Po wydaniu EPki Everything To Everyone Reneé Rapp nareszcie zadebiutowała ze swoją pierwszą płytą Snow Angel. Oczarowana tamtym projektem, balladą Tattoo, czy jej niebiańskim głosem gwiazda musicalu Mean Girls celuje podobnie w piosenki na złamane serca, które w większej mierze są wytrafnymi balladami, ale na tym nie zaprzestaje i prężnie szukając nowych brzmień, łączy je ze swoim złotym środkiem.
Snow Angel, czyli tytuł pierwszego albumu Reneé oraz jej pierwszy, znaczący dla samej artystki, singiel. Sam tytuł nie jest przypadkowy – wokalistka śpiewa o swoich uzależnieniach, w tym do kokainy, której metaforą jest właśnie śnieg. Z każdą minutą tytułowy anioł stara się podnosić, co pokazują gitarowe riffy podczas kolejnych refrenów, a także coraz mocniejsza siła głosu jaka drzemie w Rapp.
Na wzór Snow Angel powstało I Hate Boston. Przyznam bez bicia, że piosenka z metaforycznym tytułem od razu skradła moje serce, nie tylko samą linią melodyczną, ale także historią opowiedzianą w emocjonalny sposób przez Reneé. Boston staje się jedną osobą, a konkretniej dawną miłością piosenkarki właśnie z tego miasta, która nie skończyła się najlepiej.
Na przełamanie kontrastu między balladami przychodzi cyniczne Poison Poison dotyczące sprzeczki między dwiema byłymi przyjaciółkami. Pogardliwość utworu opisuje perfekcyjnie cytat
And yes, I am a feminist But, bitch, you make it hard for me to support all women (I hate that bitch)
Reneé Rapp – Poison Poison
czy wyśpiewywanie w śmiechu Fuck you dumb bitch.
Jeśli myślicie, że to jest jedyny wyjątek na płycie, to powiem, że na szczęście nie. Ten balans utrzymują single Talk Too Much oraz Pretty Girls, które hipnotyzującymi refrenami oraz swoją popową charyzmą świetnie uzupełniają się na krążku.
Wracając już strikte do ballad, to najmocniejszym punktem każdej z nich jest na pewno sam wokal Reneé. Można powiedzieć, że angel w tytule krążka idealnie określa także głos samej piosenkarki, który, chociażby w Gemini Moon łączy się rewelacyjnie z brzmieniami akustycznej gitary przeplatanej z dźwiękami tamburynu.
Najbardziej wzruszająca, a także zapadająca w pamięci ballada I Wish jest o śmierci i zdaniu sobie sprawy, że nie zawsze będą przy nas. Można powiedzieć, że z poruszeniem zaśpiewała ten utwór, dostarczając na Snow Angel dodatkowej dawki łez. A na dodatek jest to najsmutniejszy tekst na całym krążku. Szkoda, że na albumie nie znajduje się debiutancki singiel wokalistki Tattoos, który podwoiłby intensywność łez na policzkach idealnie po wspomnianym I Wish.
Uważam, że Snow Angel jest dobrym początkiem w karierze Reneé Rapp. Piosenkarka ma ogromny potencjał na bycie kolejną gwiazdą młodego pokolenia ze względu na jej predyspozycje wokalne, a także jej warsztat liryczny. Na pewno w następnym krążku widziałabym ją w bardziej żywszych piosenkach, aby pokazać światu, czym jeszcze potrafi zaskoczyć.


