Muzyczne objawienie tego roku? Karolina Stanisławczyk – Cliché, 2021 (recenzja)

Inne recenzje

Trzeba przyznać, że ostatnimi czasy polska scena muzyczna obfituje w objawienia nowych kobiecych głosów. Po sukcesach Darii Zawiałow, ubiegłorocznym świetnym debiucie Sanah, przyszła pora na kolejną wokalistkę. Jest nią oczywiście Karolina Stanisławczyk, która szturmem wtargnęła na muzyczne salony i myślę, że zagości na nich na długo. Co prawda jej kariera wystrzeliła tak naprawdę dopiero w tym roku, gdy dała się porwać szerszej publiczności bardzo dobrze odebranym singlem Cliche, to swoją drogę zaczęła już w 2019 roku. Wtedy to dostrzegł ją producent muzyczny Jonatan Chmielewski (Don Juan) z MIYO. Karolina zaśpiewała w jego dwóch utworach Wyliczanka i Zapomnieć. To wywołało pozytywny impuls dla jej rozwoju. Podczas wizyty w studiu, jej talent oczarował innego z muzyków – Urbana, rapera, który związany jest w Hypsteria Records, dla której nagrywa obecnie Karolina. Zaprosił on ją do jednego ze swoich utworów. Dzięki tym zbiegom okoliczności, wszystko potoczyło się dla artystki bardzo szybko. Podpisała kontrakt z wytwórnią, a w czerwcu 2020 roku, premierę miał jej wakacyjny singiel Malibu. Wszystko zmierzało dobrą drogą do tego, by wypuścić debiutancki krążek, który finalnie ukazał 21 maja tego roku.

Karolina Stanisławczyk – Cliché Album CD – Hypsteria

Od wydania albumu minęły już 2 miesiące, dlatego przyszedł czas na to, by przysiąść do niego już na chłodno i podzielić się z Wami swoimi wrażeniami. Znalazło się na nim 9 kompozycji, a większość z nich została wydana przed premierą jako single, bądź były to utwory z początku kariery wokalistki. Całość otwiera nie inaczej utwór, którym tak naprawdę wypłynęła na szerokie wody i podbiła wszystkie stacje radiowe – Cliche. Bez kozery powiem, że jest to fantastyczny utwór. Stylistycznie nawiązuje do muzyki lat 80tych, co jest akurat teraz dość modne i popularne wśród muzyków na całym świecie. Pierwszym przykładem z brzegu może być np. The Weekend i jego ostatni album After Hours. Moje odniesienie do tego artysty jest tu oczywiście nieprzypadkowe, gdyż w Cliche, da się bez problemu usłyszeć zaczerpniecie i inspirację samplami z Blinding Lights. Utwór ten jest także hołdem dla naszych artystów, którzy tworzyli w tamtym czasie. Usłyszeć możemy tu także inspiracje muzyką Bajmu, czy Kombi. Postał oczywiście także teledysk, aranżowany właśnie na te lata, do tego bardzo taneczny. Moim zdaniem bardzo udany!

Drugi z utworów, to jeden z najnowszych singli, który ukazał się 21 maja, czyli wraz z premierą albumu. To kolejna kompozycja, utrzymana w podobnej stylistyce muzycznej. Do tego mamy tu do czynienia nie dość, że z muzyką lat 80tych, to w dodatku z synth-popem z dodatkiem nowoczesnego brzmienia. Karolina, czaruje tutaj swoim głosem. Jego barwa jest dość unikalna, co jest akurat bardzo dobre. Sprawia to, że jej wokal jest bardzo charakterystyczny i bez problemu możemy go przypisać do konkretnej osoby, do tego jest on bardzo ciepły i o szerokim zakresie. W przypadku tego utworu, również powstał fajny teledysk inspirowany charakterystycznymi scenami z kilku klasowych filmów. Wprawne oko wychwyci sceny z Nagiego instynktu, Ze śmiercią jej do twarzy, Grease i Uwierz w ducha. Fajny i miły ukłon w stronę klasyki kinematografii. Za produkcję utworu odpowiadał nikt inny jak Don Juan.

Kolejne kompozycje to V.I.B.E. w duecie z Michałem Szczygłem oraz debiutancki singiel Karoliny – Malibu, również spod skrzydeł Don Juana. Zgodnie z tekstem refrenu, jest to iście taneczny i luźny kawałek. Teledysk osadzony został wśród zielonych terenów, plaży i wody, co daje nam bardzo wakacyjny i chillowy klimat. W nieco innym brzmieniu jest Problem. To lekki popowy utwór, z fajnie poprowadzoną linią gitary, która robi tutaj bardzo dobrą robotę. Całość napędza bardzo rytmiczna partia basu, w bridge’u pojawia się nawet solo basu, grane techniką slapowania – propsy za ten element! Cisza, wiatr – ta piosenka powoduje, że nogi z automatu zaczynają ruszać się w rytm hipnotyzującego bitu. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że w refrenach mamy zwrot trochę ku dancehallowym klimatom. Do udziału w utworze Urok, Stanisławczyk zaprosiła Gverillę, artystę tworzącego muzykę z pogranicza hip-hopu i R&B. Zatrzymamy się na chwilę przy tym utworze, by zwrócić uwagę na jedną rzecz. Gdy przyjrzałem się nieco bardziej dotychczasowej karierze Karoliny nasunął mi się jeden wniosek – jej wokal idealnie wkomponowuje się w kolaboracje raper – wokalistka. Na swoim koncie ma współpracę z Urbanem, Merghanim, Gverillą, Mr. Polska, czy Skipem, z którym nagrała utwór Echo, znajdujący się na jej albumie.

Płytę zamyka ostatni z singli, wydany w czerwcu utwór Slow Motion. Jeśli o mnie chodzi – kawałek petarda! Z powodzeniem może pretendować do bycia hitem tego lata, na klubowych parkietach i nie tylko. Powstały do niego już nawet 3 dodatkowe wersje, w różnych remixach. Świetne, klubowe klimaty, soczysty bit, wpadający w ucho tekst, czego chcieć więcej? Jak zwykłem mówić, idealny przepis na przebój, czyli prostota. Od pierwszego odsłuchu zagościł na mojej codziennej playliście i myślę, że zagości na niej na długo.

Debiutancki album Karoliny muszę uznać za bardzo udany. Co prawda, większość utworów znaliśmy już wcześniej, to jako całość, zebrana w jednym miejscu tworzą spójny przekrój jej twórczości. Jest to twórczość o bardzo szerokich horyzontach. Artystka nie raz udowodniła nam, jak bardzo jest wszechstronna. Nie są jej obce chyba żadne klimaty. Myślę, że jest to z pewnością zasługą tego, że Karolina stara się nie ograniczać swojej twórczości. Drugim czynnikiem jest fakt, iż jej wokal i barwa głosu idealnie wpasowują się w różną stylistykę. Czy to jak już wcześniej wspominałem, w kolaboracjach z raperami, czy w lekkich i spokojnych utworach, myślę, że nawet i w balladach, aż po taneczne i klubowe utwory. Czy jest muzycznym objawieniem tego roku? Z mojego punktu widzenia – zdecydowanie tak. Podobnie jak w ubiegłym roku cała Polska oszalała na punkcie Sanah, tak teraz powinno być z Karoliną. Pokazał to już myślę sukces singla Cliche. Dlatego z niecierpliwością czekam na to, co ta dziewczyna nam jeszcze pokaże, a myślę, że nie raz nas jeszcze zaskoczy. Zaś wszystkich nieprzekonanych do jej twórczości, zapraszam oczywiście do odsłuchu jej albumu, na pewno nie pożałujecie, a będziecie oczarowani tak jak ja!

Karolina Stanisławczyk - Cliche
  • Data premiery: 21 05 2021
  • Single: Cliche, Atrament, Slow Motion, Malibu
Najlepsze utwory: Cliche, Atrament, Slow Motion, Malibu,
Najsłabsze utwory: Echo


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Sebastian Torbicz
Sebastian Torbicz
Muzykolog, absolwent KULu w Lublinie. W wolnych chwilach lubi słuchać Bon Jovi, Delty Goodrem, muzyki francuskiej i wielu innych artystów. Ulubione gatunki to rock i pop. Otwarty na poszukiwanie i odkrywanie nowości w muzycznym świecie. Prywatnie muzyk samouk.

Czytaj również

Trzeba przyznać, że ostatnimi czasy polska scena muzyczna obfituje w objawienia nowych kobiecych głosów. Po sukcesach Darii Zawiałow, ubiegłorocznym świetnym debiucie Sanah, przyszła pora na kolejną wokalistkę. Jest nią oczywiście Karolina Stanisławczyk, która szturmem wtargnęła na muzyczne salony i myślę, że zagości na nich...Muzyczne objawienie tego roku? Karolina Stanisławczyk - Cliché, 2021 (recenzja)