Martin Lange to duet, w którego skład wchodzą Michał Lange oraz Marcin Makowiec. Właśnie zadebiutowali z własnym długogrającym materiałem, ale jak na debiutantów są naprawdę dobrze doświadczeni. Na swoim koncie mają współprace z artystami takimi jak: Rosalie., Kasia Lins, Reni Jusis czy Michał Szpak. To jednak tylko krótka część tej listy. Oprócz produkcji utworów dla innych udzielali się również wokalnie oraz w roli muzyków sesyjnych w wielu projektach m.in. Sarcast, Oxy.Gen, NewNew. Po latach pracy na sukcesy znanych nazwisk w końcu zaprezentowali siebie w najlepszy możliwy sposób – wydając własne wydawnictwo.
Album Kontrasty ukazał się 13 maja 2022 roku i składa się z 14 utworów. Trzeba przyznać, że jak na obecne czasy, to dużo, jednak należy mieć na uwadze fakt, że przed premierą krążka ukazało się aż 9 singli. Nie można jednak powiedzieć, że duet poszedł na ilość, a nie jakość, ponieważ każda z piosenek została napisana i wyprodukowana z jak największą starannością. Single ukazywały się dość regularnie, co około miesiąc/dwa dostawaliśmy od zespołu nową piosenkę. I tak się działo przez ponad rok, aż do kwietnia 2022 roku, kiedy ukazał się ostatni singiel przed premierą płyty – utwór Luz. Już na wstępie warto wspomnieć, że pierwotnie album miał ukazać się na jesień 2021 roku i składać bodajże z 11 utworów, nie wiem z jakiego powodu premiera została przesunięta, musieliśmy poczekać nieco dłużej, ale za to finalnie tracklista płyty nieco się rozszerzyła.

Debiutancki singiel duetu ukazał się ponad rok temu, w lutym 2021 roku. Pamiętam, że gdy po raz pierwszy usłyszałam utwór Oddychaj, zrobił na mnie duże wrażenie, poczułam jakiś nowy organizm na polskim rynku muzycznym i od tamtego momentu wiedziałam, że Martin Lange to muzycy, których twórczość chcę śledzić. Jak mogliśmy przeczytać w oficjalnej notatce prasowej, Oddychaj powstało w momencie, w którym Michał Lange, członek zespołu odpowiedzialny za teksty, stawał się ojcem. Utwór jednak jest na tyle uniwersalny, że dla zwykłego słuchacza stanie się raczej opowieścią o relacji z drugim człowiekiem, niekoniecznie tej na zasadzie rodzic-dziecko. Nieco później niż wersja audio ukazał się klip, który pozwolił spojrzeć na ten kawałek jeszcze z innej perspektywy.
Drugim singlem został utwór Kłamiesz, który moim zdaniem był strzałem w dziesiątkę. Co mam na myśli? Zagrało tutaj wszystko, łącznie z pomysłem zaproszenia Tomasz Kota do wystąpienia w klipie. Patrząc na wyświetlenia utworów Martin Lange widać, że singiel ten osiągnął znacznie lepsze wyniki niż pozostałe kawałki. I mam wrażenie, że znane nazwisko aktorskie trochę im w tym pomogło, ale absolutnie nie doszukuję się tutaj niczego negatywnego. Cieszy mnie fakt, że ten utwór trafił do szerokiej publiczności i nawet jeżeli stało się tak w dużej mierze dzięki wspomnianemu aktorowi, to utwór, oprócz ciekawego klipu, ma również świetny tekst i linię melodyczną. Szkoda jednak, że liczba wyświetleń tego numeru nie przełożyła się na odsłuchy kolejnych piosenek, mimo wszystko cieszy mnie fakt, że Kłamiesz zaskarbił publiczność, której część na pewno zostanie z zespołem na dłużej. Powracając do samego klimatu utworu nie da się nie zauważyć, że jest czymś całkiem innym niż pierwszy singiel. Jest dużo żywszy i bardziej energiczny. Z kolei tekst to opowieść o podjęciu świadomej i dobrowolnej decyzji o uwolnieniu się od toksycznej relacji. Fajnie, że już dwa pierwsze numery pokazały nam jak różnorodnym duetem jest Martin Lange.
Utwór Gdzieś Daleko Stąd, kolejny singiel, to właściwie opowieść o podróży w głąb siebie w celu odnalezienie swojej tożsamości, swojego miejsca na ziemi. Uwielbiam motyw pojawiający się w refrenie tego kawałka – to zdecydowanie jeden z moich ulubionych utworów na tej płycie! Warto dodać, że do piosenek Gdzieś Daleko Stąd, Kameleon oraz Strach powstały sesje live, które są namiastką tego, co będziemy mogli usłyszeć na koncertach duetu. Na albumie znalazły się jedynie ich wersje studyjne, także jeżeli nie słuchaliście sesji live, a chcielibyście, to szukajcie nagrań w serwisie YouTube na oficjalnym kanale Martin Lange.
Kolejne trzy utwory, na których się skupię, to Kameleon, Dawniej oraz Chcemy Więcej. Pierwszy z nich opowiada o tym, że czasem warto odpuścić, nie gonić za nie wiadomo czym, nie iść pod prąd, a odpowiednio wykorzystać to, co mamy, co zostało nam dane. Tytułowy kameleon to nic innego jak nawiązanie do pojęcia „kameleon społeczny” czy też po prostu „człowiek kameleon”, czyli do osoby, która zawsze dopasuje siebie i swoje opinie do towarzystwa, w jakim przebywa. To wszystko jednak odbywa się kosztem własnych uczuć i poglądów, co z kolei może doprowadzić do zatracenia samego siebie. Utwór niesie za sobą bardzo prosty, ale cenny przekaz: warto być sobą i nie poświęcać się ani nie dopasowywać na siłę do innych. Dawniej to taki trochę powrót do przeszłości, do wspomnień, tego co było kiedyś. Chyba większość z nas lubi wracać do przeszłości, mówi się, że „kiedyś to było”, ale tak naprawdę czy kiedyś było lepiej? Czy teraz jest faktycznie gorzej? Przeszłość często jest idealizowana i może warto docenić to, co mamy tu i teraz. Z kolei Chcemy Więcej to po prostu krytyka ludzkich zachowań, chociażby takich jak bezsensownego pędu za sławą i pieniądzem czy też przedstawiania nieprawdziwie wyidealizowanych siebie w mediach społecznościowych. To również refleksja nad tym, jakie wartości w życiu powinny być najważniejsze.

Na albumie znalazł się również utwór taki jak Pod Nosem, piękna ballada opowiadająca o miłości i o tym, że to relacja, która niesie za sobą zarówno dobre, jak i złe chwile, z którymi trzeba sobie poradzić i je przetrwać. Luz, który jest ucieczką zespołu od codziennej bieganiny i nerwów do spokoju i czystej radości. Nie zabrakło też singla opowiadającego o strachu, o tym, że każdy z nas ma jakiś strach i trudno się go pozbyć. I to, że opisuję te utwory razem, skrótowo nie oznacza wcale, że są one gorsze czy mniej warte odkrycia. Album to 14 piosenek i myślę, że gdybym zaczęła opisywać każdą po kolei, poświęcając im oddzielne akapity, mogłoby stać się to dla czytelnika nudne.
Oddzielną część recenzji poświęcę nowym piosenkom, czyli tym, które poznaliśmy dopiero w momencie ukazania się płyty. To w sumie pięć kawałków: We Mnie, Szept, Dom, To Koniec oraz Obiecaj Mi. Utwór We Mnie otwiera album i bardzo się cieszę, że na sam początek został wybrany numer, którego wcześniej nie znaliśmy. Piosence towarzyszą charakterystyczne chórki, które nadają temu kawałkowi niepowtarzalny klimat. To opowieść o sile działania, odzyskanej po wielu trudnych sytuacjach z przeszłości. Dla mnie jest to utwór wręcz idealny na otwarcie tego wydawnictwa – szczerze nie widzę innego kawałka, który lepiej sprawdziłby się w tej roli. Szept jest jedną z ballad, którą możemy usłyszeć na płycie. Tracklistowo znalazł się za utworem Pod Nosem, który również jest balladą i możemy uznać, że klimatem Szept jest trochę taką kontynuacją piosenki Pod Nosem. Mimo, że teksty obu numerów to oczywiście zupełnie inne historie. Utwór Dom jest muzycznie bardzo ciekawy, zaczyna się dość spokojnie, słuchając go po raz pierwszy myślałam, że będzie to typowa ballada, jednak jak się okazało, refreny są naprawdę bardzo energiczne i dużo żywsze niż zwrotki. Wydawałoby się oczywistym wyborem, że piosenka To Koniec zamknie album – zarówno ze względu na sam tytuł, jak również tekst i przekaz. Ale może byłoby to zbyt oczywiste i dlatego ten numer wylądował na przedostatniej pozycji? W każdym razie na zakończenie wydawnictwa dostaliśmy nieco spokojniejszy utwór, czyli Obiecaj Mi. Może takim klimatem duet chciał „pożegnać” się ze słuchaczami – choć album to dopiero początek ich solowej drogi!
Przed premierą wydawnictwa poznaliśmy 9 singli – dużo – jednak na szczęście album składa się z 14 utworów, dzięki czemu wciąż było na co czekać, na 5 kawałków. Powiem szczerze, że przy okazji ukazywania się każdego kolejnego utworu zastanawiałam się kiedy w końcu poznamy datę wydania albumu, tym bardziej, że początkowo premiera planowana była na jesień 2021. I mimo, że nie byłam zadowolona z przesunięcia daty premiery krążka, to cieszyło mnie to, że zespół wciąż, konsekwentnie, wydawał nowe single. Choć zrozumiem też osoby, które mogły poczuć się wręcz „zarzucane” nowymi kawałkami, bo 9 singli, nawet przy 14 utworach na płycie, to dużo. Jednak pamiętajmy też o tym, że w końcu to debiutancki album, którego akcja promocyjna rządzi się swoimi prawami, a single były w zasadzie jedynym sposobem na zapoznanie się z solową twórczością duetu.
Kontrasty to album alternatywny z naleciałościami różnych gatunków. Czasem jest bardziej popowo, czasem bardziej rockowo. Są ballady, czyli utwory spokojniejsze, ale nie brakuje również tych bardzo energicznych. I do tego nawiązuje też sam tytuł wydawnictwa – płyta to 14 piosenek tworzących kontrasty. Uważam, że praktycznie wszystkie utwory, które znalazły się na tym albumie, może pomijając te bardziej balladowe, mają naprawdę chwytliwe refreny, przez co spokojnie mogłyby podbijać listy przebojów. Ta „przebojowość” nie odbiera im jednak innych cech. Bo należy zaznaczyć, że teksty zdecydowanie są o czymś, każdy opowiada inną historię oraz niesie inne emocje. Z kolei kompozycje muzyczne są ciekawe i słychać, że utwory zostały wyprodukowane bardzo starannie.
To debiut, na który czekałam. Życzę każdemu artyście, zespołowi, duetowi, aby takimi utworami otwierał drzwi do swojej kariery muzycznej. Oczywiście należy pamiętać, że Martin Lange to nie do końca tacy debiutanci, a jednak dość doświadczeni muzycy, jednak jako duet zadebiutowali. I wyszło im to świetnie!

- Data premiery: 13 05 2022
- Single: Oddychaj, Kłamiesz, Gdzieś Daleko Stąd, Kameleon, Strach, Pod Nosem, Dawniej, Chcemy Więcej, Luz
