Mało uśmiechu, dużo dźwięków. Kuba Kawalec – Ślepota, 2021 (recenzja)

Inne recenzje

Nie on pierwszy wydał solową płytę jako wokalista niemal kultowego zespołu i nie on pierwszy jest osobą, którą to kwarantanna skłoniła do wydania nowej muzyki. Kuba Kawalec, szerzej znany jako po prostu lider zespołu Happysad, na chwilę odłączył się od kolegów z grupy, by nagrać samodzielny, autorski album. 2021 rok to czas jego debiutu, który zatytułował Ślepota i wydał pod skrzydłami wytwórni Kayax. 

Kuba Kawalec zapowiada album "Ślepota" utworem "Koty" - Rytmy.pl

Krótkie mówione Intro prowadzi do prawdziwego ukłonu w stronę czystego rocka, jakiego na polskiej scenie czasami brakuje – Wózek z gruzem to mocna, gitarowa kompozycja, której po singlach zapowiadających tę płytę raczej bym się nie spodziewała. Niemniej, cieszy mnie, że znalazła się ona na wydawnictwie. Choć cały album jest wyjątkowo różnorodny, Kuba Kawalec jak magnes przyciąga rockowe brzmienia, które niemal wszędzie gdzieś tak czy inaczej się przewijają. Chociażby w następującym po Wózku, Czarnobylu, będącym gitarową i dość surową balladą o ciekawej warstwie lirycznej (miasta odpowiadające kolejnym chorobom) i intrygującym, melorecytowanym fragmencie. Artysta lubi sobie zresztą nie raz coś powiedzieć zamiast tradycyjnie – zaśpiewać. Wyjątkowe, szeptane fragmenty pojawiają się w tytułowej Ślepocie, której brzmienie przywołuje mi na myśl debiutancki krążek Artura Rojka. Tutaj intrygujące, śpiewano-mówione zwrotki przeplatają się z uderzającym, elektronicznym refrenem.

Elektronika to tak naprawdę broń tego tytułu. Choć sama Ślepota spośród takich kompozycji zdecydowanie wygrywa, elektroniczno-rockowe brzmienie cechuje chociażby Tsunami czy Serum, w którym na pierwszy plan wysuwa się głośna perkusja, a łagodne zakończenie stoi w kontraście do ostrej całości. Mamy też singlowe Koty, których początek wygrywany na klawiszach mógłby sugerować balladę. Szybko okazuje się, że to jednak energiczny i pozostający na długo w głowie kawałek, jeden z bardziej chwytliwych na płycie. Gitara gra tu wyjątkowo ciekawie.

Uwielbiam jednak, kiedy artysta prawdziwie eksperymentuje. Takie wyjątkowe smaczki pozostawione są przede wszystkim na koniec płyty, ale i wcześniej znalazła się pozycja, którą bez wyrzutów sumienia nazywam niesamowitą. To pierwszy singiel zapowiadający Ślepotę – Zdechłam – jest najlepszą kompozycją tego albumu oraz jednym z najlepszych polskich utworów, nie tylko 2021 roku, ale ostatnich lat. Za wyjątkowość tej psychodelicznej ballady odpowiadają w dużej mierze pulsujące, elektroniczne dźwięki, hipnotyzujący wokal Any Andrzejewskiej i tekst wywołujący ciarki na ciele. Wokalistka nie jest jedyną gościnią na Ślepocie. Również Siódme piętro – prawdopodobnie najbardziej wpadające w ucho, mimo swej niebanalności nagranie – uświetnia chłodnym wokalem Ania Leon. Warto ponadto zatrzymać się przy Ziarnach, w których zachwyca mnogość dźwięków i specyficzny bit przeplatający się z łagodną grą pianina. Do ścisłej czołówki najlepszych utworów należy też ta, która tę płytę zamyka – Lecimy. Rozbudowanej i dopieszczonej w najdrobniejszych szczegółach ballady trudno nie docenić. Fantastycznie łączą się tu gra saksofonu z mroczną gitarą elektryczną, pozostawiając nieopisywalne wrażenie.

Na płycie Kuby Kawalca dzieje się dużo, ale na szczęście nie za dużo. Mało tu uśmiechu, ale dużo dźwięków. To album, który trudno zaszufladkować, a każda następna kompozycja tylko utwierdza w tym przekonaniu. To niesamowite, jak wiele się tu dzieje, a jednocześnie nie ma tu ani trochę przesady. Ten rok to apogeum świetnych polskich płyt. Rodzima muzyka wraca na dobrą drogę, a Ślepota dołącza do rankingu tych najlepszych tegorocznych krążków. Wydawnictwo, otulone niejednokrotnie mrokiem, smutkiem, niepokojem i tajemnicą, jest zdecydowanie warte sprawdzenia. 

Kuba Kawalec - Ślepota
  • Data premiery: 02 07 2021
  • Single: Zdechłam, Koty, Ślepota
Najlepsze utwory: Zdechłam, Lecimy, Ślepota
Najsłabsze utwory: -


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Czytaj również

Nie on pierwszy wydał solową płytę jako wokalista niemal kultowego zespołu i nie on pierwszy jest osobą, którą to kwarantanna skłoniła do wydania nowej muzyki. Kuba Kawalec, szerzej znany jako po prostu lider zespołu Happysad, na chwilę odłączył się od kolegów z grupy, by nagrać samodzielny, autorski album....Mało uśmiechu, dużo dźwięków. Kuba Kawalec - Ślepota, 2021 (recenzja)