Renaissance World Tour powoli zbliża się ku końcowi. Niecały miesiąc dzieli artystkę od finałowego show w Kansas City. W miniony poniedziałek (4 września) artystka wystąpiła w Los Angeles – koncert na Stadionie So-Fi zbiegł się z 42. urodzinami Queen B.
Tego wieczoru po raz kolejny specjalni goście przybyli, aby obejrzeć spektakl Beyoncé, m.in. Lizzo, Zendaya, Tom Holland (wymieniona trójka przybyła na koncert artystki również do Warszawy), Timothée Chalamet, Kylie Jenner, Kim Kardashian, Leonardo DiCaprio, czy SZA. Zgromadzona publiczność wyraźnie odczuła, że trzeci koncert w Los Angeles jest dla całego zespołu niezwykle wyjątkowy.
W trakcie poniedziałkowego koncertu na scenie pojawiła się Diana Ross – legenda amerykańskiej estrady wykonała utwór Love Hangover, a następnie poprosiła publiczność, aby razem z nią zaśpiewała Happy Birthday dla solenizantki. Wyraźnie wzruszona Beyoncé wbiegła na scenę i objęła swoją idolkę.
Dziękuję Ci za twoje poświęcenie, za twoje piękno, za twój wdzięk. dziękuję ci, że otwarłaś przede mną drzwi.
– powiedziała Beyoncé do Diany Ross
To jednak nie był koniec niespodzianek dla publiczności. Podczas finałowego aktu koncertu na scenie pojawił się Kendrick Lamar, który po raz pierwszy wykonał remix utworu AMERICA HAS A PROBLEM razem z Beyoncé. Niestety, realny problem miał jednak sam raper, ponieważ przez połowę występu jego mikrofon był wyłączony. Cytując klasyka… somebody’s getting fired.


