Bezczel to postać, na którą jedni narzekają, że nie trzyma poziomu, że jest słaby, że samo flow go nie ratuje a z drugiej stoją za nim fani ceniąc sobie to co robi. Przy płycie A.D.H.D. ja jestem gdzieś po środku.
A.D.H.D. Bezczel przedstawia jako Artystyczna Dusza Husarska Determinacja i o ile determinacji mu nie brak to artyzmu musimy się w tym doszukiwać a i tak może nam się to nie udać. A.D.H.D to przede wszystkim mocne, agresywne flow i grube bity. Całość trzyma się kupy i brzmi całkiem ciekawie. A.D.H.D. to w końcu ostry, mocno bujający a także bijący energią styl Bezczela. Jedyny mój zarzut to warstwa liryczna, która jest zbyt prosta.
Z góry mogliśmy założyć, że Proforma 2 będzie katem i to nie tylko przez fakt udziału znanych zawodników rap gry, ale głównie przez mocne wersy oraz nawiązanie do poprzedniego kawałka. Prawo ponad prawem to siejący populizm kawałek. Porusza się w obrębie społecznych problemów XXI wieku. Wytyka podatność na manipulacje, kłamstwo i fałsz. Numer okraszony bujającym bitem wpada w ucho. Zatrutych uczuć woń to swoiste storyteling, jednak bez pomysłu i polotu. Historia tak przewidywalna, że już po kilku pierwszych wersach wiedziałam, że koleś okaże się ojcem dziewczyny a ona będzie z nim w ciąży. Przypomniał mi się Słoń i jego storyteling, jednak jak dla mnie to on jest niedościgniony, jeżeli chodzi o chore związki w swoich kawałkach. Wracając jednak do Bezczela. Kocham rzeczy, których nienawidzę… to kolejny numer, który porusza się w obrębie nałogów pokazując ich pozytywne i negatywne strony a Nie umiemy żyć ze sobą, nie możemy żyć bez siebie to lovesong w wydaniu rapowym. Z kolei Epizod to opowieść o melanżowych zdarzeniach. Nic nowego, nic twórczego w dodatku ujęte w dosyć proste wersy. Nie porywa. Na uwagę zasługuje Kala, która w dwóch numerach zrobiła chórki tym samym dodając im klimatu (Urodzeni z krzykiem, wychowani w buncie oraz Kocham rzeczy, których nienawidzę…)
Za produkcję odpowiada Poszwixxx, Bob Air, Chmurok, PSR, Kaszpir, Zelo, Welon i Młody GRO. Bity są żywe i chwytliwe i dobrze się ich słucha. Każdy kawałek buja i jest przepełniony przeróżnymi dźwiękami. Wśród gości, którymi nabita jest ta płyta na uwagę zasługuje Paluch i wspomniana Kala a także zwrotka Ciry w kawałku Doprawdy?
Dobre bity i technika jaką włada Bezczel (niczym mieczem, który wyciąga na okładce albumu) powiązane z miejscami średnią warstwą liryczną w ogólnej ocenie dają mi 7,5. Bezczel z podstawowych i wszystkim znanych tematów nie stworzył nic nowego. Jednak album jest żywy, energiczny i świeży. Poza tym technika i ponad przeciętne flow sprawiają, że krążek nie jest monotonny. Tym samym pokazuje, że nie powinniśmy go ignorować. Oczywiście można też narzekać na to, że Bezczel porusza się w tematyce dobrze znanej z innych albumów tj. imprezy, refleksje nad chorą rzeczywistości, polityką), na to, że nie ma wysmakowanych i wyszukanych metafor i poetyckich środków. Jednak po co? Przecież siła również tkwi w prostocie. Dodatkowo Bezczel dołączył mixteape, w którym z góry zapowiedział, żeby patrzeć na niego z przymrużeniem oka. I taki właśnie jest. Lekki, prześmiewczy, mocno ironiczny a przy tym idealnie bujający. Świetny dodatek do solowej płyty.


