Jazz ma w sobie coś, czego nie ma żaden inny gatunek muzyczny na świecie. Wielość i różnorodność historii, które można opowiedzieć za jego pomocą, potrafi zachwycić, ale jazz bywa też hermetyczny, a przez to niezrozumiany. Piotr Jagielski z pozycji pasjonata i znawcy gatunku wprowadza nas do tego tajemniczego świata.
Urazić fana muzyki jazzowej bardzo łatwo. Każdy gatunek ma swoich gorących zwolenników i równie radykalnych przeciwników, ale z jazzem jest trochę inaczej. Można zaryzykować tezę, że to muzyka, która ma nie tylko fanów, ale wręcz wyznawców i jednocześnie całe grono ludzi, którzy tej wiary nie podzielają. Łatwo więc ten gatunek sprofanować, a wiernych mu ludzi urazić. Skąd biorą się tak silne emocje? Piotr Jagielski, oprowadzając nas po panteonie jazzowych bogów, uchyla nam wrota do tej świątyni.
Święta tradycja, własny głos to jednak nie tylko historia gatunku opowiedziana z perspektywy największych jej przedstawicieli. I to wielka zaleta tej książki. Oczywiście, nie mogło zabraknąć miejsca dla Milesa Davisa, Ornette’a Colemana czy Johna Coltrane’a. Ale jazz to nie tylko oni. Jak często bywa w sztuce, nie każdy utalentowany i charyzmatyczny muzyk przebił się do społecznej świadomości. Nie każdy ciężką pracą, uporem i talentem zdobył serca publiczności na całym świecie. Świat muzyki jazzowej był bardzo brutalny zarówno dla tych małych, jak i wielkich. Bo jazz to muzyka, która wypełnia całe życie i jest zazdrosna o każdą chwilę. Żaden jazzman nie mógł iść na kompromisy, a wielu z nich zapłaciło za to najwyższą cenę.
Jagielski przedstawia proces, a nie pojedyncze widokówki czy kamienie milowe gatunku. Dzięki tak opowiedzianej historii widzimy, jak jazz się zmieniał, a starzy mistrzowie musieli zrobić miejsce młodym. Nie odbywało się to na zasadzie konsensusu, lecz twardej, niemal darwinistycznej rywalizacji. Sytuacji nie ułatwiało z pewnością to, że jazz był muzyką wykluczonych. Autor nie abstrahuje od tego kontekstu społeczno-politycznego, który w przypadku tej opowieści jest niezwykle istotny i pomaga zrozumieć ewolucje jazzu do gatunku, z którym mamy do czynienia dzisiaj. Rasizm, bieda, brak dostępu do edukacji, osobiste zmagania z własną historią i pochodzeniem to tylko niektóre z kontekstów, na jakie składa się jazz i jego specyfika.
Jak już wspomniałem wyżej, Piotr Jagielski nie wspomina tylko wielkich mistrzów, ale też artystów zapomnianych. Takich, którzy również przyczynili się do rozwoju gatunku, ale z powodu różnych zbiegów okoliczności nie byli w stanie zrobić wielkiej kariery. Patrząc dziś na życiorysy przedstawicieli gatunku, nie można nie zauważyć, że byli to ludzie trudni, często z wielkimi problemami osobistymi i niełatwymi we współpracy osobowościami. Nie oni jednak są osią tej historii. Życiorysy tych znanych i tych zapomnianych są pretekstem dla Jagielskiego do opowieści o jazzie. Tym w istocie jest ta książka – na pierwszy rzut oka galeria osobowości, ale tak naprawdę opowieść o muzyce.
Opowieść tym bogatsza, że Jagielski dodaje do niej swoje spostrzeżenia i refleksje wyciągnięte z wielu podróży, rozmów, wywiadów i innych skojarzeń kulturowych. Czujemy, że autor jest pasjonatem i znawcą gatunku, ale nie wyznawcą. Potrafi spojrzeć na jazz z potrzebnego dystansu, ale nie ukrywa swojej fascynacji tym światem. Stosuje do tego ciekawy zabieg, przywołując w tych momentach rozmowy ze swoją partnerką, która jego pasji nie podziela. Pokazuje nam w ten sposób, że jego opowieść cały czas ma na uwadze odbiorcę niezaangażowanego, dla którego jazz jest ciekawostką, a nie religią. I tu trzeba wprost zaznaczyć, że Święta tradycja, własny głos to nie jest książka dla wyrobionego słuchacza. Nie znajdzie on prawdopodobnie wielu nowych historii i ciekawostek, których do tej pory nie słyszał. Może wręcz często popadać we frustrację, że tak wiele historii zostało tu opowiedzianych fragmentarycznie, nie dość skrupulatnie. Nie jest to jednak wada książki, a tak lapidarne ujęcie (zaledwie 300 stron!) to duża sztuka.
Szczerze polecam książkę Piotra Jagielskiego, zwłaszcza nieobeznanym z tym hermetycznym gatunkiem. Lekka lektura, którą szybko się czyta i sprawia, że z zainteresowanie można chłonąć liczne historie i konteksty. To jedna z lepszych muzycznych pozycji, które ostatnio czytałem.
Piotr Jagielski, „Święta tradycja, własny głos. Opowieści o amerykańskim jazzie”, Wydawnictwo Czarne.
