Dorota Theisebach podczas przesłuchania w ciemno zaśpiewała piosenkę z repertuaru Adele Don’t You Remember. Jej wykonanie spodobało się wszystkim jurorom. Dorota wybrała Tomsona i Barona. Dlaczego? Tego między innymi dowiecie się z naszego wywiadu. Przeczytajcie i poznajcie Dorotę.
Dorota jest studentką II roku wokalistyki jazzowej na Akademii Muzycznej w Gdańsku. W 2011 roku reprezentowała drużynę Macieja Miecznikowskiego w programie „Bitwa na głosy”.
Marta Mrowiec: Kim jest Dorota Theisebach?
Dorota Theisebach: To trudne zadanie określić samego siebie w kilku zdaniach. Jestem 20-letnią studentką wokalistyki jazzowej. Jestem córką, siostrą i przyjaciółką Mój ulubiony piątek, to impreza z przyjaciółmi, a idealna niedziela z pizzą przed telewizorem. Natomiast idealny tydzień, to taki, w którym śpiewam, w którym otaczam się muzyką, muzykami i pracą. Jestem wokalistką, duszą artystyczną, ale jeszcze nie artystką.
Marta Mrowiec: Kiedy byłam małą dziewczynką marzyłam o…
Dorota Theisebach: …sławie. Wielkiej, wszechogarniającej sławie. Na szczęście trochę dorosłam i nie marzę już o sławie, ani o małej ani o dużej :) Marzę o tym, by ludzie chcieli mnie słuchać, ale bym mogła przy tym zachować swoją prywatność.
Marta Mrowiec: Gdyby nie muzyka to…
Dorota Theisebach: Gdyby nie muzyka, to prawdopodobnie zostałabym nauczycielem języka niemieckiego, bo w tym kierunku kształciłam się w liceum. Na szczęście nie byłam najlepszą uczennicą, więc musiałam skorzystać z innej alternatywy czyli muzyki, którą wcześniej traktowałam jako wielką pasję, nie jako sposób na życie.
Marta Mrowiec: Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z muzyką?
Dorota Theisebach: Muzyka towarzyszy mi od najmłodszych lat. Mój dziadek był pianistą, rodzice śpiewali w chórze, siostry grały na pianinie, więc koniec końców, nie miałam wyjścia. W wieku 6 lat słuchając Arki Noego odkryłam, że to nic trudnego śpiewać tak jak tamte dzieciaki. W wieku 10 lat miałam pierwsze publiczne wystąpienie. Śpiewałam przed całą klasą (!) Odę do radości. Pamiętam, że dostałam piątkę, która zachęciła mnie do dalszych „koncertów” szkolnych. Później jeździłam na konkursy, dostałam się do Teatru Junior przy Teatrze Muzycznym w Gdyni. Tam bardzo się otworzyłam na scenę i na widzów.Następnie była Bitwa na głosy. To właśnie w tym momencie stwierdziłam, że nie chcę robić nic innego. Dostałam się na Akademię Muzyczną w Gdańsku, w tej chwili jestem na drugim roku i cieszę się ogromnie, że nie studiuję germanistyki ;)
Marta Mrowiec: Gdybyś musiała wymienić 3 swoich idoli muzycznych, kto by to był?
Dorota Theisebach: Mój wokalny mistrz i autorytet to Jessie J. Robi z głosem magiczne rzeczy, z niebywałą precyzją i smakiem. Uwielbiam jej akustyczne koncerty. Muzycznie: James Brown! Świetny instrumentalista, wokalista i kompozytor! Uwielbiam wszystkie jego kawałki. Idealne właściwie i na koncert i na imprezę i na „siedzenie w domu”. Jest genialny! Następnie Prince. Właściwie „miłością” do Prince’a zaraziła mnie moja nauczycielka wokalu. Pamiętam, że na jednym z egzaminów semestralnych śpiewałam „How come you don’t call me”, było to dla mnie ogromne wyzwanie i żeby podołać, utrzymać klimat i jednocześnie dodać coś od siebie – słuchałam i słuchałam wielu jego utworów i w ten sposób mnie zachwycił.
Sergiusz Królak: W 2011 roku wzięłaś udział w pierwszej edycji programu „Bitwa na Głosy”, w którym uczestniczyłaś w drużynie reprezentującej Gdynię, pod dowództwem Maćka Miecznikowskiego. Czemu zdecydowałaś się na udział w tym programie?
Dorota Theisebach: Do udziału w Bitwie namówiła mnie moja nauczycielka języka polskiego. Powiedziała, że warto, że powinnam spróbować. Uznałam, że ma rację. Poszłam na casting i się udało.
Sergiusz Królak:Jak wspominasz czas spędzony w „Bitwie…”?
Dorota Theisebach:Bitwa na głosy to świetna przygoda, ale też ogrom pracy. Pamiętam, że część prób mieliśmy w Gdyni, część w Warszawie. Gdy wracaliśmy w niedzielę nad ranem z kolejnego live’a, to właściwie spaliśmy może godzinę, dwie i ruszaliśmy na próbę do kolejnego odcinka. To ciężka praca, ale radość z tego, że możemy stanąć na tej scenie, że ludziom się to podoba i chcą nas oglądać, rekompensuje wszystko.
Sergiusz Królak: Czego nauczyłaś się podczas współpracy z liderem zespołu Leszcze?
Dorota Theisebach: Maciek przede wszystkim nauczył nas podejścia do programu – na luzie, z dystansem. Uświadomił, że to nie jest taka prawdziwa, zacięta rywalizacja, bo nikt tutaj nie pracuje na samego siebie, tylko każdy pracuje na szczytny cel, więc ktokolwiek by nie wygrał, nagroda zostałaby dobrze wykorzystana. Maciej podchodził też dość emocjonalnie do naszego zespołu. Znał nas wszystkich, z każdym porozmawiał, wiedział co u kogo słychać. Był dobrym trenerem.
Sergiusz Królak: Tworzysz wraz ze znajomymi z gdańskiej Akademii Muzycznej własne, jazzowo-funkowo-soulowe kompozycje. Czy i kiedy planujesz wydać swoją debiutancką płytę z tymi utworami?
Dorota Theisebach: Tworzę, lecz jeszcze nie stworzyłam, więc do debiutanckiej płyty daleko ;). Oczywiście zamierzam ją wydać, lecz niestety nie nastąpi to w najbliższym czasie. Chciałabym, żeby była dopracowana, w pełni moja. Na pewno, gdy któryś z moich utworów będzie już gotowy wrzucę go najpierw do sieci, bo to w tej chwili najlepszy środek przekazu. Ta płyta będzie miała w sobie trochę jazzu, więcej funky i soulu, sporo gospel, może trochę r’n’b. Choć nie chcę mówić, bo tak naprawdę nie wiadomo co mi strzeli do głowy podczas jej tworzenia ;)
Marta Mrowiec:Dlaczego zdecydowałeś się na udział w The Voice of Poland? Czego oczekujesz po udziale w programie?
Dorota Theisebach: Do The Voice wybierałam się już od 3 lat. Gdy powstawała pierwsza edycja – miałam maturę. Gdy druga – byłam na pierwszym roku studiów. A teraz uznałam, że 3 edycja to idealny czas dla mnie. VOP jest na o wiele wyższym poziomie niż inne polskie Talent Show, tu liczy się głos. Nie ma tzw. wiochy ;). Zaproszenie na przesłuchania w ciemno, a już szczególnie dostanie się do drużyny uważam za spory sukces. Liczę na to, że po programie będę miała lepszy start na rynku muzycznym.
Marta Mrowiec: Dlaczego wybrałaś drużynę Tomsona i Barona?
Dorota Theisebach: Wybrałam chłopaków, bo łączy nas podobny klimat muzyczny, soul, funky, r’n’b to też ich klimaty. Wybierając ich drużynę wybieram jednocześnie piosenki, w których będę czuła się najlepiej.
Marta Mrowiec: Załóżmy, że wygrasz The Voice of Poland, co zmieni się w Twoim życiu?
Dorota Theisebach: Mam nadzieję, że oprócz milionów sprzedanych płyt, nic ;)
Pozdrawiam serdecznie, Dorota Theisebach :)
Więcej o Dorocie dowiecie się z jej Facebookowego profilu: Dorota Theisebach

