Dobry, zły, ciekawy. Michał Szpak – Nadwiślański Mrok, 2023 (recenzja)

Inne recenzje

Przyjęło się, że Michał Szpak szokuje, że nie trzyma się ram i wychodzi poza schemat. Prawda jest taka, że to wszystko już gdzieś tam było i za oceanem nikogo nie zdziwiłyby długie włosy, pomalowane paznokcie, czy makijaż. To, co mogłoby przykuć ich uwagę to duże możliwości głosowe i ujmująca wrażliwość. To te dwie cechy sprawiają, że przyglądam się karierze Michała z ciekawością.
Kolejny album w dorobku artysty to wydany pod koniec listopada Nadwiślański Mrok. Tytuł i oprawa graficzna wyciągnięte są rodem gdzieś spomiędzy słowiańskich legend i współczesnej awangardy. Po wysłuchaniu tego, co przygotował Michał, długo zastanawiałam się nad tym, czy aby na pewno jest to zgrabne balansowanie na linie. Z pewnością Nie można odmówić Szpakowi artystycznej odwagi, ale to jest coś, do czego w jego wydaniu chyba wszyscy zdążyliśmy się przyzwyczaić, a skoro już na początku przyzwyczaił nas do dość wysokich standardów, teraz oczekujemy czegoś więcej, niż tylko ciekawej koncepcji.

Na początek artysta prezentuje nam dwa otwarcia za jednym zamachem. Jeśli zastanawialiście się po co właściwie jest ten album, Michał wytłumaczy wam to w Intro I, a uwierzcie mi, że zrobi to dosyć dosadnie. Intro II w moim odczuciu wcale nie jest kontynuacją, a raczej nowym początkiem. Ten album jest zresztą gdzieś pomiędzy podsumowaniem tego, co już zadziało się w karierze Szpaka, chociaż na tym samym krążku Michał chowa też obietnicę tego co może się wydarzyć. Pytanie tylko, czy już w tym momencie nie dzieje się tu odrobinę zbyt wiele. W tym przypadku natężenie dźwięków i emocji to miecz obusieczny, w pewnych momentach zamiast sprawiać przyjemność najzwyczajniej w świecie mnie przytłaczał. Jest duszno, mrocznie, a miejscami również ciekawie, jednak nie jest to album „równy”, a raczej dość rozchwiany i nie chodzi tylko o muzykę, ale o przekaz ogółem.

Nie mogę powiedzieć, że nie znalazłam na tym krążku silnych pozycji, bo na uwagę z pewnością zasługują kompozycja Bondage, która, jak na moje ucho, mógłby znaleźć się na ścieżce dźwiękowej do przygód agenta 007.Ten mrok w wykonaniu Szpaka ma być hipnotyzujący i ten zamysł trafia do mnie najpełniej w utworze Cleopatra. Połączenia nowoczesności i mitologicznych nawiązań, które zostały powołane do życia poprzez mieszankę elektronicznego klimatu podszytego rock- popowym zacięciem, co prawda brzmią ciekawie, ale ta ciekawość nie utrzymała się we mnie na tyle długo żeby powrócić do tych utworów kolejny raz. Zdecydowanie bardziej niż Gaja trafił do mnie, również prezentowany jako singiel – We Need a Coco, który mimo swojej lekkości ma w sobie coś monumentalnego. Rock i elektronika tworzą tu zgrany duet, a tekst przenośniami prowadzi nas w te ciemniejsze zakątki artystycznej drogi, którą Michał prezentuje swoim fanom na tym krążku.

Trochę po polsku, trochę po angielsku, kilka nawiązań, garść wspomnień, kilka ciekawych brzmieniowych przeplatanek. Właśnie to znalazłam pośród 12 utworów zaprezentowanych na najnowszym albumie w dyskografii 33 latka.

Czy Nadwiślański Mrok to nowe otwarcie? O swoim nowym materiale sam artysta mówi jako o artystycznym wyrzygu. Taka forma ekspresji niejednokrotnie ma uzdrawiającą moc… Nie jest to jednak muzyczna pigułka, która pomoże każdemu. Odnoszę wrażenie, że Michał utkał ten muzyczny Patchwork nie tyle dla fanów, ile dla samego siebie. To trochę tak jakby chciał udowodnić, że może sobie pozwolić na album omijający mainstream, że już jest ważnym graczem w tym biznesie i że nie musi do nikogo doskakiwać i nic nikomu udowadniać. Właściwie wszystko się zgadza, a jednak w moim odczuciu, jeśli ten album rzeczywiście miał być pewnego rodzaju wyzwoleniem, czy eksperymentem to tylko połowicznie udanym.

Nie będę więc oceniać tego albumu w kategoriach dobrego, czy złego. Na tym etapie wciąż czekam na to, co Michał chowa w zanadrzu, bo czuję, że w swojej talii ma jeszcze kilka asów. Na ten moment jednak Nadwiślański Mrok to po prostu ciekawostka, do której nie każdy się przekona.

Michał Szpak - Nadwiślański Mrok
  • Data premiery: 24 11 2023
  • Single: Gaja, We Need a Coco
Najlepsze utwory: Bondage
Najsłabsze utwory:


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Czytaj również