Domowe melodie – Domowe melodie (2012), recenzja Oliwii Kujawy

Do napisania tej recenzji zbierałam się już jakiś czas. Wczorajsze wydarzenia (tekst piszę w sobotę – 3 sierpnia) w radiowej Trójce jednak, wyjątkowo mnie do tego zmobilizowały…

Nie, nie. Nie ogłoszono pewnej, tym razem, daty nowego końca świata i nie muszę się spieszyć, żeby przed zagładą napisać jeszcze parę słów na temat płyty Domowych melodii. Nikt nie wypowiedział nikomu wojny, nie wybuchła żadna bomba i nikt nie umarł.

Kiedy tydzień temu, na Facebookowym fanpage’u Domowych melodii, przeczytałam, że ich Grażka znalazła się w zestawie do głosowania na Listę Przebojów Trójki, niezmiernie się ucieszyłam. Wreszcie ktoś ich docenił! Nie przypuszczałam jednak tak ogromnego sukcesu. Siedem dni później okazało się, że Domowe melodie, dzięki głosom słuchaczy, prosto z poczekalni, wskoczyły na miejsce 2. legendarnej listy. Moja radość sięgnęła już prawie nieba, toteż czym prędzej postanowiłam podzielić się z Wami muzyką Domowych melodii. Bo to piękna sztuka jest!

Domowe melodie to projekt trzech osób – Justyny Chowaniak (wokalistki, autorki tekstów i kompozycji) oraz Staszka Czyżewskiego i Kuby Dykierta (instrumentalistów). Ich domowe melodie prezentowane za pomocą amatorskich teledysków, publikowanych na Youtube, podbiły Internet.  Jak napisała Justyna na ich Facebookowym profilu:

Domowe melodie to projekt kilkunastu własnoręcznie nabazgranych i skomponowanych piosenek. W domu. Razem z płaczem, spalonym garnkiem, gorączką i dziurawą skarpetą. Nagrywam. Rejestruję ulotny fragment mojego życia… Po drodze pojawili się moi muzykanci najlepsi-Staszek i Kuba. I tak sobie klepiemy domowe bity.

Tysiące osób obejrzało klipy Domowych melodii na ich kanale na YT, nie brakowało też chętnych, aby posłuchać tego tria nie tylko przed komputerem, ale również podczas jazdy autem albo uskuteczniania leżingu na plaży. Powstała płyta. Można powiedzieć, że to prawdziwy „hand made”, ponieważ materiał na nią został nagrany metodą… domową (np. za mikrofon robiła puszka z naciągniętą nań rajstopą), bo to przecież DOMOWE melodie. Szmer miasta, dźwięki ulicy, chrząknięcia – w tym przypadku nie są minusem. To wszystko oddaje urok Domowych melodii. Teksty Justyny są lekkie, poetyckie i pozbawione bylejakości. Mówią o tym, co ważne, o problemach, o miłości, o życiu. Wzruszyły już nie jednego twardziela! To samo kompozycje. Delikatne nuty, a w tle charakterystyczny kontrabas, nadają ten wyjątkowy klimat, który towarzyszy niewielu wykonawcom.

Na płycie jest opowieść o Grażce, która swoim pragnieniem usunięcia ciąży zawojowała Listę Przebojów Trójki, jest i historia alkoholika – Zbyszka. Łono – piosenka na pocieszenie po rozstaniu, lekarstwo na nieszczęśliwą miłość. Jest też chyba jedna z piękniejszych polskich piosenek ostatnich lat – Północ. Wzruszający Okruszek. I wiele innych. Nieco gorsza od tej Youtube’owej, wydaje się jedynie wersja Tak Dali (swoją drogą, mojej ulubionej piosenki tego tria).

Domowe melodie i ich krążek (zdecydowanie za krótki) potrafi doprowadzić słuchacza od śmiechu do łez wzruszenia. Piosenki są najnormalniej w świecie autentyczne i wpadają w ucho. Mam jedynie nadzieję, że zespół nie wpakuje się w sidła komercji. Wszystko wskazuje na to, że tak się nie stanie.

Domowe melodie to prawdziwy oryginał na polskim rynku muzycznym. Nie bez powodu przecież, muzycy są zapraszani, aby grać, na jednym z największych polskich festiwali – Openerze (tak, tak! Domowe melodie zagrały na tegorocznym Openerze, wiedziałeś o tym?!). Spodobało się? Więcej informacji, jak dostać płytę Domowych melodii, znajdziesz na fanpage’u zespołu.

Czytaj również