ale takich utworów na tej płycie jest dużo więcej!

Lorde – Yellow Flicker Beat

Byłem w kinie. Obejrzałem Igrzyska Śmierci – Kosogłos. Nawet mi się podobało, nie powiem, że nie. Jednak po filmie przyszedł czas na napisy końcowe i utwór Lorde! Ludzie wychodzili, a ja siedziałem i śpiewałem. Utwór ten znałem dużo wcześniej, wracałem do niego czasami, jednak od filmu słucham go nagminnie.

LemON – Spójrz

Nie jestem fanem najnowszego albumu zespołu LemON. Kocham ich, kocham ich debiut, jednak krążek Scarlett mnie do siebie nie przekonał. Jest miałki, trochę nijaki. Jednak uwagę moją zwróciły dwa utwory – Lwia część i Spójrz. Dzisiaj proponuję Wam Spójrz, mam nadzieję, że będzie kolejnym singlem.

ŁUKASZ JANKOWSKI

Mela Koteluk – Żurawie origami

Kilka dni temu na All About Music mogliście przeczytać moją recenzję nowego krążka Meli. Według mnie każdy numer jest wart tego, aby się z nim zapoznać. Jednakże to Żurawie origami skradło moje serce najszybciej. Genialny podkład i doskonały tekst w połączeniu z wokalem Koteluk robi piorunujące wrażenie.

Azealia Banks – Ice Princess

Banks nieoczekiwanie wydała swój długogrający debiut i pokazała, że nie tylko potrafi dużo mówić, ale też tworzyć dobrą muzykę. Azealia robi to o czym jej największe konkurentki mogą tylko pomarzyć – tworzy kompozycje, które nie nudzą już po pierwszym przesłuchaniu. Takim kawałkiem jest Ice Princess, który w genialny sposób łączy partie wokalne z rapem, poza tym jest bardziej art niż rozdmuchany ARTPOP.

Stromae feat. Lorde, Pusha T, Q-Tip & HAIM – Meltdown

Stromae ostatnimi czasy bardzo poświęcił się swojej wokalnej karierze i wylansował takie hity jak Ta fête oraz Papaoutai. Na nowym soundtracku do kolejnej części Hunger Games francuski muzyk postanowił udzielić się jako producent, zaprosił do swojego numeru takich artystów jak: Lorde, Pusha T, Q-Tip, HAIM i razem stworzyli kompozycję po prostu genialną.

Ørganek – Głupi ja

Debiut muzycznego projektu Ørganek do sprzedaży trafił stosunkowo dawno, ale muzycy w przerwie od intensywnego koncertowania, postanowili nagrać klip do tego numeru i jakiś czas temu mogliśmy się z nim zapoznać. Numer ten od razu skradł moje serce za sprawą świetnego tekstu oraz wokalu frontu.

Black Atlass – Jewels

Black Atlass to młody artysta, który chce podbić świat za sprawą swojej muzyki. To zadanie może mu się udać, bo jego muzyka jest po prostu genialna! Alex Fleming ma wsparcie u rozpoznawalnych kolegów z branży, co zaowocowało powstaniem klipu do Jewels. Wyreżyserowany on został przez Woodkida, a w nim możemy ujrzeć Anję Rubik. Numer jak i teledysk są po prostu genialne. Każdy musi usłyszeć i zobaczyć te dzieła!

Agata Omelańska

Die Antwoord, Ugly Boy

Przyznaję, że Die Antwoord to najbardziej pojechany zespół, z jakim miałam do tej pory do czynienia. W pierwszej chwili grupa szokuje wizerunkiem, teledyskami i muzyką, ale później nie można oderwać od niej wzroku. Nie dajcie się zwieść delikatnemu początkowi – Ugly Boy to utwór na pozór słodki i delikatny, a jeśli w teledysku przed Yo-landi klęka sam Marylin Manson… Zachęcona i zaciekawiona przesłuchałam całą płytę Donker Mag – i jest tak inna, mroczna i przesiąknięta kulturą zef… że fascynuje od pierwszej sekundy do samego końca.

Burns, FLICKA

Burnsa obserwuję już dłuższego czasu i z niecierpliwością wyczekuję każdego nowego singla czy remiksu. Choć na początku trudno było mi zrozumieć jego styl, dziś bardzo go cenię; ten brytyjski dj ma niezwykłą wyobraźnię muzyczną i tworzy zaskakujące, bardzo dopracowane utwory. Kawałek FLICKA diametralnie różni się od pierwszego singla, który zapewne kojarzycie z radia: w porównaniu do Lies jest mroczniejszy, silnie klubowy i z wokalem okrojonym do minimum. Nadaje on brzmieniu Burnsa zupełnie nowy kierunek; tego lata bowiem Brytyjczyk dość często grywał na Ibizie i zapewne stąd te wpływy. Dla mnie Burns to z jednej strony czarodziej, z drugiej artysta – nikt nie sampluje tak, jak on.

Zola Jesus, Lawless

Choć za najlepsze utwory z najnowszej płyty Zoli, TAIGA, uważam Hollow, Hunger i Ego, to właśnie Lawless chodzi za mną od ponad tygodnia. Ta piosenka momentalnie przypomina mi wspaniałą Kate Bush, zarówno wokalnie, jak i w kwestii muzycznej. Hipnotyzujący, przenikliwy głos Zoli podkreśla delikatne brzmienie perkusji. Jestem też pełna podziwu dla artystki, która odważyła się na dość odważny eksperyment z muzyką pop i darkwave – wyszło fenomenalnie, a brzmienie stało się lżejsze i przystępniejsze. Bez wątpienia TAIGA to dla mnie jedna z najlepszych płyt 2014!

Jessie J & 2 Chainz, Burnin’ Up

Jedyny zdecydowanie popowy kawałek w tym zestawieniu reprezentuje Jessie J. Burnin’ Up to seksowny, taneczny utwór, przy którym trudno usiedzieć w miejscu – momentalnie wpada w ucho, a nogi same rwą się do tańca. Co prawda Jessie nie pokazuje w tej piosence całej siły swojego wokalu (tak jak robi to np. w Bang Bang z Arianą Grande i Nicki Minaj), ale i tak brzmi świetnie. Choć niektórzy krytycy mówią o nim, że jest „zbyt amerykański”, moim zdaniem to dobry singiel – wokalistka i raper 2 Chainz stworzyli gorący, rytmiczny duet. Dodatkowym smaczkiem jest teledysk: Jessie J NAPRAWDĘ ma nogi do nieba.

The Kinks, Rats

W przypadku klasyków takich jak The Kinks nie trzeba zbyt wiele mówić: szybki, energetyczny i zadziorny Rats to jeden z moich ulubionych rockowych kawałków. Poznałam dwa lata temu dzięki mojemu współlokatorowi i od tamtej pory słucham zawsze, gdy mamy zły dzień lub gdy potrzebuję solidnej pobudki. Gitarowy riff pełen energii, szalone brzmienie perkusji i zadziorny wokal budzą lepiej niż kawa! Dzięki tej formacji sięgnęłam po inne zespoły z tzw. „brytyjskiej inwazji”, więc sporo u mnie rock and rolla, new romantic i synthpopu. Cytując słynne powiedzenie lidera zespołu, Raya Daviesa: God save The Kinks!

Czytaj również