Najgorętsze premiery ostatnich tygodni, nostalgiczne powroty do przeszłości i solidna dawka polskiej muzyki – to wszystko znajdziecie w najnowszej odsłonie Tego Słuchamy.
Adrianna Małolepszy
Leepeck – Noce Kryształowe
Chciałabym zacząć dziś od czegoś co wbiło mnie ostatnio w fotel zarówno pomysłem, ideą i podejściem, jak i samym wykonaniem. Niesamowite jak można w tak dobitny, wymowny, a zarazem pełen szacunku sposób skomentować obecną sytuację. Odniesienie artysty do tragicznych Nocy Kryształowych owszem jest ekstremalne, ale czy na wyrost? Nie wydaje mi się. Posłuchajcie, oceńcie sami i pozwólcie sobie na refleksję.
Ofelia – Zakochana w Bicie
Jestem pod ogromnym wrażeniem powoli odsłaniających się przed nami elementów najnowszego projektu Ofelii.
Nie tylko jest to absolutnie genialnie muzycznie, a nowoczesne podejście ze smaczkami lat 80′ sprawdza się idealnie. Jest jeszcze aspekt wizualny i koncept różnorodnych postaci odsłanianych powoli przez artystkę.
Idealny wręcz sposób na podtrzymanie zainteresowania projektem. Nie mogę się już doczekać co Iga zaoferuje Nam dalej i jak rozwinie tę formułę.
Elton John, Stevie Wonder – Finish Line
Ostatnio współpraca Eltona Johna i Steviego Wondera wypełniła dla mnie potrzebę, z której nawet nie do końca zdawałam sobie sprawę. Klasyczne, zrobione z rozmachem brzmienie r’n’b i soulu, te wręcz gospelowe chórki… Dokładnie tego było mi brakowało, a panowie brzmią razem genialnie!
Beth Hart – Take It Easy On Me
Ostatnio wróciłam też do jednego z moich ulubionych albumów w dyskografii Beth Hart. My California od momentu premiery była i pozostała dla mnie płytą szczególną. W dużej mierze wynika to po prostu z idealnego momentu w moim życiu na tego typu materiał. Wciąż jednak uważam, że te utwory są naprawdę świetne, a Take It Easy On Me jest idealne gdy potrzebuję „przetrawić” trudne emocje.
W tej niesamowicie emocjonalnej, osobistej balladzie jest coś co porusza we mnie wszystkie odpowiednie struny.
Muchy – 22 godziny
A na koniec dzisiaj ode mnie kawałek przyjemnego, energetycznego, świetnie stworzonego, polskiego rocka. Muzycznie, tekstowo i produkcyjnie wszystko się tutaj idealnie zgadza. Wyobrażam sobie jak genialnie ten kawałek wypada na koncertach!
Arek Zroślak
Swedish House Mafia feat The Weeknd – Moth To A Flame
Rzadko kiedy jakaś piosenka porywa mnie od pierwszych sekund i z miejsca dodaję ją do swojej regularnej playlisty. W tym przypadku było zupełnie inaczej. Szwedzko-kanadyjska współpraca zahipnotyzowała mnie od pierwszych sekund i już teraz mogę stwierdzić, że będzie to jeden z najczęściej słuchanych przeze mnie utworów tej jesieni.
Adele – Easy On Me
Królowa wróciła. I chociaż Easy On Me nie jest znaczącą rewolucją czy czymś, czego nie mogliśmy usłyszeć wcześniej w twórczości Adele to czy ktoś tego oczekiwał? Nie sądzę, wokalistka po prostu kolejny raz dała nam coś, za co wszyscy ją pokochali.
Stromae – Sante
W ostatnim czasie także Belg zaliczył powrót do muzyki. Podobnie jak wyżej – Sante wpisuje się w poprzednie dokonania Stromae, nie ma tu żadnej drastycznej zmiany brzmienia. Ale że uwielbiam jego twórczość to niespecjalnie mi to przeszkadza.
Coldplay – Viva la Vida
Przy okazji premiery zbierającego raczej dość mieszane recenzje albumu Music of the spheres przypomniałem sobie o tym klasyku. I chociaż wielkim fanem Coldplay nigdy nie byłem i raczej nie zostanę, tak Viva La Vida uważam za małe arcydzieło, który przypomina mi czasy, kiedy wszystko było o wiele prostsze.
Maja Kapłon – Jak lato pragnie zbóż
Na zakończenie coś z polskiego podwórka. Maja Kapłon całkowicie zaskoczyła mnie swoją najnowszą, muzyczną odsłoną. Niesamowicie intymny podszyty zmysłową erotyką tekst połączony elektronicznym brzmieniem wywarł na mnie fenomenalne wrażenie.
Sylwia Krzywonos
Ars Latrans Orchestra – Tokyo
Ars Latrans Orchestra to projekt, w którym możemy spotkać masę znajomych twarzy m.in. z Clock Machine, Bass Astral x Igo, a nawet z rozszerzonego składu Ensemble. Pod koniec września, zaprezentowali światu album bardzo wyjątkowy – Sztuka Miłości. Zbiór pięknych utworów w genialnych aranżacjach reprezentuje m.in. Tokyo. Koniecznie posłuchajcie, jeśli nie znacie.
Bass Astral x Igo – Celebration
Już raz wspomniani w moim zestaweniu (i jeszcze się pojawią), Bass Astral x Igo wydali niedawno swój ostatni album, tym samym kończąc działalność. Pozostawiony materiał przyniósł takie single jak Bikini, It’s Dark czy Satellite, tytułowy utwór. Jednakże, w pełni na uwagę zasługuje także Celebration, który cudownie wpasowuje się w klimat płyty i świetnie sprawdził się na koncertach jako energetyczny punkt setlisty.
Bass Astral x Igo – Etna
Analogicznie do swojego poprzednika, Etna to wybitny fragment albumu, ale także jednocześnie jego zakończenie. W utworze możemy usłyszeć niezwykle utalentowaną Martynę Szczepaniak. Była ona również częścią powiększonego zespołu Bass Astral x Igo Ensemble – razem ze swoim bratem Dominikiem zaśpiewali w chórkach. Głosy Igora i Martyny plus wspaniała aranżacja stanowi przepiękne zamknięcie Satellite.
Adele – Easy On Me
Królowa powróciła! Obecność nowego singla Adele w redakcyjnym zestawieniu chyba nie powinna nikogo dziwić. Artystka w końcu podzieliła się nowym materiałem, ale najlepsze dopiero przed nami. Już 19 listopada utoniemy, prawdopodobnie, w smutku ze względu na przeżycia samej Adele, zapisane w utworach na albumie 30.
Katy Perry – Unconditionally
Jako ostatni – mały powrót do przeszłości. Przypominam wybitny, w mojej opinii chyba jeden z najlepszych utworów Katy w jej karierze – Unconditionally, który pochodzi z ery Prism. Kocham zarówno ten singiel, jak i teledysk. Przepiękne kadry, symbolika, cudo!


