Santander Letnie Brzmienia 2023. Relacja z finału festiwalu w Poznaniu

Nadejście września oznacza kilka kwestii. Po pierwsze – wszystkie jesieniary oraz jesianiarze przygotowują się do zajęcia pozycji startowych do ulubionego sezonu w roku. Po drugie – kończą się wakacje i zaczyna rok szkolny. A po trzecie – trasa Letnich Brzmień zbliża się ku końcowi, mając swój finał, podobnie jak w ubiegłym roku, w Poznaniu.

Tegoroczna edycja festiwalu odbyła się pod patronatem Santander Bank Polska. Na przystankach Letnich Brzmień 2023 znalazły się Bielsko Biała, Kraków, Rzeszów, Lublin, Warszawa, Łódź, Gdańsk, Wrocław oraz Poznań. Nowością wakacyjnej trasy było powstanie specjalnego projektu muzycznego BABIE LATO, nad którym opiekę artystyczną sprawowała Natalia Kukulska we współpracy z Margaret, Mery Spolsky, Bovską oraz Zalią.

Finał Letnich Brzmień w Poznaniu odbył się 1 i 2 września, po raz pierwszy na tak dużej przestrzeni, jaką jest Park Cytadela. To pozwoliło organizatorom na stworzenie dwóch scen, które zostały usytuowane w niewielkiej odległości od siebie, co umożliwiało swobodne przemieszczanie się pomiędzy koncertami. Takie rozwiązanie praktycznie zlikwidowało puste przerwy pomiędzy występami.

Pierwszy dzień festiwalu otworzyła Faustyna Maciejczuk na małej scenie. Artystka wydała swoją debiutancką płytę baby blue w ubiegłym roku. Po pierwszym odsłuchu albumu Faustyny potrzebowałem utwierdzenia się w jej stylu i z całą pewnością mogę stwierdzić, że usłyszenie jej na żywo przyniosło oczekiwany efekt. Wykonane utwory, takie jak lśnienie, czy wiatr, przywołują skojarzenia debiutujących Darii Zawiałow i Mery Spolsky, jednakże Faustyna zaprasza słuchacza do zupełnie odrębnego świata.

Startu głównej sceny dokonał kolektyw ARS LATRANS Orchestra – był to ostatni koncert grupy w „starym składzie” przed ARS LATRANS Festival 2023 w październiku. Energia wspaniałej dwójki na froncie, Oli i Grzegorza, jest zdecydowanie unikatowa, co osobiście odczułem najbardziej w trakcie wykonania utworu Żebra.

Natalia Szroeder pojawiła się na poznańskiej Cytadeli cała na złoto, pośród baniek mydlanych i kwiatów dookoła instrumentów. Oprócz swoich autorskich piosenek, wokalistka zaśpiewała cover Długości Dźwięku Samotności, którego melodia zestawiona została z legendarnym Enjoy The Silence. Krótki, lecz intensywny set na małej scenie, który rozpoczął utwór COŚ NIECOŚ, zagrał WaluśKraksaKryzys. Nieobecność Zdechłego Osy artysta zrekompensował małym freestylem, wplatając elementy Moniki Brodki (zbieżność nieunikniona) w końcówkę piosenki. Ponadto na setliście znalazł się także wydany niedawno singiel gdybym wtedy wiedział, to co teraz wiem. Po jego koncercie wyszedłem z myślą, że zdecydowanie ktoś powinien zająć się stworzeniem Wielkiej Księgi Cytatów Walusia z występów na żywo.

Bracia Kacperczyk rozpoczęli koncert z poślizgiem – problemy techniczne z odsłuchem na scenie były doskonałą okazją do krótkiej rozmowy Macieja i Pawła z publicznością. Koncert The Dumplings pretenduje do bycia najlepszym w czasie poznańskiej edycji festiwalu – i oczywiście mogę być w tej kwestii nieobiektywny, gdyż od 2019 roku, kiedy to Justyna i Kuba ogłosili chwilowe rozstanie, pojawiali się razem na scenie zdecydowanie rzadziej, dlatego być może ich występ na Letnich Brzmieniach zadziałał jak powrót do wspomnień sprzed lat. Energia publiczności oraz wykonanie wszystkich najważniejszych hitów zespołu, takich jak Kocham być z tobą, Nie gotujemy, Raj, Przykro mi, potwierdzają jedno – to już czas na nowy projekt The Dumplings, tęsknimy. Po tak solidnym maratonie koncertów, na główną scenę mógł wkroczyć tylko i wyłącznie Mrozu, który jest zdecydowanie w swojej szczytowej formie.

Wczoraj miałam urodziny. Wjechałam w czterdziestkę. Poprzedniej nocy nie spaliśmy z chłopakami do późna. (…) Po latach nie śpiewam już tego utworu, ja go chyba coraz bardziej tańczę. Nie wiem co to za styl, nie umiem go nazwać, ale kiedyś moja znajoma powiedziała, że kiedy zanurzyła się w słonej wodzie po raz pierwszy, to płynęła ciałem. Dlatego życzę wam, żebyście w nadchodzącym nowym roku szkolnym płynęli całymi sobą.

Tymi słowami Natalia Przybysz zapowiedziała utwór Nazywam się Niebo, otwierając tym samym drugi dzień festiwalu na dużej scenie. Obserwując Natalię na przestrzeni lat doszedłem do wniosku, że ona sama coraz bardziej i lepiej pływa we własnej twórczości, zapraszając publiczność w żywiołowy, ale zarazem harmonijny świat.

Dodatkową siłą Krzysztofa Zalewskiego, wykonującego utwory Niemena, oprócz genialnych warunków wokalnych, jest zdecydowanie obecność Natalii i Pauliny na scenie. Siostry Przybysz towarzyszyły artyście tworząc chórki oraz swój własny, taneczny performance w tle. Zalewski posiada hipnotyzującą radość w oczach z występowania, spod wrażenia której nie wyjdę chyba nigdy. Brak autorskich utworów Krzysztofa w zasadzie nie był żadnym brakiem, ponieważ kompozycje takie jak Przyjdź w taką noc i Płonie stodoła, generowały ponadprzeciętną ilość ciarek na plecach. Artysta podkreślił, że występ w Poznaniu jest przedostatnim w ramach wznowionego projektu z utworami Czesława Niemena (przynajmniej w najbliższym czasie).

Katarzyna Nosowska przywitała oraz mentalnie przytuliła poznaniaków, ze swoją autentycznością i wrażliwością, z którą wykonała utwory z DEGRENGOLADY, ale nie tylko.

Kolejny utwór, z rodzaju tych poza „Heyowych”, został napisany w 1996 roku, więc możecie sobie wyobrazić, że ja już w tym 1996 byłam na świecie. A nawet i w 1986 już byłam. I w 1976 też byłam. Nie było mnie tylko w 1966.

Kto dobrze zna Nosowską wie, że artystka rzadko kiedy odmawia sobie autoironii, tak jak w Poznaniu, zapowiadając Jeśli wiesz co chcę powiedzieć. Z tego co udało mi się zaobserwować, najdłużej pod barierkami głównej sceny swojego idola wyczekiwali fani charyzmatycznego Vito Bambino. I nic w tym dziwnego, gdyż Nudy pojawiły się tylko na setliście.

Nie będę ryzykował stwierdzeniem, że la grande finale festiwalu Letnich Brzmień, czyli występ kolektywu BABIE LATO, jest rodzajem odpowiedzi na tegoroczną Orkiestrę Męskiego Grania, jednakże koncertowi pod przewodnictwem Natalii Kukulskiej nie można niczego zarzucić. Każda z artystek, wchodząca w skład grupy, zaprezentowała zarówno własne utwory, jak również covery światowych przebojów, takich jak About Damn Time, Material Girl, czy Run The World, które, co istotne, łączone swobodnymi przejściami z autorskimi piosenkami nie były w żaden sposób przekombinowane, ale za to doskonale dopasowane do charakteru każdej z dziewczyn.

W taki oto sposób, po dwóch miesiącach trasy wakacyjnego girlsbandu, nastąpiło prawdziwe i kalendarzowe babie lato. Nie zmienia to faktu, że tegoroczna edycja Letnich Brzmień była kolejnym krokiem naprzód do stworzenia spójnej, cyklicznej imprezy na festiwalowej mapie Polski.

Czytaj również