MENU

    BRUTalna Granda w warszawskiej Stodole, czyli koncert Brodki. Relacja Karoliny Posytek

    Jest jesień, co wiąże się z klubowymi koncertami, które mimo tego, że różnią się znacznie od letnich plenerów, mają w sobie równie wiele uroku. Jedną z artystek, która na końcówkę roku zaplanowała swoją trasę koncertową jest Brodka. Artystka tej jesieni odwiedzi łącznie 5 miast – 6 listopada odbył się warszawski koncert, w którym miałam okazję uczestniczyć. Nie opiszę emocji, jakie towarzyszyły mi podczas tego wieczoru, bo nie da się przelać tego w słowa, ale mam nadzieję, że chociaż trochę przybliżę Wam jakie show potrafi zrobić ta artystka i jak wyglądał koncert.

    6 listopada w warszawskiej Stodole swój koncert dała Brodka, której towarzyszył genialny zespół. Koncert rozpoczął się chwilę po godzinie 20 i trwał prawie 2h – jeżeli umiem liczyć, to twierdzę, że wybrzmiało, aż 21 utworów! Jak dobrze wiemy, Brodka to artystka konceptualna, która nie tylko skupia się na muzyce i tekstach, ale także stronie wizualnej. Widać to chociażby w teledyskach, ale widać było to również podczas sobotniego wieczoru. Po pierwsze scenografia – nowa, niezwykle oryginalna, po drugie strój (a nawet stroje!) Brodki oraz samego zespołu. To wszystko stworzyło nie tylko koncert, ale wręcz genialne muzyczno-widowiskowe show. Jeżeli byliście na jakimś letnim koncercie Brodki, to na pewno widzieliście, że już wtedy cała strona wizualna była mocno dopracowana, teraz było jeszcze piękniej!

    Fot. Karolina Posytek, Brodka podczas utworu Hey Man

    Koncert rozpoczęło specjalne Intro, które wprowadziło widownię w prawie dwugodzinną wycieczkę po mieści BRUT. Najpierw na scenie pojawił się sam zespół, dopiero potem Brodka, która, nie jestem pewna, ale mam wrażenie, że wyszła na scenę przez gardło ze swojej scenografii (postaram się pokazać ją na którymś ze zdjęć), ponieważ tak nagle pojawiła się na scenie i stała centralnie na jej środku. Koncert rozpoczął utwór You Think You Know Me pochodzący z najnowszego wydawnictwa Brodki, czyli albumu BRUT. Jak kiedyś wyznała sama artystka, utwór ten jest dla niej w dużej mierze autobiograficzny – jak się wsłuchacie, to na pewno dostrzeżecie tę zależność. Kolejno wybrzmiało Wrong Party, które ukazało się jeszcze przed BRUTEM – super, że mimo nieumieszczenia tego utworu na standardowej wersji płyty, znalazło się na niego miejsce na koncertach! Następnie przyszedł czas na serię utworów z BRUTU – nic dziwnego, że to właśnie te kawałki rozpoczęły koncert, w końcu to trasa promująca tenże album! Usłyszeliśmy The World Is You, Come to Me oraz pierwszy singiel promujący album, czyli Game Change. Należy zaznaczyć, że podczas koncertu wybrzmiały wszystkie utwory z albumu BRUT, a także kilka piosenek z dwóch poprzednich płyt artystki, czyli Clashes i Grandy.

    Fot. Karolina Posytek

    Tak naprawdę koncert był bardzo wyrównany wokalno-muzycznie, ale to przy Game Change nastąpiła lekka zmiana stylizacji Brodki – pozbawiła się „skrzydełek” i przyodziała w pejcz, którym wymachiwała podczas trwania utworu. Drugim momentem koncertu, który należy na szczególne wyróżnienie był moment, w którym wybrzmiało Hey Man. Przed wyjściem na scenę artystka pozbawiła się…spodni i przyodziała specjalny kapelusz. Ale strój to jedno, a drugie to, co się wyprawiało podczas tego kawałka – Brodka przybierała bardzo ciekawe pozy! Ciężko to opisać ale wiedzcie, że działo się, oj działo – może chociaż poniższe zdjęcie choć w 1% odda Wam klimat tego kawałka.

    Jeżeli chodzi o utwory z płyty Clashes, na koncercie wybrzmiał singiel Horses, Up in the Hill oraz niezwykle energiczne My Name Is Youth. Podczas Horses mogliśmy posłuchać długich gitarowych solówek, a podczas My Name Is Youth popatrzeć na dzikie tańce Brodki, które zresztą wyprawiała również przy innych kawałkach. Oczywiście wszystkie te utwory miały nieco inne aranżacje, niż te znane z wersji studyjnych. I to u Brodki jest właśnie piękne, zawsze potrafi zaskoczyć!

    Granda zaczęła wybrzmiewać już w drugiej połowie koncertu, najpierw niezwykłe Kropki kreski – cieszę się, że Monika śpiewa ten utwór wciąż, gdyż jest to niezwykle piękny kawałek. Usłyszeliśmy również utwór W pięciu smakach oraz tytułową Grandę, która wybrzmiałą na sam finał koncertu. Nie można zapomnieć o EP-ce LAX, z niej również usłyszeliśmy dwa kawałki – Varsovie w niezwykle nowym klimacie, dopasowanym do albumu BRUTU oraz Dancing Shoes w elektroniczno-rockowej aranżacji, wow!

    Przed utworem Fruits Brodka powiedziała: „mam nadzieję, że lubicie owocki”, zatem odpowiadam: nie tylko lubimy, ale kochamy!

    Z kolei podczas innego utworu wybrzmiało:

    Mamy taką sytuację,

    pięć gwiazdek, trzy gwiazdki

    i konfederację.

    A przed finałową Grandą już wprost:

    ***** ***

    Na koncercie, gościnnie, miał się pojawić Tymek, który wraz z Brodką miał wykonać utwór Ostatni powstały do nowego sezonu serialu Rojst ’97. W sumie, jakby się uprzeć, to pojawił się głosowo, gdyż przy klubie pełnym ludzi Brodka zadzwoniła do artysty. Tymek nie mógł pojawić się fizycznie na koncercie, ale zaśpiewał nam telefonicznie fragment kawałka. Jednak na tym się nie skończyło, gdyż Brodka nie poddała się i wykonała ten utwór po prostu sama. To znaczy nie sama, bo ze swoim zespołem oraz Urbańskim, który pojawił się gościnnie w tym kawałku! Może troszkę szkoda, że utwór nie wybrzmiał w duecie, jednak trzeba przyznać, że i sama Brodka dała radę!

    Uwielbiam koncerty Brodki, ponieważ nie każdy artysta tak mocno przywiązuje wagę do wizualnej strony koncertu jak Brodka. Oczywiście ważna jest też sama muzyka, śpiew, ale pod tym względem nie można nic zarzucić Brodce ani jej zespołowi. Pomimo tego, że w sierpniu byłam na koncercie tej artystki, to z niecierpliwością czekałam, aby usłyszeć ją ponownie! Śmiało mogę rzecz, że jesienna trasa różni się nieco od letnich koncertów – pojawiła się nowa scenografia, nowe stroje, ale także kilka nowych utworów. W końcu wybrzmiały dwie ballady z BRUTU, których zabrakło podczas letnich koncertów, czyli utwory Sadness oraz Fruits. Ale nie dziwię się, że w lato Brodka nie zaserwowała nam od razu całego BRUTU – chciała pozostawić coś specjalnego na jesienną trasę, która jest już w pełni tą promującą najnowsze wydawnictwo.

    Koncert był niesamowity, nastąpiła wymiana energii – od Brodki dla publiczności i od publiczność dla Brodki. Nie zapominajmy o zespole, który towarzyszył Monice na scenie. Widać było ogromne zgranie – zarówno pomiędzy nimi samymi, jak i nimi, a Brodką. Artystce na scenie towarzyszyli: Mikołaj Dobber na instrumentach klawiszowych, Michał Gołąbek na gitarze, Rafał Dutkiewicz na perkusji oraz Bartek Mielczarek na basie, który jako jedyny pozostał „ze starego składu Brodki” i towarzyszy artystce na scenie już od lat. Koncert był przekrojem przez ostatnie 10 lat działalności muzycznej artystki. Ba, nawet ponad 10 lat, gdyż Granda ukazała się w roku 2010.

    Na koncercie miała miejsce jedna trochę żenująca sytuacja, która jedna nie była wywołana ze strony artystki, czy zespołu, a publiczności. Otóż w pewnym momencie ktoś zaczął krzyczeć „Miał być ślub”, chodziło oczywiście o stary kawałek Brodki o tym tytule. Nie wiem, może dla tych, którzy krzyczeli było to śmieszne, dla mnie było to nie na miejscu i wyszło lekko żenująco. Drodzy koncertowicze, Wasze krzyki na pewno nie spowodują, że Brodka nagle zagra utwór niegrany przez nią przez lata. Wypadałoby to po prostu uszanować. Ja się wcale nie dziwię, że Brodka nie śpiewa już utworów takich jak Miał być ślub, i wcale nie dlatego, że miałaby się ich wstydzić, czy coś w tym stylu. Artystka ma na swoim koncie tak wiele wspaniałych utworów, wydanych właśnie już po płytach Album i Moje piosenki, że nie dziwię się, że śpiewa właśnie te. Poza tym każdy fan Brodki i polskiej muzyki powinien mieć tę świadomość, że ostatnie wydawnictwa Brodki są bardziej autorskie niż jej pierwsze płyty. A to chyba nic dziwnego, że artysta woli grać coś, co stworzył sam i coś, co jest mu bliższe, bo jest bardziej „jego”.

    Powiem tak, jeżeli ktoś pierwszy raz usłyszy Brodkę na żywo właśnie podczas ery BRUTU może być zaskoczony tym, co wyprawia się podczas koncertów. Ja Brodkę śledzę już od jakiegoś czasu i wiem, że jest to niezwykle szalona, acz utalentowana artystka. Wiem, że można się po niej spodziewać naprawdę wszystkiego, ale mimo posiadania w głowie tej myśli, i tak potrafi zaskoczyć, zawsze pozytywnie! Warto zaznaczyć, że podczas sobotniego koncertu publika była bardzo różna, oczywiście przeważały osoby z przedziału 20-30 lat, ale spokojnie można było natrafić nawet na osoby 50+, a także dzieci…co akurat może trochę mnie dziwi, ale w sumie fajnie wpajać dzieciom od małego co to znaczy dobra muzyka, ale nie wiem czy wywijanie na scenie z pejczem, to odpowiedni przykład dla dzieci, ale ten wybór pozostawię ich rodzicom! W każdym razie, mi tam się podobało, był prawdziwy ogień na scenie – Stodoła zapłonęła!

    Podsumowując, koncertowy wieczór zaliczam do niezwykle udanych. Cieszę się, że udało mi się usłyszeć Brodkę ponownie. Cieszę się, że BRUT brzmi tak genialnie na żywo. Cieszę się, że zarówno Brodka, jak i zespół dają z siebie 100% na koncertach. Podziwiam ją za tak wielkie zaangażowanie we wszystko, co tworzy, za perfekcjonizm, za dopracowywanie KAŻDEGO elementu swojej twórczości – tej studyjnej i tej na żywo – w KAŻDYM calu. Za dobieranie do współpracy wspaniałych ludzi, z którymi tworzy historię muzyki. Podkreślę raz jeszcze, koncerty Brodki to prawdziwe show – każdemu kto kocha muzykę polecam, aby chociaż raz w życiu doznał tej przyjemności. Chyba nie wspomniałam o tym, że Brodka, aż dwa razy wychodziła na BIS – naprawdę bardzo się cieszę, że na koncercie wybrzmiał tak dużo utworów – i tych nowszych i starszych, tych śpiewanych po polsku i angielsku. I mimo, że piosenki pochodziły z różnych okresów twórczości artystki, zostały one dopasowane do BRUTalnego klimatu. Koncert był istną Grandą w mieście BRUT!

    DZIEKUJĘ WSZYSTKIM ZAANGAŻOWANYM W TEN KONCERT ZA PIĘKNY WIECZÓR!!!

    Na koniec kilka zdjęć – nie były robione profesjonalnym sprzętem, dlatego nie są najlepszej jakości, ale…i tak postanowiłam się nimi podzielić.

    Fot. Karolina Posytek, Scenografia
    Fot. Karolina Posytek, The Brutals, czyli Brodka ze swoim zespołem
    Fot. Karolina Posytek, Brodka podczas utworu Chasing Ghosts
    Fot. Karolina Posytek

    Ostatnio opublikowane