MENU

    Uczta nad uczty – sanah w Krakowie. Relacja Anny Radosińskiej

    26 maja odbył się kolejny koncert na trzeciej polskiej trasie Zuzanny Jurczak znanej szerzej jako Sanah. Na siódmą z kolei Ucztę Zuzia zaprosiła mieszkańców Krakowa. Wydarzenie miało rozpocząć się o 20:00, jednak artystka pojawiła się kilka minut później. Podczas oczekiwania gdzieś w głębi tłumu usłyszałam grupę osób podśpiewujących fragment kawałka Ale Jazz!: ,,Jeszcze nie przyszła, a o ósmej miała być…”, co nieco mnie rozbawiło.

    Nie było tajemnicą, że Sanah pojawi się na scenie wraz z orkiestrą. Jednakże otwarcie koncertu Zimą Antonia Vivaldiego przyjemnie zaskoczyło i wprowadziło podniosły charakter już na samym początku. Powagę nieco przełamało dodanie do tego utworu humorystycznych wizualizacji. Odrobinę memiczne, ale równocześnie przepiękne i ze smakiem. W dalszej części wydarzenia fani mogli usłyszeć również pozostałe Pory Roku.

    Zuzia otworzyła koncert Porą Roku Złą, a następnie zaśpiewała Czesławę – piosenkę oryginalnie nagraną wspólnie z Natalią Grosiak. Podczas części fragmentów instrumentalnych sama artystka grała na skrzypcach, co dało niesamowity efekt. W pewnym momencie publiczność oprószył śnieg, a niektórym fanom zaszkliły się oczy.

    Przyznam, że nie jestem w stanie przywołać dokładnej kolejności utworów, gdyż koncert trwał dwie godziny, a ja sama – jak się okazało – przeżywałam go mocniej niż się tego spodziewałam. W dalszej części wydarzenia klimat nieco się ożywił, a Sanah wraz z publicznością podskakiwała do hitu Szampan. Nie był to jedyny utwór z albumu innego niż Uczta, oprócz niego pojawiło się m.in. Proszę Pana i Melodia z Królowej Dram, a także tytułowa Irenka z drugiego albumu Zuzi oraz Ale jazz!, który zaliczyłabym do najbardziej tanecznych kawałków.

    Jednym z punktów kulminacyjnych koncertu było pojawienie się na scenie gościa – Artura Rojka. Ani ja, ani moja koncertowa towarzyszka akurat tego artysty się nie spodziewałyśmy – dzień wcześniej wystąpił na Uczcie w Łodzi. Przyznam jednak, że wspólny wykon Tęsknię sobie był jednym z lepszych momentów wieczoru. Artur został na scenie chwilę dłużej by wraz z Zuzią zagrać jeszcze dwie piosenki ze swojego repertuaru – Syreny i Długość Dźwięku Samotności. Cała Tauron Arena śpiewała wraz z nimi.

    Prawdziwym deserem po uczcie (a właściwie podczas niej) było wykonanie przez Zuzię wiersza Adama Asnyka Kamień z użyciem autorskiej aranżacji fortepianowej zagranej na żywo. Sanah wyznała, że wpadła na ten pomysł zaledwie dzień wcześniej.

    Wiele emocji wzbudziła pełna energii Ostatnia Nadzieja – choć Dawida Podsiadło nie było na scenie, Sanah poradziła sobie wyśmienicie – a także liryczne Bez słów, czy Szary świat. Nie brakowało i efektów specjalnych – publiczność tonęła w konfetti, a artystka tańczyła w deszczu, wykonując pod koniec utwór Sen we śnie. Piosenka Eldorado spodobała się fanom tak bardzo, że została zagrana również jako bis. ,,Chcemy zobaczyć wiślany brzeg” gra mi w głowie do teraz!

    Szczerze przyznam, że nie spodziewałam się tak dobrej energii ze strony wokalistki i tylu pięknych, pozytywnych emocji. Sama Zuzia wydawała się być wzruszona zaangażowaniem publiczności i wielokrotnie dziękowała fanom za przybycie i wspólny śpiew. Aż szkoda, że Uczta jest już całkowicie wyprzedana – z chęcią wybrałabym się jeszcze raz!

    Anna Radosińska
    Anna Radosińska
    Uwielbia muzykę i teatr. Stała bywalczyni wielu polskich festiwali. Tańczy do Lady Gagi. Spaceruje przy Czesławie Mozilu, Joywave, czy Placebo. Headbanguje do Gloryhammer, Nightwisha, czy Powerwolfa. Płacze przy akompaniamencie Radiohead, The Dumplings i Bokki. Nad wszystko uwielbia Glass Animals i Aesthetic Perfection. Zrobi wszystko, by każdy poznał Ashbury Heights i Decadent Fun Club!

    Ostatnio opublikowane