„Święta tradycja, własny głos. Opowieści o amerykańskim jazzie” (2021) – Piotr Jagielski. Recenzja Wojtka Chabera

Inne recenzje

Jazz ma w sobie coś, czego nie ma żaden inny gatunek muzyczny na świecie. Wielość i różnorodność historii, które można opowiedzieć za jego pomocą, potrafi zachwycić, ale jazz bywa też hermetyczny, a przez to niezrozumiany. Piotr Jagielski z pozycji pasjonata i znawcy gatunku wprowadza nas do tego tajemniczego świata.

Urazić fana muzyki jazzowej bardzo łatwo. Każdy gatunek ma swoich gorących zwolenników i równie radykalnych przeciwników, ale z jazzem jest trochę inaczej. Można zaryzykować tezę, że to muzyka, która ma nie tylko fanów, ale wręcz wyznawców i jednocześnie całe grono ludzi, którzy tej wiary nie podzielają. Łatwo więc ten gatunek sprofanować, a wiernych mu ludzi urazić. Skąd biorą się tak silne emocje? Piotr Jagielski, oprowadzając nas po panteonie jazzowych bogów, uchyla nam wrota do tej świątyni.

Święta tradycja, własny głos. Opowieści o amerykańskim jazzie – Piotr  Jagielski - Premiera na Allegro.pl

Święta tradycja, własny głos to jednak nie tylko historia gatunku opowiedziana z perspektywy największych jej przedstawicieli. I to wielka zaleta tej książki. Oczywiście, nie mogło zabraknąć miejsca dla Milesa Davisa, Ornette’a Colemana czy Johna Coltrane’a. Ale jazz to nie tylko oni. Jak często bywa w sztuce, nie każdy utalentowany i charyzmatyczny muzyk przebił się do społecznej świadomości. Nie każdy ciężką pracą, uporem i talentem zdobył serca publiczności na całym świecie. Świat muzyki jazzowej był bardzo brutalny zarówno dla tych małych, jak i wielkich. Bo jazz to muzyka, która wypełnia całe życie i jest zazdrosna o każdą chwilę. Żaden jazzman nie mógł iść na kompromisy, a wielu z nich zapłaciło za to najwyższą cenę.

Jagielski przedstawia proces, a nie pojedyncze widokówki czy kamienie milowe gatunku. Dzięki tak opowiedzianej historii widzimy, jak jazz się zmieniał, a starzy mistrzowie musieli zrobić miejsce młodym. Nie odbywało się to na zasadzie konsensusu, lecz twardej, niemal darwinistycznej rywalizacji. Sytuacji nie ułatwiało z pewnością to, że jazz był muzyką wykluczonych. Autor nie abstrahuje od tego kontekstu społeczno-politycznego, który w przypadku tej opowieści jest niezwykle istotny i pomaga zrozumieć ewolucje jazzu do gatunku, z którym mamy do czynienia dzisiaj. Rasizm, bieda, brak dostępu do edukacji, osobiste zmagania z własną historią i pochodzeniem to tylko niektóre z kontekstów, na jakie składa się jazz i jego specyfika.

Jak już wspomniałem wyżej, Piotr Jagielski nie wspomina tylko wielkich mistrzów, ale też artystów zapomnianych. Takich, którzy również przyczynili się do rozwoju gatunku, ale z powodu różnych zbiegów okoliczności nie byli w stanie zrobić wielkiej kariery. Patrząc dziś na życiorysy przedstawicieli gatunku, nie można nie zauważyć, że byli to ludzie trudni, często z wielkimi problemami osobistymi i niełatwymi we współpracy osobowościami. Nie oni jednak są osią tej historii. Życiorysy tych znanych i tych zapomnianych są pretekstem dla Jagielskiego do opowieści o jazzie. Tym w istocie jest ta książka – na pierwszy rzut oka galeria osobowości, ale tak naprawdę opowieść o muzyce.

Opowieść tym bogatsza, że Jagielski dodaje do niej swoje spostrzeżenia i refleksje wyciągnięte z wielu podróży, rozmów, wywiadów i innych skojarzeń kulturowych. Czujemy, że autor jest pasjonatem i znawcą gatunku, ale nie wyznawcą. Potrafi spojrzeć na jazz z potrzebnego dystansu, ale nie ukrywa swojej fascynacji tym światem. Stosuje do tego ciekawy zabieg, przywołując w tych momentach rozmowy ze swoją partnerką, która jego pasji nie podziela. Pokazuje nam w ten sposób, że jego opowieść cały czas ma na uwadze odbiorcę niezaangażowanego, dla którego jazz jest ciekawostką, a nie religią. I tu trzeba wprost zaznaczyć, że Święta tradycja, własny głos to nie jest książka dla wyrobionego słuchacza. Nie znajdzie on prawdopodobnie wielu nowych historii i ciekawostek, których do tej pory nie słyszał. Może wręcz często popadać we frustrację, że tak wiele historii zostało tu opowiedzianych fragmentarycznie, nie dość skrupulatnie. Nie jest to jednak wada książki, a tak lapidarne ujęcie (zaledwie 300 stron!) to duża sztuka.

Szczerze polecam książkę Piotra Jagielskiego, zwłaszcza nieobeznanym z tym hermetycznym gatunkiem. Lekka lektura, którą szybko się czyta i sprawia, że z zainteresowanie można chłonąć liczne historie i konteksty. To jedna z lepszych muzycznych pozycji, które ostatnio czytałem.

Piotr Jagielski, „Święta tradycja, własny głos. Opowieści o amerykańskim jazzie”, Wydawnictwo Czarne.

Piotr Jagielski - Święta tradycja, własny głos. Opowieści o amerykańskim jazzie
  • Data premiery: 24 11 2021
  • Single: -
Najlepsze utwory: -
Najsłabsze utwory: -


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Wojtek Chaber
Wojtek Chaberhttps://open.spotify.com/user/wojtek.chaber?si=qfm4waT0Sj2TqsPrFJfU2w
Złośliwi mówią, że mam gust muzyczny siedemdziesięciolatka. Lubię klasyków rocka - Rolling Stonesów, Led Zeppelin czy Pink Floyd. W długie jesienne wieczory zasłuchuję się w muzyce Massive Attack i Nine Inch Nails. Lubię Linkin Park, ale ze starych płyt, a złego nastroju pozbywam się przy dźwiękach Nirvany.

Czytaj również

Jazz ma w sobie coś, czego nie ma żaden inny gatunek muzyczny na świecie. Wielość i różnorodność historii, które można opowiedzieć za jego pomocą, potrafi zachwycić, ale jazz bywa też hermetyczny, a przez to niezrozumiany. Piotr Jagielski z pozycji pasjonata i znawcy gatunku wprowadza..."Święta tradycja, własny głos. Opowieści o amerykańskim jazzie" (2021) – Piotr Jagielski. Recenzja Wojtka Chabera