Tego Słuchamy: Utwory, których nie możecie przegapić (Tydzień 349)

Czego dziś słuchacie?

Aneta Kowal

Mata – Blok

Zacznijmy od nowości. Najnowsza płyta Maty, Młody Matczak, nie porwała mnie jakoś specjalnie (o czym wspominałam w recenzji, którą przeczytać możecie tutaj), ale ten jeden utwór leci zapętlony w głośnikach od daty premiery. Dobrze znów usłyszeć całą ekipę Gombao 33 w tak luźnym, catchy kawałku. Z tego miejsca pozdrawiam wszystkich znajomych, z którymi pewnie puścimy Blok na niejednej domówce, i przepraszam wszystkich sąsiadów za to, że zrobimy to o 2 w nocy.

Inhaler – My Honest Face

Inhaler to zdecydowanie odkrycie ostatnich tygodni. Jeszcze nieznany (a szkoda) irlandzki zespół wydał w tym roku świetną płytę, It Won’t Always Be Like This, do której posłuchania gorąco zachęcam. My Honest Face to chyba najpopularniejszy utwór z nowego krążka, ale to właśnie on sprawił, że totalnie przepadłam. Mała ciekawostka – wokalistą grupy jest Elijah Hewson, czyli syn wszystkim znanego…Bono z U2. Mam nadzieję, że kariera potoczy się mu tak dobrze, jak ojcu.

Peach Pit – Alrighty Aphrodite

Ciężko jest mi uwierzyć, że od premiery tego utworu minęły 3 lata, a ja poznałam go dopiero teraz. Miłością do niego zaraziła mnie przyjaciółka, za co po raz kolejny bardzo dziękuję. Już od pierwszego przesłuchania, Alrighty Aphrodite stał się moim ciepłym kocykiem, który chroni przed wszystkimi smutkami tego świata.

Guzior – Trapstar

Ostatnio miałam okazję być pierwszy raz na koncercie Guziora, na co czekałam długo. O ile Trapstar znałam już wcześniej i pokochałam w wersji studyjnej, tak na żywo kawałek ten wywołał we mnie całkiem inne uczucia. Nieczęsto w końcu mam ciarki na ciele przez ponad 3 minuty.

Lordofon 4:35

Na koniec pokażę Wam numer, kojarzący mi się z końcówką lata i chłodnymi wieczorami, zwiastującymi nadchodzącą jesień. Cytując chłopaków z Lordofonu: “Czuję, że zmarnowałem te wakacje, gdy na dworze już nie pachnie latem”. Cóż, till the next year.

Magdalena Halik

1. The Cinematic Orchestra & Patrick Watson- To Build A Home

Każdego roku wraz z początkiem jesieni moje muzyczne upodobania ulegają zmianie. Piosenka pod tytułem To Build A Home jest dla mnie definicją tej pory roku, kiedy pierwszy raz ją usłyszałam to pomyślałam, że brzmi ona jak jesienne wieczory. Jest ze mną co roku, czasem słucham jej mniej a czasem więcej. Teraz zdecydowanie przyszła pora na odświeżenie tej przepięknej, poruszającej melodii.

2. G-Eazy & Marc E. Bassy- Faithful

Wrzesień był miesiącem wręcz przesiąkniętym nowościami. Nie mogłam więc całkowicie oddać się swojej jesiennej playliście skoro wokół, pojawiło się tyle nowych i dobrych rzeczy. Jedną z premierowych piosenek, która wywarła na mnie bardzo duże wrażenie, jest właśnie ta pozycja pochodząca z najnowszej płyty Geralda. Najbardziej urzekła mnie świetna melodia, którą dopełnia piękny wokal rozbrzmiewający w refrenie. Całość jest moim zdaniem bardzo chwytliwa, zdecydowanie nie zapomnę o tym numerze zbyt szybko.

3. Deemz & Hodak, Jan-Rapowanie, Gedz- Sauce

Kiedy dowiedziałam się o tym, że na producenckiej płycie Deemza pojawi się numer, na którym gościnnie udzieli się Janek, Hodak oraz Gedz to od razu wiedziałam, że będzie to coś dobrego. Oczywiście moje przeczucia mnie nie myliły, numer jest idealnie dopracowany, ciekawy bit i świetna nawijka trzech raperów tworzą bardzo dobry utwór, który naprawdę warto poznać.

4. Lil Nas X- THATS WAHT I WANT

Myślę, że obecność tego artysty w tym zestawieniu nie powinna nikogo zdziwić. Lil Nas X jest świeżo po wydaniu bardzo dobrej debiutanckiej płyty, na której znalazło się naprawdę sporo utworów, które przypadły mi do gustu. Jednym z nich jest właśnie THATS WHAT I WANT, który spodobał mi się od pierwszego przesłuchania.

5. Cichoń- Przykro

Na sam koniec chciałam przedstawić jedną z bardziej emocjonalnych i autentycznych piosenek, które wyszły na przestrzeni ostatnich miesięcy. Cichoń to reprezentant wytwórni Def Jam, który moim zdaniem jest naprawdę bardzo perspektywicznym artystą. Numer Przykro według mnie jest niezwykle prawdziwy, z każdym dźwiękiem emocje Kuby są coraz bardziej wyczuwalne. Tutaj po prostu czuć, że muzyk spisał wszystkie myśli, które krążyły w jego głowie. Ja jestem naprawdę zachwycona i z niecierpliwością czekam na dalsze kroki tego artysty.

Piotr Grzelak

Kacey Musgraves – simple times

Zwalam winę na jesień, to dlatego ta nostalgia tak uderza i to dlatego muszę ją pielęgnować hymnem w stronę przeszłości gdzie bycie dorosłym nie było koniecznością.
Simple times to nic innego jak wspominanie swojej beztroskiej młodości.

LÉON – Dancer

Dancer to nuta z syntezatorami w tle i moodem szarości, czyli w sam raz na tę porę roku. LÉON skupia się lirycznie w utworze na rozterkach z pogranicza zadurzenia i miłości co mnie osobiście nie powala, jednak wydźwięk kompozycji jest uzależniający.

The Veronicas – Out of Time (feat. Wrabel)

Wiadomo, interpretacja utworów odbywa się w sposób indywidualny, dlatego ja wybieram Out of Time, niczym Ash Pikachu, do karmienia mojej chandry.
Piosenka nie jest wesoła, czyli w sam raz, czy przypomina o tym jak ten czas wymyka się z mych rąk? – jak najbardziej.
Out of Time to kolejny gwóźdź do jesiennej trumny.

Mono – Life in Mono

Nastrojowa kompozycja z gatunku trip hop, która sama w sobie zawiera nawiązania do obecnej pory roku, wydana jeszcze w 1996 roku, to świetny sposób na to by pomalować wszystko na szaro.

Leonard Cohen – In My Secret Life

Moją ostatnią propozycją jest ten najbardziej nostalgiczny odcień jesieni. In My Secret Life to zwyczajnie utwór mojego dzieciństwa, który sprawia, że chcę się zawinąć w koc i patrzeć jak ten deszcz bija do okien.
In My Secret Life był sporym hitem w naszym rodzimym kraju dwie dekady temu i pomógł dotrzeć albumowi Ten New Songs, z którego pochodzi, do pierwszego miejsca w Polsce i przekroczyć nakład 100 tyś. sprzedanych egz.
Oczywiście przypadkiem nie mogło być to, że sam album premierę miał 9 października ;).

Czytaj również