Niedawno ukazał się nowy album duetu Miętha. Miałam okazję porozmawiać z chłopakami między innymi o tym jak powstawał Mięthlik i skąd na nim tyle różnych elementów. Przeczytajcie!
Adrianna Małolepszy: Serdecznie gratuluję płyty! Macie już odzew od ludzi?
Całkiem dobrze się przyjęła. Wiadomo, nie mamy takich zasięgów jak najwięksi gracze w Polsce, ale jak na nasze możliwości to super. Jak już do kogoś to dotarło to się bardzo podoba i wszyscy się cieszą.
AM: Dla mnie ta płyta jest tak po ludzku pełna sprzeczności. Czy w założeniu miała być taka bez filtra?
Chyba zawsze tak jest, bo my po prostu tacy jesteśmy.
Skip: Wydaje mi się, że prowadzę całkiem zwykłe życie. Poza tym, że robię muzę i mogę się tym cieszyć jak dzieciak to jestem zupełnie normalny. Trąbię na ludzi na ulicy, spóźniam się, denerwuję itp.
AWGS: Zapytano nas wcześniej, czy można o nas powiedzieć, że jesteśmy gwiazdami. Moim zdaniem nie myślimy tak o sobie i każdy z nas ma jeszcze zwykłą pracę. Ja pracuję w korpo w dziale graficznym, a SKIP zajmuje się płytami winylowymi.
AM: Bardzo mnie ciekawi jak długo powstawał album, bo emocje tam ujęte są niesamowicie różnorodne.
AWGS: Bo jego emocje bardzo często się zmieniają i bardzo często nie da się przewidzieć w jakim będzie nastroju! Przychodzimy do studia, mamy jakiś plan, a on nagle wywraca go do góry nogami i robimy coś kompletnie innego.
SKIP: Rozstrzał czasowy tej płyty jest szeroki, bo niektóre z tych numerów mają nawet ponad dwa lata. Niektóre z nich powstawały w czasie pracy nad poprzednimi płytami.
AM: A jak Wam się udaje dogadać z takim rollercoasterem emocjonalnym?
SKIP: Chyba kluczem jest właśnie to łączenie gatunków. Pozwalamy sobie na to, żeby album nie był w jednej stylistyce. Daje nam to wolność. Chcielibyśmy zrobić kiedyś taki konceptualny album, który się spina i jest historią, ale jednak bliżej nam do tej mieszaniny. Przynajmniej na razie.
AM: Jakoś nie widzę koncept albumu w Waszym wydaniu. Mam wrażenie, że w tej mieszaninie jest Wasza siła.
SKIP: Jak wydawaliśmy 36,6 to zastanawialiśmy się czy to dobrze, że jest taki rozstrzał, ale Drake wypuścił coś takiego i to było niesamowite. Zahaczało to tyle różnych elementów, że każdy znajdzie coś dla siebie. KAżdy numer tam jest inny. Od kiedy usłyszałem tę płytę to wiedziałem, że nie trzeba się hamować i nie ma nic złego w mieszaniu.
AM: Jest na Waszej płycie numer 25 powodów, w którym opowiadasz o komponentach sukcesu. Jednym z nich jest cierpliwość. Udało Wam się ją znaleźć?
SKIP: Wysłałem „głosówkę” i w ostatnim momencie to weszło na płytę. Trochę dziwnie się czułem z taką prywatą, bo to musiało być na tyle ważne i mądre, żeby był w ogóle sens tego użyć.
ASWG: Lubimy sobie trochę pofilozofować, przeżywamy wszystko co robimy i mam nadzieję, że ta głosówka świetnie oddaje nasz mindset, konsekwencje, pozytywne nastawienie i to, że jesteśmy w tym razem.
SKIP: Ale gdybym wiedział, że to idzie na album, to bym nie przeklinał!
AM: Ale jest to autentyczne. Chciałabym wejść głębiej jeszcze w numer Pewna. Skąd się wzięły te emocje?
SKIP: Chyba najważniejszy “korzeń” tego numeru to utwór Jorjii Smith. Bardzo mnie zainspirował. Słuchając go cały czas myślałem o tym jaki jest piękny i jaka szkoda, że to nie ja go napisałem i chyba te emocje, które Jorja w nim zawarła wyznaczyły kierunek w jakim poszedł numer Pewna. Pisałem to z myślą o relacji romantycznej i towarzyszącej jej niepewności.
AM: A widzisz, a ja w tym się dopatrzyłam innej relacji, bardziej w kontekście rodziny, np. rodzica, z którym nie rozmawiasz.
Dlaczego?
AM: Bo mam wrażenie, że dużo tam niepewności, czy na pewno chcesz powiedzieć to wszystko i zamknąć sobie w pewnym sensie drzwi.
SKIP: Ma to sens. Nigdy bym na to nie wpadł i myślę, że to super, że można w tym odnaleźć coś innego.
AM: Kończycie tę płytę utworem FIU, który jest zupełnie inny i w dodatku jako jedyny w języku angielskim. Dlaczego?
SKIP: Ten numer właściwie nigdy miał się tam nie znaleźć. Powstał i został schowany do szuflady. Trzeba było tam wiele rzeczy dopracować, ale ogólnie był dziełem przypadku. Cieszę się, że wyszedł, bo lubimy eksperymentować.
AM: Uważam, że wyszedł świetnie, tylko bardzo mnie zaskoczył. Muszę Was jeszcze zapytać o gości, którzy są z Wami na tej płycie. Jak dobieraliście ludzi, którzy się tam znajdą?
Jeśli chodzi o Vito to po prostu się przyjaźnimy i wspólny utwór był tylko kwestią czasu. Próbowaliśmy zrobić już coś kiedyś razem, ale to nie było to, a teraz już naprawdę musieliśmy. Z Margaret połączyła nas wytwórnia i świetnie nam się pracowało, Maggie jest super. Ma podobną energię do naszej. Z Ero też mieliśmy pracować już dawno, a Joachima odkryłem, bo kiedyś robiłem miksy i mastery dla różnych raperów i wysłał mi kiedyś numer. Mega mi się spodobał i obiecałem mu, że kiedyś zrobimy coś wspólnie. Wszyscy się lubimy i szanujemy.
AM: To ważne! Są też wizualizacje do każdego numeru. Kto wpadł na ten pomysł?
SKIP: Wizualizacje zaczęliśmy robić już przy poprzednim albumie i wydaje mi się, że jest to zdecydowanie bardziej angażujące, kiedy nie jest to statyczny obrazek, tylko coś się dzieję. Robiliśmy je z naszym kolegą Dominikiem na sesji zdjęciowej do albumu, bo chcieliśmy, żeby nawet numery, które nie będą miały pełnego klipu były miłe dla oka. Myślę, że ten pomysł będzie nam towarzyszył bardzo długo.
AM: A skąd tam figurki?
To akurat genialny pomysł Beaty Barrakuz, która odpowiada za oprawę graficzną albumu. Chciała czegoś nowego, innego i czegoś co pasuje do nas. Myślę, że to świetny dodatek.
AM: Chciałabym jeszcze zapytać co to za wydarzenie, które jest zaplanowane w lutym w Warszawie.
Teraz mamy przerwę w koncertowaniu. Chcemy odpocząć i przygotować się na kolejne spotkania z publicznością. Ludzie, którzy byli już na naszych koncertach wiedzą jak one brzmią i teraz chcemy troszkę pozmieniać i odświeżyć tę formułę. Będzie to taki premierowy koncert po albumie. Nie chcieliśmy robić go tuż po premierze, żeby dać ludziom szansę osłuchać się z tym materiałem. Będzie to dla nas okazja, żeby wyczuć jakie są nastroje. Takie rzucenie sądy przed pełną trasą. W składzie też są zmiany, bo pożegnaliśmy się z naszą mega utalentowana chórzystką Sarą, będą oczywiście nowe numery.
AM: Brzmi bardzo ciekawie. Serdecznie Wam dziękuję. Trzymam kciuki za trasę i płytę!