Po ślubie nadszedł czas na… Miodowe lata. Zuta wielkimi krokami przygotowuje się do premiery drugiego albumu studyjnego, a oto kolejna propozycja.
Nie pierwszy i nie ostatni lovesong w wykonaniu Zuty to prawdziwa gratka dla fanów artystki. To utwór o schronieniu, jaką daje prawdziwa miłość. Kawałek wyprodukował Marcin Bors, a wśród inspiracji padają nazwiska Michaela Kiwanuki czy zespołu The War On Drugs.
To najbardziej romantyczne brzmienie gitary w karierze Maksiulka. Zainspirowało mnie ono do wyśpiewania nie tylko czułości, ale też wątpliwości i zawartego w naszym duecie poczucia bezpieczeństwa. W tym utworze, w stopniu większym niż kiedykolwiek wcześniej, zawiera się nasz świat, jego ułamek. Słuchacz może się po nim przejść na spacer, rozejrzeć, przyjrzeć z bliska. Pytając „jak to jest”, „czy masz na nas plan” nie oczekuję odpowiedzi. Jestem ciekawa, ale przecież nie wymagam, by druga połówka posiadała całą wiedzę tajemną, której mi brakuje. To opowieść o niesamowitej uldze jaką przynosi szczera miłość i partnerstwo.
opowiada Zuta.
Okładka singla to autentyczne zdjęcie ze ślubu Zuty i Maksa w wydaniu retro, stylizowane na kasetę VHS. To hołd oddany kultowemu polskiemu sitcomowi „Miodowe lata”, do którego nawiązuje duet.
Miodowe lata to zapowiedź nowego albumu Zuty. Zgodnie z zapowiedzią produkcja ma ukazać się w 2027 roku. W ubiegłym roku małżeństwo debiutowało krążkiem To dopiero początek.

