Zanim odtworzyłam pierwszy utwór z najnowszego albumu, który do swojej dyskografii dorzuciła 3 maja SIA, w mojej głowie było już jakieś wyobrażenie tego, co mogę albo raczej, co chciałabym znaleźć na albumie Reasonable Woman. Może właśnie sugerując się tytułem, a może wcześniej zasłyszanym duetem, którego częścią jest Chaka Khan, pomyślałam, że ten rozsądek będzie miał w sobie nutę gniewu, pewności siebie, ale i smutku.
To, co było tylko wyobrażeniem, częściowo sprawdziło się dzięki Little Wing, który otwiera album. Oprócz tego, że utwór rytmicznie ma w sobie coś, co przywołuje Unstoppable, to z marszu wzywa do tego, by się nie poddawać. Oprócz zachęty do walki o swoje jest też obietnica wsparcia. Siostrzaństwo? To zależy od interpretacji. Siła, Władza, Pewność siebie i to nie tylko w warstwie tekstowej. Jeśli potrzebujesz czegoś, co mimo trudności nastroi Cię do walki, chociażby z codziennością znajdź na swojej playliście miejsce dla Immortal Queen. Chaka i Sia rządzą.
Nieco bardziej klubowo, ale nadal w odcieniach siły kobiet. Dance Alone, SIA może i chce tańczyć sama, za to do wspólnego śpiewania zaprosiła Kylie Minogue. Muzyka taneczna dosłownie i w przenośni. I tym tanecznym krokiem przyszła mi do głowy myśl, że gdyby chciała kiedyś z tego duetu zrobić trio to, jak na moje ucho odpowiednią kandydatką byłaby Dua Lipa, bo to zdecydowanie jej stylistyka. I Had A Heart to nie jest jedynie opowieść o tym, jak groźna bywa bezwarunkowa miłość i że nawet taka nie musi mieć Happy endu, to przede wszystkim historia o podnoszeniu się i budowaniu swojej pozycji na nowo. Instrumenty klasyczne łączą się tu z elektroniką, a wszystko to w rytmie, który zachęca do wolnego tańca i chociaż zdecydowanie nie nadaje się na ten pierwszy, to do tego ostatniego będzie idealna. Mówią, że nieodwzajemniona miłość boli najbardziej, Gimme Love wyśpiewane chóralnie nie ma w sobie nic z rzewnej ballady, SIA kolejny raz na tym albumie podchodzi do sprawy z bojowym nastawieniem. Nowhere To Be przyjemnie rozlewa się w refrenach pomimo mocno zaznaczonego rytmu. W Towards The Sun jest upadek, jest zapadanie się w sobie, ale co ważne jest też siła, żeby wstać. Te etapy słychać też w aranżacji, utwór z czasem zyskuje muzyczną przestrzeń, której na początku jest bardzo mało.
Muszę przyznać, że zawsze czekam na to, jak będzie brzmiał ten konkretny duet, czyli SIA i Labrinth. Już kilka razy współpracowali ze sobą i za każdym kolejnym udowadniali, że stylistycznie jest im ze sobą po drodze. I dzieje się to, do czego nas przyzwyczaili, jednocześnie pozostawiając jakiś dziwny niedosyt, bo przecież apetyt rośnie w miarę jedzenia. Tym razem nie jest to jednak utwór, który zostaje w głowie na dłużej.
Champion to utwór, na potrzeby którego piosenkarka połączyła siły z takimi artystami jak Tierra Whack, Kaliii oraz Jimmy Jolliff, jeśli więc szukacie na tym krążku rapowych wstawek, znajdziecie je właśnie tam.
Długie, niemal drażniące ucho frazy, które jednak mają w sobie jakąś dziwną moc przyciągania. To kwintesencja tego, co słyszymy w I Forgive You. Dźwięki oddają, więc całkiem trafnie uczucia, o których SIA zdecydowała się zaśpiewać. Ma dziewczyna kawał głosu, do tego chyba nie trzeba nikogo zbyt długo przekonywać. Jest też na tyle charakterystyczna, że już po kilku dźwiękach wiadomo, że to ona. Wanna be Known ma w sobie takie natężenie tych wszystkich cech, że jedni podkręcą głośność, a inni zdecydują się na jego wyłącznie jeszcze przed końcem. One Night jest zdecydowanie lżejszy, jakby artystka zdawała sobie sprawę, że po tym, co zaserwowała chwilę wcześniej, będzie nam potrzebna chwila oddechu.
O cieniach i blaskach sławy w Fame Won’t Love You swojego głosu użycza Paris Hilton. I jest w tym coś dziwnego, bo nie umiem jednoznacznie stwierdzić, czy ich głosy do siebie pasują, czy nie.
Delikatne plumkanie, które z czasem uzupełnia mocniej zarysowany rytm, pozwalają skupić się na tym, o czym mówi Go On. A dopełnia to wszystko, co usłyszeliśmy do tej pory – by iść przed siebie mimo przeciwności. Rock And Balloon to druga strona medalu, Sia nie sprzedaje sloganu, że życie zawsze jest piękne, mówi o słabościach, a drżenie głosu, nawet jeśli nieprzypadkowe staje się integralną częścią przekazu. Chociaż nie odstaje od reszty, jest w nim coś innego, co sprawiło, że inaczej niż w przypadku wcześniejszych utworów umieszczonych na tym albumie na chwilę się przy nim zatrzymałam.
Na koniec dostajemy powtórkę z rozrywki, bo krążek zamyka Gimme Love, który w nieco innej wersji miałam już okazję słyszeć.
Wydawałoby się, że ten album ma wszystko, czego moglibyśmy chcieć. Temat Siły, odwagi, nowych początków, ciekawe duety i przede wszystkim, charakterystyczne brzmienia, zaczynając od głosu, na rytmie kończąc. Długo nie mogłam znaleźć powodu, dlaczego mimo wszystko ten album przechodzi gdzieś obok.
Może więc nie powinnam zastanawiać się nad tym, czego na Reasonable Woman zabrakło, a czy czegoś nie było zdecydowanie zbyt dużo. Tak, rytmiczny, zaangażowany, ale przede wszystkim przeładowany. Taki jest w moim odczuciu album Reasonable Woman.
- Data premiery:
- Single:
