MENU

    Ministory makrotalentu. Kaśka Sochacka na Letnich Brzmieniach we Wrocławiu. Relacja

    Wakacje minęły, a i wakacyjny cykl koncertów Letnie Brzmienia dobiega końca–jako jeden z ostatnich występów we Wrocławiu– w minioną sobotę na placu przed Impartem zagrała Kaśka Sochacka.

    Od początku podchodziłam do tego koncertu z ciekawością ale i swego rodzaju rezerwą, bo nie ukrywam, że Kortez w spódnicy, jak czasami nazywana jest Sochacka (niekoniecznie słusznie), nie jest do końca tym, co gości zazwyczaj na moich playlistach, mogłabym nawet rzec, że jest od tego dalekie. Chciałam jednak sprawdzić jak na żywo radzi sobie wokalnie, jaki ma kontakt z coraz to rosnącą rzeszą fanów i czy rzeczywiście serwuje iście intymny klimat, co w plenerze nie jest takie łatwe do osiągnięcia. Nie zawiodłam się.

    Lekkość w głosie, charakterystyczna chrypka, wsparcie świetnych muzyków, oszczędność środków wyrazu i niespotykana skromność-tak można by w skrócie podsumować występ Kaśki. Spora ilość osób zgromadzonych na koncercie bez reszty pozwoliła się oddać emocjonalnemu klimatowi jaki stworzyła artystka. W setliście nie zabrakło takich hitów jak Wiśnia, Boję się o Ciebie czy Niebo było różowe. Moim faworytem pozostaje jednak Tańcz zagrane tym razem na bis i pobożnym życzeniem jest by Kaśka poszła kiedyś w tym kierunku. Nie obyło się bez niespodzianek, bo niektóre utwory zabrzmiały z wyraźną nutą…elektroniki, co wraz z grą świateł przyniosło w efekcie uśmiech na niejednej twarzy. Nie można też nie wspomnieć o Magdzie Laskowskiej, która swoją grą na skrzypcach skradła tego wieczoru niejedno serce.

    I choć momentów, w których Sochacka rozmawiała z publicznością było bardzo mało, to czuć było, że przepływa przez nią fala wdzięczności i radości z grania, nic dziwnego, bo każda piosenka spotykała się z gorącym aplauzem fanów.

    Jedno jest pewne–warto wyrwać się czasem ze swojej muzycznej bańki i iść na koncert pełnym ciekawości artysty spoza naszych klimatów, zwłaszcza jeśli jest to tak wrażliwa i utalentowana osoba jak Kaśka Sochacka. I mam nieodparte wrażenie, że ta dziewczyna nie wyciągnęła jeszcze wszystkich asów z rękawa. Go girl! Kibicuję Ci mocno!

    Martyna Szota
    Martyna Szota
    Moda. Muzyka. Miłość fizyczna. MTB. Najlepsza randka to ta na koncercie. Nic nie wyraża Cię bardziej niż Twoje ubrania i playlisty.

    Ostatnio opublikowane