Tego Słuchamy: Utwory, których nie możecie przegapić (Tydzień 346)

Ostatnio nasz portal obchodził dziesięciolecie istnienia. Jedną z naszych stałych rubryk, jakie pojawiły się przez ten czas to Tego Słuchamy, a jej kolejna odsłona właśnie przed Wami.

Daria Radomska

The Neighbourhood – Void

The Neighbourhood to jedna z moich słabości sprzed kilku lat. Ich piosenki zawsze w jakiś dziwny sposób przemawiały do mnie stwarzając pewnego rodzaju comfort zone, mimo że nie zawsze tematycznie były łatwe i przyjemne. Void opowiada o wewnętrznej walce z pustką i ciągłej potrzebie stymulacji. Jeden z faworytów tych wakacji!

Lany – ex i never had

Zazwyczaj słucham muzyki, która sięga gdzieś w najgłębsze zakamarki mojej duszy. Nie lubię prostych wesołych piosenek o tym, jak jest super. Pamiętam, jakie emocje towarzyszyły mi, gdy słuchałam tej piosenki pierwszy raz. Byłam wręcz zniesmaczona, jak podmiot liryczny bardzo pretensjonalnym tonem kpi z uczuć drugiej osoby. A potem.. potem jakimś dziwnym trafem nie mogłam się od niej uwolnić. Mam do LANY ogromny sentyment i nie wstydzę się do tego przyznać.

Health – Stonefist

Choć normalnie muzyka elektroniczna jest dość daleko w moim kręgu zainteresowań, Health mają w sobie pewną magiczną moc przyciągania. Miłość od pierwszego dźwięku i totalnie obłędny wokal! Stonefist to jeden ze starszych kawałków, ale gwarantuję Wam, że nic nie daje takiego kopniaka energetycznego, jak on.

Black Veil Brides – Torch

Przez wiele, wiele lat zespół pozostawał dla mnie w kącie. Średnio przemawiała otoczka stylistyczna, a wokalista wydawał się zbyt na siłę. Po latach za namową znajomych bardzo powoli dawkuję sobie ich muzykę z czystej ciekawości. Na Torch trafiłam zupełnie przypadkowo i okazało się być to bardzo przyjemne dla ucha.

Jake Bugg – Lost

Ostatnio wypływam na nieznane (no może nie tak dosłownie!) lądy i daję szansę artystom, których twórczości zbytnio nie znam. I tak o to pojawia się tu najnowszy album Jake’a Bugga, który totalnie skradł moje serce. Lost z początku kojarzyło mi się przez swój rytm z tandetą, jednak szybko wyparłam z siebie tę opinię. Bardzo energetyczny, wakacyjny utwór. Zatrzymajmy lato choć jeszcze na chwilkę z nami, co?

Piotr Grzelak

Cledos x BEHM – Life

Fińska kompozycja to mój, własny hit lata 2021. Utwór szybko wpadający w ucho, który prosi się o odtwarzanie w pętli, nigdy nie miał okazji dotrzeć do szerszej publiczności poza swoją ojczyzną gdzie dotarł do top 10 najczęściej odtwarzanych utworów na Spotify.

ween – Tired and True

Tried and True to odkopana perełka sprzed prawie dwóch dekad. Sam utwór pozostawił we mnie wyrwę, która zmusiła mnie do przesłuchania ich całego albumu, Quebec.

Fleetwood Mac – Thrown Down

Jako wielki fan legendy muzyki, Fleetwood Mac, muszę stwierdzić iż to bardziej oni do mnie powracają niż to ja do nich. Zawsze z jakiegoś powodu ich piosenki grają mi w głowię, a ta nie jest wyjątkiem. Thrown Down to jedna z tych kompozycji, do których nie mogę nie tworzyć harmonii.

Shakespear’s Sister – Opportunity Knockers

Opportunity Knockers to majstersztyk dla moich uszu. Od muzyki, która wprowadza mnie w niezwykły nastrój, poprzez kontralt Siobhan i skończywszy na jej piórze. Nigdy nie zrozumiem dlaczego London Records zaprzepaściło tak solidny materiał, być może lata 90-te nie były na to gotowe.

The Cranberries – Never Grow Old

Ostatni utwór to hołd w stronę królowej Limerick, to głos mojego dzieciństwa, do którego zawsze chętnie powracam.
Niedawno Dolores skończyłaby 50 lat, z tej okazji zespół The Cranberries, jej przyjaciele i wytwórnia postanowiła wydać teledysk promujący do Never Grow Old (2001) z niewidzianymi wcześniej nagraniami z wokalistką. Do tego również wydano na platformach streamingowych album kompilacyjny zespołu zatytułowany Remembering Dolores.

Oliwia Przybyszewska

Lorde – California

Uwielbiam muzykę Lorde, dlatego z wytęsknieniem czekałam na jej nowy album. California dołączyła do grona moich ulubionych utworów już po pierwszym odsłuchaniu Solar Power. Urzekły mnie zarówno jej tekst, jak i linia melodyczna.

Ed Sheeran – Visiting Hours

Muzyka Eda towarzyszy mi od lat i przywodzi na myśl wiele dobrych wspomnień. Visiting Hours przypomina mi swoim brzmieniem debiutancki album piosenkarza, wydany już dziesięć lat temu. To zdecydowanie mój ulubieniec z grona singli zapowiadających Equals, jakimi dotychczas podzielił się z nami muzyk.

Imagine Dragons – I’m So Sorry

Mimo że zespół Imagine Dragons dopiero co wydał swój najnowszy album, to zdecydowanie chętniej wracam do ich drugiego studyjnego krążka – Smoke + Mirrors. To właśnie na nim znalazło się I’m So Sorry – jedna z moich ulubionych piosenek amerykańskiej grupy, której najlepiej jest słuchać przy jak największej głośności!

Royal Blood – Typhoons

Tytułowy kawałek z ostatniej płyty Royal Blood wpadł mi w ucho już jakiś czas temu i jest jednym z najczęściej odtwarzanych przeze mnie ostatnio utworów. Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji posłuchać Typhoons, to radzę Wam szybko nadrobić zaległości!

Harry Styles – To Be So Lonely

Choć album Fine Line ukazał się już blisko dwa lata temu, to piosenki z tego krążka nie zniknęły z mojej playlisty. Niestety utwór nie znalazł się na koncertowej setliście rozpoczętej niedawno trasy Love On Tour. Oby Harry naprawił ten błąd, kiedy rozpocznie koncertowanie w Europie.

Czytaj również