
Na nowej wersji najlepiej ocenianego albumu 2024 roku znalazły się zarówno największe gwiazdy muzyki pop, jak i te, których twórczość do tej pory była dla większości raczej nieznana. Zgodnie z oficjalnym tytułem dzieła, płyta jest czymś zupełnie innym od swojej pierwotnej wersji. Brat był brzmieniowo idealną definicją wakacji, nowe wcielenie bez dwóch zdań natomiast wpisuje się w klimat jesieni. Więcej tutaj spokojnych melodii i emocjonalnych refleksji. Nie brakuje jednak wciąż imprezowej energii, która najlepiej opisuje samą Charli XCX i muzykę, którą tworzy.
360 z Robyn i Yung Lean nie przebije oryginału i dla mnie osobiście to jedna z mniej porywających propozycji na płycie, jednak wciąż wpada w ucho świeża i klimatyczna melodia piosenki. Club classics z Bb Trickz to zupełnie inny, lecz nadal utrzymany mocno klubowy charakter utworu, a hiszpańska artystka dodała kawałkowi całkiem nowego klimatu.
Sympathy is a knife z Arianą Grande to współpraca na Brat, której nikt się nie spodziewał. Nowa wersja hitu jest już bardziej synth-popowa i hyperpopowa. Choć wokal Ariany wydaje się nie pasować do melodii i głosu Charli, jej sama obecność a także emocjonalny i ważny apel zamknięty w jej wersach nadały piosence czegoś wyjątkowego. Bardzo chciałbym doczekać się teledysku do tego remiksu, oczywiście z udziałem obu pań.
Charli i Troye Sivan oraz Dua Lipa mówiąca po hiszpańsku i francusku w nowej wersji mojego ulubionego kawałka na Brat to kolejny tegoroczny muzyczny prezent, na który chyba nie zasłużyłem. Talk talk to prawdziwy banger i artystka nie zmieniła tego także w nowym wydaniu. Von dutch z Addison Rae to trochę więcej niż popularny przez chwilę hit z TikToka, jednak nie przekona mnie bardziej niż perfekcyjny oryginał.
Everything is romantic nie było moim faworytem, ale tutaj spokojna melodia i śpiew Caroline, która dostała od Charli prawie całą piosenkę dla siebie, przeobraziły ten zwariowany, klubowy przebój w delikatny, wyciszający i melancholijny kawałek, idealny na jesienno-zimowe playlisty. Wiem, że będę do niego wracać nie jeden raz. Do wyjątkowo udanych remiksów zaliczyłbym też na pewno Rewind z Bladee i B2B z Tinashe. Kawałki są dużo świeższe, a jednocześnie brzmią bardzo nostalgicznie. Zupełnie jakbym słuchał ich dziesięć lat temu. W So I Charlie i A.G. Cook dołożyli wszelkich starań, aby oddać hołd SOPHIE w tym hyperpopowym przeboju, pełnym wspomnień dotyczących nieżyjącej już artystki. W nowym Girl, so confusing melodia nie uległa zmianie (i całe szczęście, bo jest to jedna z lepszych piosenek tego roku), natomiast wersy Lorde dodały kawałkowi wyjątkowego znaczenia. W końcu dowiadujemy się wprost, jakie relacje łączą obie artystki. Czy ten hymn o byciu dziewczyną sprawi, że obie panie przestaną być ze sobą mylone?
Apple z The Japanese House to spokojna wersja najbardziej chyba znanego przeboju z płyty. Bardzo przemawia tu do mnie nie tylko melodia, ale przede wszystkim nowy tekst piosenki. Jest inaczej, jest spokojnie i jest po prostu fajnie. Mean girls z Julian Casablancas to dla mnie najdziwniejszy kawałek na nowej płycie. Momentami śpiew wokalistów brzmi tutaj zbyt niedoskonale. Zupełnie inne emocje wywołuje we mnie za to I think about it all the time, gdzie Bon Iver oraz Charli pasują swoimi głosami idealnie, chociaż nikt nie przypuszczałby, że taki duet może mieć miejsce. Od strony lirycznej, jest to jeden z najbardziej intymnych tekstów artystki, gdzie otwiera się bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Kto powiedział, że imprezowa dziewczyna nie może rozmyślać nad tematem macierzyństwa? Każdy z nas ma przecież czasem egzystencjalne rozkminy. Śpiew Charli, której piosenki słyną z efektów wzmacniających wokal, jest tutaj wyjątkowo delikatny i naturalny. Za to, że nie jestem wielkim fanem nowej wersji 365 z Shygirl, wiele osób mnie znienawidzi, ale przepraszam… są dla mnie dużo lepsze momenty na płycie. Osobiście ten kawałek jest dla mnie zbyt agresywny. Nie jest asłuchalny, ale tutaj chyba za dużo się dzieje jak na piosenkę, która trwa dwie minuty z sekundą.
O jednej z głośniejszych kolaboracji 2024 roku czyli Guess z Billie Eilish nie trzeba chyba dużo mówić. Obie niezwykle utalentowane artystki stworzyły prawdziwy hit i chociaż trudno było uwierzyć, że Billie może odnaleźć się w takim brzmieniu, wyszło to naprawdę świetnie. A teledysk… Cóż, polecam po prostu zobaczyć.
Duet Charli XCX i Keshy również nie mógłby pójść nie tak, dlatego na uznanie zasługuje długo przewidywany przez fanów remix Spring breakers. Obecność ikony muzyki elektronicznej 21. wieku uczyniła piosenkę chyba najbardziej świeżym i wyrazistym utworem na płycie. Nie mogło stać się inaczej, w końcu obie panie są „party girls”.
Siedemnaście nowych utworów i zarazem siedemnaście wspaniałych kolaboracji nie pozostawia we mnie uczucia niedosytu. Pozostawia jedynie pytanie, czy Brat era naprawdę dobiega końca. Charli XCX w końcu udało się osiągnąć sukces, na który długo pracowała i na który z całą pewnością zasługuje. Wciąż zaskakuje, wciąż tworzy wspaniałe dźwięki, wciąż bawi się autotunem i wciąż sprawia, że chcemy znaleźć się w klubie dudniącym w rytm jej kolejnych hitów. Brat and it’s completely different but also still brat jest zupełnie innym albumem, są tu momenty mocniejsze i bardziej stonowane. Są nowe przemyślenia artystki, ciekawsze brzmienia i cała masa utalentowanych artystów od największych światowych gwiazd, po te jeszcze większości nieznane. Płyta wprowadziła mnie idealnie w jesienny okres i na ten moment mogę śmiało stwierdzić, że w 2024 roku Charli XCX zawładnęła moimi słuchawkami.
- Data premiery: 11 10 2024
- Single:
