Legenda Ciechowskiego wciąż żywa. Relacja z koncertu Ciechowski Symfonicznie w Toruniu

Fot. Maciek Zieliński – Fotograf Toruń

W Toruniu po raz kolejny odbywają się Dni Grzegorza Ciechowskiego. Za nami już kilka spotkań, prezentacji, a także koncert przygotowany przez Toruńską Orkiestrę Symfoniczną we współpracy z plejadą gwiazd. Przeczytajcie o naszych wrażeniach.

Gdy większość z nas przygotowuje się do świąt Bożego Narodzenia, Toruń ma jeszcze jedną wielką okazję do świętowania. W tym właśnie okresie w naszym mieście odbywają się coroczne Dni Grzegorza Ciechowskiego – muzyka, pianisty, kompozytora i wielkiego wokalisty.  Tradycją jest także koncert, który przygotowuje Toruńska Orkiestra Symfoniczna. Po pandemicznym czasie tradycja ta jest kontynuowana. Tym razem w rolę osoby, która podjęła się opracowania utworów na nowo wcielił się znany dyrygent i aranżer Krzysztof Herdzin, a on natomiast zaprosił natomiast dodatkowo uzdolnionych muzyków, którzy dopełniali dźwięki TOS-u. Tego wieczoru zagrali Adam Lemańczyk na klawiszach, Jakub Kujawa na gitarach, Grzegorz Nadolny na gitarze basowej oraz Mateusz Krawczyk na perkusji.

Jeśli chodzi o aranżacje to trzeba przyznać, że robiły wielkie wrażenia. Kilkudziesięcioosobowa orkiestra mimo, że zmierzyła się z utworami legendy, to nadała im dodatkowego tchnienia i życia. Nie można tu mówić o zwykłym ich odtworzeniu, ale o nadaniu im nowych brzmień. Te mógłbym porównać do dwóch wcześniejszych koncertów, które odbyły się w poprzednich latach. Chodzi tu o koncert przygotowany przez maestro Andrzeja Smolika (z głosami Natalii Nykiel, Julii Marcell, Misi Furtak, króla, Skubasa, Miuosha i Roguckiego), a także ten, który zaaranżował Adam Sztaba (śpiewali wówczas Piotr Cugowski, Marek Dyjak, Red Lips, Skubas, Igor Herbut, Brodka, Zalewski, Nosowska, Kasia Kowalska, Kayah, Bela Komoszyńska, Julia Marcell i Chłopcy kontra Basia). Wszystkie trzy stoją tu na bardzo wysokim, mistrzowskim wręcz poziomie.

Tego wieczoru oprócz muzyki mogliśmy usłyszeć także znakomitych artystów. Na mnie osobiście największe wrażenie zrobił Tomson, którego bez wątpienia można nazwać jednym z najlepszych polskich wokalistów ostatnich lat. Jego wersje wręcz magnetyzowały słuchacza za co odebrał chyba najbardziej gromkie brawa tego wieczoru. Natalia Nykiel z kolei zawładnęła mną wykonując Moją krew, chyba ulubioną z tego okresu. Anna Lasota zadbała o bardziej klasyczne wersje (brawurowe wykonania!), a Grzegorz Wilk o showmańską postawę. W liryczny nastrój wprowadzał nas Krzysztof Iwaneczko. Na scenie zabrzmiały same hymny – sztandary Ciechowskiego – Telefony, Odchodząc, Mamona, Sexy Doll, Tak tak, to ja, Nieustanne tango czy Nie pytaj o Polskę.

Tego typu koncerty to prawdziwe zetknięcie się z legendą Grzegorza Ciechowskiego i utworów, które są do dziś aktualne. Plejada polskich artystów sprawiła, że utwory te są wciąż żywe i należy o nich pamiętać. Chciałoby się tego słuchać i słuchać!

Czytaj również