Ewelina Lisowska – Aero-Plan (2013), recenzja Filipa Wiącka

Ewelina Lisowska – największa (nie pod względem wzrostu; niska jest) zwyciężczyni polskiego X Factora. Choć edycja, w której brała udział wokalistka, była nudna i nie oglądałem jej uważnie, to odkąd wydała swój debiutancki singiel – Nieodporny rozum – zacząłem śledzić jej karierę. Już dziś możemy podziwiać efekty jej pracy w studiu. Czy Lisowska wykorzystała swój potencjał? A może poległa (podobnie jak na EP-ce Ewelina Lisowska)?

Wracając jeszcze na chwilę do X Factora, muszę przyznać, że nie cierpię grupy 16-24. W pierwszej edycji znalazła się w niej feralna dwójka: Michał Szpak oraz Ada Szulc. Pierwszy może i śpiewa dobrze, ale sama jego postać jest strasznie irytująca. Natomiast udział Ady w tym programie to dla mnie nieporozumienie. Pamiętam jeszcze jej wykonanie Rolling in the Deep Adele. Koszmar. W obecnej edycji pojawili się z kolei tacy: Maja Hyży, której co tydzień „nie pasowała piosenka”, oraz nijaki, nudny Filip Mettler. Dobrze, że już wypadli. Pod tym względem druga edycja była najlepsza. Całkiem lubię Dawida Podsiadło, zwycięzcę programu. No i Ewelinę.

Zanim pojawił się ten cały Nieodporny rozum i szaleństwo na muzykę Lisowskiej, piosenkarka była częścią zespołu Nurth. Posłuchałem ich EP-ki Stay Away. Jest moc! Utwory, które nagrali, zupełnie nie przypominają solowej twórczości Eweliny. Są od niej dużo lepsze. Poza tym wokalistka zaskoczyła mnie swoimi umiejętnościami wokalnymi. Nie sądziłem, że potrafi całkiem nieźle… growlować! Powróćmy jednak do Aero-plan. Jak już wspominałem, singlem, który utorował Lisowskiej drogę do kariery, był Nieodporny rozum. Zamieszczono go na Ewelinie Lisowskiej. Tam pasował. Jako bonus na Aero-plan kompletnie się nie sprawdził. W ogóle tu nie pasuje i odstaje od innych piosenek. A szkoda, bo nie był z góry skazany na porażkę. Znacznie bardziej przemawia do mnie drugi, chyba jeszcze bardziej popularny kawałek wokalistki – W stronę słońca. Piosenka jest pozytywna, chwytliwa, skoczna. Cieszę się jednak, że na Aero-plan zamieścili jej wersję z teledysku, gdzie taneczną muzykę zastąpiły uderzenia perkusji i gitarowa solówka. Ogólnie kawałek jest całkiem niezły, większego wrażenia jednak na mnie nie zrobił. Ewelinę pogrąża jednak trzeci singiel – Jutra nie będzie. To słaba, nawiązująca nieco do electropopu piosenka. Sukces osiągnie, ale niestety to pójście po najniższej linii oporu.

Jeśli jednak myślicie, że cały krążek utrzymany jest w stylistyce trzech singli, to… bardzo się mylicie. Te piosenki nie bez powodu zostały wybrane do promocji płyty. Są najbardziej popowe, komercyjne. Pozostałe piosenki na Aero-plan są jednak lepsze. Zabawa zaczyna się od razu. Gram nadziei to przebojowy, pozytywny numer. Lisowska pokazała w nim pazur. Szczególnie gitarowe, szarpane zwrotki zdobyły moje uznanie. Kolejny utwór – Cała płonę – też całkiem mi się podoba. Najbardziej pasuje do dawnego stylu wokalistki. Gorzej z następnymi piosenkami. O Jutra nie będzie już wspominałem. Nie podoba mi się również Ostatni raz. To nieco zbyt chaotyczny, niepoukładany numer. Lisowska jakby na siłę próbuje udowodnić, że to rock. A piosenka wykonana została na zwyczajnym, popowym schemacie z dodatkiem gitar. Słaby pomysł.

O ile jednak pierwsze piosenki z płyty zrobiły na mnie bardzo średnie wrażenie, o tyle te dalsze bardzo mi się podobają. Z szybszych, bardziej przebojowych kawałków polecam przede wszystkim Zmierzch. Piosenka jest dojrzalsza i po prostu lepsza niż Jutra nie będzie czy Ostatni raz. Podoba mi się również tytułowe Aero-Plan, utwór, w którym Ewelina śpiewa bardziej zmysłowym i zdecydowanym głosem. Gorsze, ale bez wątpienia ciekawsze, jest Aero-Plan II. W przeciwieństwie do pop rockowej części pierwszej ta zawiera wpływy elektroniki. Jest nieco spokojniejsza, ale również przyciągająca.

Lisowska pokazuje nam się też ze swojej bardziej lirycznej i delikatnej strony. Pierwszą z ballad jest utwór Zakazani. To chyba najmocniejszy punkt płyty. Kojarzy mi się ze starymi, rockowymi balladami. Oprócz oczywistych perkusji i gitar w piosence pojawiają się instrumenty smyczkowe. Bardzo podoba mi się też samo wykonanie Eweliny. Zupełnie inaczej brzmi w drugiej balladzie – Dalej stąd. Choć nie podoba mi się tak bardzo jak Zakazani, to i ten numer zdobył moje uznanie. Szczególnie uwielbiam mocniejszą końcówkę.

Tekstowo się jednak piosenkarka nie popisała. Zostawmy już te bąki, którymi wypełnia przestrzeń (Nieodporny rozum). Pozostałe teksty też do najmądrzejszych nie należą. W obu częściach Aero-Planu Lisowska wciela się chyba w syrenkę. I tak oto powstał m.in. wers:

W akwarium chcesz mnie mieć Nie zamkniesz mnie na śmierć.

Zakazani, Jutra nie będzie czy W stronę słońca to kolejne, miałkie, nic niewnoszące opowieści o miłości. Nuda.

Ogólnie rzecz biorąc, płyta jest niezła. Całkiem dobra, ale bez żadnych rewelacji. Mam wrażenie, że Ewelina nadal boi się postawić na swoim i w rezultacie nagrywa dość przeciętne utwory łączące pop i rock. Jak się jednak okazało, potrafi także pokazać pazurki i naprawdę świetnie zaśpiewać zarówno mocniejsze kawałki, jak i ładne ballady. Trzymam za nią kciuki. Jeszcze kilka lat i ma szansę stać się jedną z najbardziej cenionych polskich wokalistek.

ewelina lisowska aero-plan

Czytaj również