„To album, który łączy refleksję nad tym, co było, z pulsującą energią teraźniejszości” Wywiad z duetem ESEMES

Wczoraj duet Esemes z Bielska-Białej wydał album Transesemisja. Dziś mamy dla Was wywiad. Przeczytajcie, co mieli nam do powiedzenia na temat nowego wydawnictwa.

„Transesemisja” to muzyczna podróż pełna emocji i kontrastów. Jak wyglądał proces tworzenia tego albumu – czy był to płynny przepływ inspiracji, czy bardziej zderzenie różnych wizji, które stopniowo się uzupełniały?

Był mieszanką obu tych elementów. Z jednej strony mieliśmy wyraźną wizję – chcieliśmy stworzyć album spójny emocjonalnie i muzycznie, a z drugiej strony, nie zawsze wszystko szło płynnie. Niektóre utwory powstawały natychmiast . Inne wymagały wielu prób, zmian i poszukiwań, zanim osiągnęły ostateczny kształt. Bywały momenty, kiedy każdy z nas miał inne pomysły na dynamikę. Staraliśmy się, by każdy kawałek miał swój własny charakter, a jednocześnie pasował do całości.

Wasza muzyka balansuje między nostalgią a nowoczesnością. Jakie wspomnienia lub emocje najbardziej wpłynęły na brzmienie i teksty tego albumu?

Na brzmienie i teksty „Transesemisji” wpłynęły nasze osobiste doświadczenia, obserwacje i emocje. To album, który łączy refleksję nad tym, co było, z pulsującą energią teraźniejszości. Nostalgia pojawia się w tekstach – opowiadamy o relacjach, tęsknocie, zagubieniu w świecie pełnym bodźców. To coś co każdy z nas przeżywa, a rozterki to naturalna część życia. Z kolei nowoczesność słychać w brzmieniu – elektroniczne bity, deep house’owe sekwencje, indiepopowe melodie.

„Transesemisja” to także refleksja nad relacjami i rzeczywistością. Czy są jakieś konkretne historie lub doświadczenia, które szczególnie Was zainspirowały?

Nie skupialiśmy się na jednej konkretnej historii, ale na emocjach, które są uniwersalne – relacje , tęsknocie, zagubieniu w świecie pełnym bodźców. Relacje w dzisiejszych czasach często rozgrywają się gdzieś pomiędzy światem realnym a cyfrowym. Czasem można odnieść wrażenie że ten świat to pustelnia uczuciowa. To temat, który mocno przewija się przez album – potrzeba kontaktu i autentyczności kontra powierzchowność i szybkie zmiany. „Transesemisja” to trochę taki zapis tych napięć, wątpliwości i poszukiwań, a inspiracją jest wszystko co nas otacza, obserwacja życia które przeżywamy , ludzie którzy są dookoła nas.

Wasza twórczość łączy wiele gatunków – od synth-popu przez indie aż po etno. Jak udaje się Wam zachować spójność brzmieniową przy tak różnorodnych wpływach?

Łączenie różnych gatunków to świetna zabawa, a jednocześnie naturalny efekt naszych różnych muzycznych doświadczeń. Słuchamy bardzo różnorodnej muzyki, co mocno wpływa na nasze brzmienie. Bob uwielbia zanurzać się w tym świecie, a kiedy już wciągnie go eksperymentowanie, często kończy się to nietypowymi miksami różnych nurtów. Najbardziej cieszy nas to, że mimo tej różnorodności udaje się zachować spójność !

Instrumentalna kompozycja na albumie jest intrygująca. Co skłoniło Was do dodania utworu pozbawionego wokalu i jaką historię chcecie nim opowiedzieć?

Blastoff długo ewaluował , początkowo był utworem intro , wprowadzającym podczas koncertów , trochę inaczej brzmiał i z tego względu nie posiadał tekstu. Ponieważ od początku był utworem który był wyrazem ekspresji Boba taki pozostał. W przypadku „Blastoff” chodziło również o stworzenie przestrzeni, w której każdy mógłby odnaleźć coś własnego, bez narzuconej narracji. To taki moment w albumie, gdzie można po prostu zamknąć oczy, odpłynąć i dać się porwać muzyce. Czasami mamy wrażenie, że emocje można wyrazić mocniej dźwiękami niż tekstem. To też spowodowało że ostatecznie nie znaleźliśmy miejsca na tekst . Boba pociąga komponowanie dj-skich setów i to właściwie czubek góry lodowej nad którą pracuje w zaciszu swojego komputera. Chcemy w najbliższym czasie doprowadzić do tego aby nasze koncerty były jedną wielką muzyczną podróżą wspomaganą oprawą wizualną.

Cover utworu zespołu Rezerwat to hołd dla klasyki polskiej muzyki. Co dla Was oznacza ten zespół i dlaczego zdecydowaliście się sięgnąć właśnie po ten utwór?

Rezerwat to jeden z tych zespołów, których piosenka Zaopiekuj się mną ma w sobie ponadczasową emocję i szczerość, to utwór, który od zawsze chwytał nas za serce – jego tekst i melodia mają niezwykłą moc, a jednocześnie nigdy wcześniej nie został zinterpretowany w elektronicznej odsłonie. Postanowiliśmy zmierzyć się z nim, nadając mu nowe brzmienie, starając się zachować jego nostalgię i emocjonalność. To było wyzwanie, bo chcieliśmy, by nasza wersja była świeża, ale jednocześnie oddawała ducha oryginału. Dla nas to nie tylko cover – to ukłon w stronę klasyki i próba pokazania jej w nowym świetle.

Wasze wcześniejsze projekty, zwłaszcza działalność Boba w zespole Lord, miały swój moment na Liście Przebojów Trójki. Jak tamte doświadczenia wpłynęły na rozwój ESEMES?

Tamte doświadczenia to raczej ciekawa historia, jak opowieści z kasety VHS, bo wszystko nagle się zmieniło, Trójka to zupełnie inna rozgłośnia, a świat streamingu całkowicie zmienił zasady gry na rynku muzycznym. Dziś liczą się inne wartości, inna energia i inny sposób docierania do słuchaczy. Fajnie było tego doświadczyć ale nasza muzyczna droga biegnie w nowym kierunku.

Wasza muzyka jest pełna detali i głębi. Czy w studiu jesteście bardziej perfekcjonistami, dopracowując każdy dźwięk, czy stawiacie na spontaniczność i emocjonalną energię chwili?

To trochę mieszanka obu podejść. Z jednej strony cenimy spontaniczność – często pierwsze wersje utworów mają w sobie surową energię, której nie chcemy zatracić. Potem jednak zawsze wymagają dopracowania . W studiu potrafimy spędzić długie godziny, dopracowując detale, szukając idealnych brzmień i aranżacji, szczególnie Bob w zaciszu domowym. Wszystko jednak zależało od utworu – „Odlatuję” czy „Rebelia” powstały niemal natychmiast, od razu poczuliśmy, że to jest to. Z kolei „Od Nowa” był dla nas dużym wyzwaniem. Ten numer wymagał wielu poprawek i długiego czasu spędzonego w studiu, zanim osiagnął swoją ostateczną formę.

Bielsko-Biała nie jest może oczywistym centrum muzyki elektronicznej. Jak lokalne środowisko muzyczne i otoczenie wpłynęły na Waszą twórczość?

Bielsko-Biała kojarzy się głównie z jazzem , a elektronika nie jest tu zbyt popularna. W pewnym sensie czuliśmy się trochę osamotnieni w tym, co robimy, bo brakuje tu twórców muzyki elektronicznej. Z drugiej strony, to właśnie to nas motywuje, szukaliśmy własnej drogi. Klimat miasta, różnorodność muzyczna i to, że elektronika wciąż jest tu czymś niszowym, sprawiły, że chcieliśmy tym bardziej eksplorować swoje brzmienie , bo ostatecznie każda muzyka wszędzie znajdzie swoje miejsce.

Czy „Transesemisja” to zamknięty rozdział, czy raczej początek nowego etapu w Waszej muzycznej podróży? Co planujecie dalej?

Gdy myślimy o ilości utworów, które zostały stworzone spokojnie moglibyśmy wydać potrójny longplay. Bob tworzy tak dużo muzyki, że trzeba byłoby kolejnych dysków w terabajtach! Wiele kawałków wciąż czeka na swoje wydanie, bo ewoluują razem z nami i naszą wrażliwością. Mam nowe teksty, mamy nowe pomysły. Poza tym po pracy nad albumem w końcu możemy skupić się na graniu i na bieżąco będziemy informować o wszystkim na naszych mediach społecznościowych – gdzie i kiedy będzie można nas usłyszeć. Granie koncertów to nagroda, najbardziej to lubimy!

Ostatnio opublikowane

Popularne

Łukasz Mantiuk
Łukasz Mantiukhttps://allaboutmusic.pl
Wydawca i redaktor naczelny All About Music, na stałe (i z miłości) osiedlony w najpiękniejszym mieście Polski, Gdańsku. Miłośnik mainstremu oraz wszystkiego, co niemainstremowe. Wszyscy myślą, że kocham Beyoncé, a ja wolę Adele, słucham wszystkiego, co mi się spodoba, bez podziału na gatunki. Prócz tego podróże i seriale. Miłośnik Włoch i Paryża.