Kiedy otrzymałam album do odsłuchu, nie wiedziałam wtedy, że doświadczam ostatniego materiału Bass Astral x Igo. Tak naprawdę, mało kto spodziewał się takiego obrotu sprawy. Bardzo wyczekiwana przez fanów płyta, z wieloma przekładanymi datami premiery, promowana fantastycznymi klipami – okazała się ostatnią częścią przygody pod znakiem dwójki utalentowanych krakowskich muzyków. Odstawmy jednak na bok sentymenty, ponieważ mamy przed sobą kawał świetnego materiału. Bass Astral x Igo zaprezentowali kolejny, fantastyczny album, wspinając się na wyżyny obecnego, wysokiego poziomu w polskiej muzyce. Co czeka nas na Satellite? Zapraszam do recenzji. Na marginesie chciałabym również dodać, iż ocena albumu została wystawiona na długo przed ogłoszeniem decyzji o rozwiązaniu zespołu.
Czekaliśmy, czekaliśmy i się doczekaliśmy! Satellite, trzeci album studyjny duetu Bass Astral x Igo wreszcie pojawił się w sieci i w formie fizycznej. Z wiadomych przyczyn, z przekładaną wielokrotnie datą premiery, co jeszcze mocniej wzbudzało ogromną niecierpliwość, w tym moją. Kiedy w końcu został zaprezentowany szerokiej publiczności, śmiało mogę stwierdzić: otrzymaliśmy prawie godzinne, solidne, fantastyczne wydawnictwo. Zdecydowanie warte długiego oczekiwania Satellite, jest pięknym podsumowaniem kilkuletniej kariery zespołu. Co na wstępie mogę powiedzieć, to fakt że tytuł nie jest przypadkiem. Satelita od Bass Astral x Igo zabierze Was w kosmiczną podróż pełną niesamowitych dźwięków i talentu. Płyta to kosmos. Znajdziemy na niej przekrój dotychczasowych brzmień czy osiągnięć grupy w jeszcze bardziej dopracowanej wersji, więc śmiało mogę stwierdzić, że czas zdecydowanie pozytywnie wpłynął na finalny produkt. Oczywiście, zbliżone brzmienie nie oznacza, że Satellite nie zaskoczy niespodziankami – wręcz przeciwnie. Nie uznałabym tego również za wadę, a zaletę, ponieważ Bass Astral x Igo wyrobili sobie na tyle charakterystyczne brzmienie, że ciężko jest pomylić ich twórczość z innymi artystami. Przykładowo, rozbudowane utwory, które za pierwszym przesłuchaniem zaskakują swoim zakończeniem, nieoczywiste bity i genialne zabiegi. Za to uwielbiam ten album, to że chłopaki nie odeszli od obranej przez nich ścieżki i strasznie żałuje, że to ostatnie takie dzieło spod ich rąk.
Pierwsze co uderza po przesłuchaniu albumu, to jego ogromna różnorodność dźwięków i bardzo rozbudowane partie muzyczne. Oczywiście nie brakuje znanych już starych, dobrych bitów i dropów, których nie mogę doczekać się na żywo. Chłopaki przyzwyczaili nas już do niesamowitych występów, a wiedząc, że przed nami ostatnia taka trasa koncertowa – spodziewam się wybuchowej interpretacji albumu. Oprócz tego, naprawdę genialną rzeczą było stworzenie przejść pomiędzy utworami. Osobiście, dla mnie taki krążek od razu otrzymuje specjalne miejsce w sercu, dzięki temu że mogę słuchać go jak opowieści, przechodząc gładko od historii do historii. Wspa-nia-łe! Słyszymy również trochę eksperymentów, co chciałabym bardzo pochwalić i zauważyć jak przez ten czas oczekiwania na album, Igor i Kuba rozwinęli swoje możliwości i ukazali ich spektrum na Satellite. Kto miał okazję trafić na jeden z koncertów trasy It’s Dark w 2019 roku, przesłuchał niektóre single przedpremierowo, m.in. Crush czy Man I Was. Porównując więc wersje 2019 vs. 2021, tegoroczne zdecydowanie wygrywają.
Coś co pokochałam od pierwszego przesłuchania to chórki. Chcę od razu pogratulować świetnego doboru głosów Martyny Szczepaniak i Dominika Szczepaniaka. Dodanie background vocals w takiej formie to było coś, o czym nie wiedziałam, że będzie tak potrzebne do zamknięcia całego wydawnictwa. Dodatkowo, Satellite jest nagrane z orkiestrą, zbliżoną do tej, która wystąpi podczas ostatniej trasy koncertowej Bass Astral x Igo. Prawdopodobnie większość z Was pamięta pierwsze występy orkiestrowe zespołu, również podczas Open’er Festival w 2018 roku (swoją drogą, wspaniały występ na którym tak się zasłuchałam i zostałam do końca, że aż po wszystkim biegłam na Maina posłuchać koncertu Dawida Podsiadły, o mało nie łamiąc sobie nóg). Niezmiernie cieszy mnie fakt, że chociaż na jednym albumie Bass Astral x Igo mamy zarejestrowany pełny, rozszerzony zespół. Ogromne brawa dla wszystkich, którzy wzięli udział w nagraniach!
Niestety, mimo oceny 10/10 i mojego pełnego zachwytu, czas na gorzką część recenzji. Płyta jest… za krótka. Po długim oczekiwaniu na album, genialnych singlach, wrzucenie w sumie dziesięciu utworów – z czego poznaliśmy przed premierą aż pięć – to po prostu mało. Jednakże, usprawiedliwieniem grupy jest aktywność w innych projektach, a także wyjątkowo treściwa płyta, dopracowana do perfekcji. Utwory nadrabiają przede wszystkim długością i obfitością w bity, instrumenty, głosy. Mimo wszystko, na otarcie łez po rozwiązaniu grupy to krótki materiał.
Album Satellite to zbiór utworów, o których powiedzieć, że są genialne to jak nic nie powiedzieć. Niech nie zmyli Was spokojny początek płyty, jako Dancing In The Dark na powitanie – później oczekujcie nieoczekiwanego. Każdy z dziesięciu kawałków stanowi zupełnie odrębny byt, mogąc funkcjonować oddzielnie i być singlami. Jednak, zostały skonstruowane w taki sposób, że wszystko pięknie ze sobą współgra, jak przy poprzednich albumach. Wiele z nich posiada mocno chwytliwe fragmenty jak przy Bikini czy Celebration. Podobnie zaś, bardzo charakterystyczne dla twórczości Bass Astral x Igo jest budowanie utworów w taki sposób, jakby miały dwie lub więcej części (Bikini, Dancing In The Dark, Man I Was itd.). Myślę, że to jedna z wielu rzeczy, za które pokochaliśmy Bass Astral x Igo, za nieoczywiste podejście do muzyki. Zespół zupełnie odczarował muzykę electro na polskim rynku, przenosząc ją na największe hale.
Wracając jednak do utworów, naprawdę ciężko wybrać mi ten ulubiony. Jednak w moim top of the top z pewnością znajdą się Satellite i Bikini. To prawdopodobnie najlepsze single jakie znajdują się na płycie i cieszy mnie fakt, że zostały wybrane do jej promocji. W Satellite mamy piękne outro z gitarą i trąbką, a sam utwór udziela lekki, jesienny klimat. Natomiast Bikini jest po prostu cudowne, na albumie i na żywo. Bardzo polecam zwrócić także uwagę na utwór Etna – jest lekko mroczny, może przypominać Black Skinhead Kanye Westa (lub teraz Ye), z nawiązaniem do wschodnich klimatów – stanowi wspaniałe zamknięcie płyty. Dancing In The Dark, może być zbyt spokojne na początku, trochę niepodobne do twórczości BAxI, ale druga połowa wita nas znajomym klimatem. Gościnnie w singlu udziela się Runforrest, czyli Grzesiek Wardęga – człowiek o niesamowitym głosie. Natomiast Know Me Better jest ukłonem w stronę wcześniejszej twórczości zespołu, jest bardzo „bass astralowe”, jakby pochodziło z dwóch poprzednich albumów duetu. Wspomniane wcześniej Celebration daje niesamowity drop, który można uznać za definicję grupy, jest tym co charakteryzuje ten zespół. Satellite jest na tyle różnorodnym albumem, że prawdopodobnie każdy z fanów znajdzie coś dla siebie i uzna inne utwory za te najlepsze. To kolejne genialne wydawnictwo Bass Astral x Igo, które pięknie zamyka sześcioletnią trylogię-dyskografię.
Nie wiem czy dopracowanie albumu do takiej perfekcji było celowym zabiegiem jako pożegnanie z fanami. Jeśli tak, to zdecydowanie udało się to chłopakom. Dawno nie słyszałam tak dobrze wyprodukowanego albumu, z pewnym rozpoczęciem i zakończeniem, zabierający w podróż do świata krakowskiego duetu i tego, co siedzi im w utalentowanych głowach. Album jest krótki, ale niezmiernie treściwy, a przecież nie można mieć wszystkiego w życiu. Jako fanka duetu – kocham cały ten album, chętnie słucham go od przysłowiowej deski do deski. Bardzo, bardzo żałuję, że to już koniec przygody zespołu. Mam wrażenie, że polska scena traci ogromny potencjał, jednak dobrze, że projekt dał się poznać i osiągnął tak wiele podczas swojego istnienia. Mamy jednak okazję ostatni raz posłuchać Kuby i Igora razem podczas jesiennej trasy Ensemble Last Dance. Serdecznie na nią zapraszam i spieszcie się kupować bilety.

- Data premiery: 27 08 2021
- Single: Planets, It's Dark, Bikini, Dancing In The Dark, Satellite
