
Tegoroczne juwenalia trwały od 30 września do 2 października. Na scenie, podczas tych trzech dni wystąpili Sarius, Meek Oh Why?, Guzior, Tymek, Skytech, Maya Krav, PlanBe, Czeluść i Kaz Bałagane. Więcej szczegółów o wydarzeniu opisaliśmy tutaj, a tymczasem prezentujemy relację z koncertów, które odbyły się pierwszego dnia.
Mimo, że impreza już za nami, to emocje jeszcze nie do końca opadły. Byłam tylko na jednym dniu tego eventu, ale śmiało mogę założyć, że jeśli reszta wydarzenia przebiegła z taką energią, jaka była 30 września na koncertach Sariusa, Meek Oh Why? i Guziora, to studenci krakowskich uczelni będą długo mieć co wspominać. Spodziewałam się, że będzie gorąco, ale dostałam istny pożar. Koncertowy wieczór rozpoczął Sarius, z twórczością którego nie byłam specjalnie zaprzyjaźniona, ale po powrocie do domu, z wielką chęcią zabrałam się do nadrabiania zaległości. Na setliście, którą zaprezentował raper, znalazły się takie kawałki jak Powiedział Mi Ktoś czy Zalatani. Później, razem z całym tłumem Sarius wykrzyczał słynny już tekst utworu Wspaniały i Wielki: “Ile butelek wypiłem, ile butelek wypiłem, ile? Wszystkie”. W wolnej chwili polecam posłuchać tego kawałka, który tak naprawdę nie jest tak imprezowy, jak może wydawać się po wspomnianym wcześniej wersie. Na koniec występu rapera przyszedł moment, na który czekało wiele fanów – artysta zagrał jeden ze swoich najpopularniejszych utworów, o tytule Wiking. Na sali chyba nie było osoby, która przynajmniej nie kojarzyłaby refrenu tej piosenki, nie mówiąc już o tym, że publika swoim śpiewem zagłuszyła samego Sariusa.
Kolejnym muzykiem, który przejął scenę był Meek Oh Why?. Pochodzący z Częstochowy, ale będący w bliskich relacjach z Krakowem raper trochę zwolnił tempo i pozwolił słuchaczom odpłynąć. Atmosfera zmieniła się diametralnie – ogień stał się nieco delikatniejszym płomieniem (ale nie zrozumcie mnie źle, to była dobra zmiana!). Koncert ten był jednym z ostatnich, które kończą spotkania z wydaną w 2019 roku płytą Zachód. Uczestnicy juwenaliów, poza piosenkami ze wspomnianej płyty, takimi jak Nów, Zachód czy Dżentelmen, usłyszeli również trochę starsze utwory, m.in. pochodzący z krążka Płyta Rodzaju kawałek o tym samym tytule. Mikołaj w pewnym momencie zaskoczył publiczność, opowiadając historię o tym, jak przed koncertem zapomniał zabrać swojej trąbki (na której gra fenomenalnie!), ale na szczęście, wybierając się do klubu, znalazł inną i ją… ukradł. Mam jednak nadzieję, że trąbka wróci do właściciela.
Ostatnim tego dnia artystą, na którego czekała większość na sali, był Guzior. Tutaj znów zrobiło się gorąco. Wydający w QueQuality raper zabrał nas w podróż głównie po najnowszej płycie Pleśń, ale nie zabrakło też klasyków ze starszych krążków. Mateusz Bluza (bo tak brzmi pełne imię i nazwisko rapera) rozgrzał publiczność takimi utworami jak wyprodukowany we współpracy z Kukonem Boiler Room (niestety Kukon nie zaszczycił nas gościnnym występem), Fala, Kushkoma i Blueberry. Wybrzmiał też oczywiście jeden z najpopularniejszych kawałków Guziora, Płuca Zlepione Topami oraz nieco wolniejsze piosenki, m.in. WTC i Trapstar (który, nie ukrywam, wywołał u mnie ciarki). Fani albumu Evil Twin również znaleźli coś dla siebie – raper zagrał pochodzący z tej płyty utwór Tajfun92. Zaznaczyć muszę, że koncertowi towarzyszyły świetne efekty wizualne. Na ogromne brawa zasłużył hypeman Guziora, który nie tylko wykazał się fantastyczną interakcją z publiką, ale też pomagał raperowi zawsze, gdy temu zabrakło tchu.


