Szósty album Charlotte Aitchison, lepiej znanej pod pseudonimem Charli XCX, dostarcza nie tylko piętnastu charakternych, z pazurem zarejestrowanych piosenek, ale przede wszystkim oferuje niezwykle oryginalny koncept, gdzie dynamiczne, pełne szalonej energii utwory umiejętnie przeplatają się z tymi nieco bardziej melancholijnymi, tworząc w konsekwencji przemyślany, spójny i przebojowy materiał.
Kiedy dwa lata temu brytyjska wokalistka i autorka tekstów rzuciła świat muzyczny na kolana niespełna trzydziestoczterominutowym wydawnictwem Crash, wielu odbiorców mogło odnieść wrażenie, że to jej artystyczny szczyt i trudno będzie przebić ten krótki, acz buchający od hitów krążek. BRAT może i nie zawiesza poprzeczki wyżej, ale na pewno nie strąca Charli z piedestału jednej z królowych popu – i co najważniejsze! – w dalszym ciągu zapewnia piosenkarce wygodne, wolne od tłoku i hałasu miejsce na Mount Everest muzyki rozrywkowej.
Utwór otwierający najnowsze wydawnictwo Brytyjki – 360, od wstępu atakuje wpadającą w ucho melodią, a kiedy do tego imprezowego vibe’u przykleja się głos Charli z ciekawie zastosowanymi efektami na wokalu, istnieje gwarancja, że zapętlimy tę piosenkę na parę minut. Następujące po niej Club Classics wytacza zdecydowanie potężniejsze działa. Artystka jest agresywniejsza, a jej pewność siebie szybuje w takie rejony, jakby spod wieczka odważnej, choć mimo wszystko delikatnej dziewczyny, wyłonił się kilkumetrowy wamp niebiorący jeńców. Kolejne na trackliście Sympathy Is a Knife podtrzymuje nieposkromioną energię, do której zdążyliśmy się już przyzwyczaić, lecz aby nie było zbyt przewidywalnie, na zamknięcie pierwszej kwarty płyty dostajemy całkowicie zmieniające kierunek, melancholijne I Might Say Something Stupid. Standardem u Charli jest to, że jej piosenki w większości wypadków są stosunkowo krótkie i dokładnie tak samo jest i w tym przypadku, a szkoda, bo z tych spokojnych, nastrojowych nut, gdyby je nieco rozbudować i w konsekwencji przedłużyć utwór, wokalistka byłaby w stanie uszyć balladę na miarę Billie Eilish. Ale nie o to jej chyba chodzi.
Dzięki piosence Talk Talk, okraszonej dość subtelnym, lecz mimo wszystko parkietowym nastrojem, powracamy na bardziej energetyczne tory i tak naprawdę od tego przystanku zaczyna się dzika i nieposkromiona jazda bez trzymanki. Kawałek następujący później, czyli Von Dutch, będący pierwszym singlem promującym BRAT, to nie tylko jeden z highlightów najnowszego wydawnictwa Charli, ale przede wszystkim hymn, jaki fani od ostatnich miesięcy dosłownie wykrzykują na koncertach. Następny w kolejce Everything Is Romantic – będący najbardziej rozbudowanym strukturalnie utworem na albumie – przez niecałe dwieście dziesięć sekund oferuje tyle dobra, że niejedna pop gwiazda okrasiłaby całą swoją płytę pomysłami obecnymi tylko w tej jednej, krótkiej piosence. Po tym rozbuchanym stylistycznie fragmencie otrzymujemy nieco skromniejszy w koncept, lecz mimo wszystko kolejny highlight w postaci Rewind. Ośmielę się stwierdzić, że to jedna z najlepszych piosenek Charli i choć utwór jest zamknięty w bezpiecznych (jak na standardy Panny XCX) ramach, to uderza przebojowością, a przecież tego wszyscy od niej oczekujemy.
Po tej kanonadzie energetycznych hitów następuje drugie, po I Might Say Something Stupid, zwolnienie w postaci So I. Tym razem Charli „nie uciekła” po niecałych dwóch minutach, lecz zaprezentowała zdecydowanie dłuższy, melancholijny moment. Po tym spokojnym fragmencie, jak to przystało na bohaterkę niniejszej recenzji, otrzymujemy kolejne combo w formie dynamicznych, przebojowych piosenek. Mowa o Girl, So Confusing, Apple, B2B i Mean Girls. I choć klimatem są do siebie podobne, to na gruncie zastosowanych efektów i pomysłów wokalnych różnią się od siebie bardzo mocno. To tak, jakbyśmy dysponowali bombkami na choinkę mającymi dokładnie taki sam kształt i objętość, lecz mimo to kolor każdej z nich jest totalnie inny.
:max_bytes(150000):strip_icc():focal(749x0:751x2):format(webp)/charli-xcx-360-music-video-051024-2-60bcb0e599f046caa9c31a8fa5484548.jpg)
Przedostatnia piosenka na płycie – I Think About It All the Time, jest w pewnym sensie optimum tego, co działo się przez cały album. Melancholijne partie słyszalne w melodii idealnie mieszają się z żywotną perkusją, przez co całość wydaje się czymś na zasadzie rozdziału podsumowującego drogę, jaką Charli przebyła na BRAT, natomiast utwór wieńczący wydawnictwo… Nic o nim nie wspomnę. Jeśli jeszcze nie słuchaliście najnowszego muzycznego dziecka Panny Aitchison, nie będę Wam psuć niespodzianki.
O ile Taylor Swift wydała przyjemne dla ucha, lecz bardzo „bezpieczne” – jak na swoje standardy, oczywiście – The Tortured Poets Department, zaś Dua Lipa albumem Radical Optimism nie przebiła swoich dwóch wcześniejszych płyt, o tyle Charli XCX z demoniczną pewnością siebie zaprezentowała naprawdę porywający, bezbłędny materiał. Czy najlepszy w swoim dotychczasowym dorobku, to już kwestia mocno dyskusyjna, ale jedno jest pewne – to kolejny wielki krok do przodu w karierze wokalistki. Najlepiej ujęła to inna gwiazda – Lorde, mianowicie: „Nie ma nikogo takiego jak ta suka”.
- Data premiery:
- Single:
