Lady Gaga Day: „Born This Way” (2011), recenzja Łukasza Mantiuk

Słuchając tego albumu po raz pierwszy stwierdziłem – Gaga zwariowała. Słuchając tego albumu po raz drugi stwierdziłem – Gaga zwariowała. Słuchając tego albumu po raz dziesiąty stwierdziłem – Gaga zwariowała. Słuchając tego albumu po dwóch latach od premiery – stwierdzam – Gaga zwariowała.

To nie jest popowy album. To nie jest album, na który wszyscy czekali. Lady Gaga nie poszła na łatwiznę, nie nagrała łatwego, czy też łatwo przyswajalnego popiku, nie nagrała drugiego The Fame, czy też mieszanki The Fame i The Fame Monster. Poszła na całego i nagrała to, na co miała ochotę. Tu plus, za odwagę, za chęć wyznaczania nowych trendów, za nie pójście pod prąd, za wszystko. Ale teraz, patrząc okiem, czy też słuchając uchem słuchacza, czy tego da się słuchać? Czy to jest w ogóle przyswajalne?

I can be anything, I’ll be your everything

W większości utworów, w większości melodii, kawałków, tekstów – dla mnie jest bardzo dobrze. Szczerze, najbardziej uwielbiam te utwory najmocniej trzepnięte, najbardziej skomputeryzowane, najbardziej przetworzone, zasamplowane i co nie tylko. I tak Government Hooker, Scheiße czy Heavy Metal Lover to kawałki dla mnie idealne. Oczywiście, cały czas musimy mieć tutaj w głowie fakt, że oceniamy album rozrywkowy, taki, który ma sprawiać nam przyjemność. Nie jest to Adele, czy Beyonce – które owszem, również nagrywają albumy rozrywkowe – ale po nich oczekuję czegoś więcej, czegoś bardziej wartościowego, znaczącego, ważnego. Przy Lady Gadze chcę tylko dobrze się bawić, zanucić coś i tak dalej. A wspomniane trzy kawałki mi na to pozwalają, bo są szalone, inne, nietypowe i interesujące. Szczególnie Government Hooker, to zdecydowanie mój ulubiony kawałek w całej twórczości Lady Gagi. Scheiße również jest świetne, jednak jeszcze bardziej mi podoba się w remiksie nazwanym DJ White Shadow Mugler. TO już jest prawdziwa, dancowo-techno-house’owa miazga.

Kolejne kawałki na plus to Americano, dla mnie prawie jak kontynuacja Alejandro, szalone, egzotyczne, nowe, ciekawe. Przypadło mi do gustu również Electric Chapel przypominające Voyage Voyage w wersji Kate Ryan. I w końcu Judas, jeden z nielicznych singli z tego albumu, który naprawdę lubię.

Marry the Night i The Edge of Glory to kawałki dobre, ale nie pałam do nich wielką miłością, You and I w ogóle nie lubię, ponieważ nie lubię ballad w wykonaniu Gagi, dla mnie Lady Gaga nie jest artystką balladową i nie tego od niej oczekuję. Chyba, że jest to muzyka taka, jaką nagrała z Tonym Bennettem na jego album, to tak.

I teraz przechodzimy do sporej ilości kawałków, które są bardzo słabe i psują ogólny odbiór tego krążka. Born This Way w ogóle nie lubię, bo nie wiedzieć czemu próbuje Gaga wkupić się w klimaty LGBT, stworzyć nowy hymn dla gejów i lesbijek, podczas gdy od lat oni taki hymn mają i jest to Beautiful Christiny Aguilery. Hair jest zbyt podobne do The Edge of Glory czy Marry the Night, a utworów od 8. do 12. Kompletnie znieść nie mogę (Bloody Mary, Black Jesus + Amen Fashion, Bad Kids, Fashion of His Love, Highway Unicorn (Road to Love)). Również The Queen nie wpasowuje się w moje klimaty. Jest to sporo utworów, których nie lubię, jak na 17-utworową wersję Deluxe Edition krążka (z remixami 23).

I’m beautiful in my way, ‘cause God makes no mistakes

Born This Way to album szalony i odważny, jednak jest tutaj zdecydowanie za dużo utworów, które są graniem w bezpieczną grę, za dużo tu wypełniaczy i tylko niektóre albumy błyszczą, podczas gdy pozostałe są nijakie i są. Po prostu – są. Nic to nie zmienia, nic nie dodaje. Są, bo są. Oczywiście są też tak promieniste elementy jak Scheiße czy Government Hooker i to właśnie one sprawiają, że temu albumowi daję ocenę dokładnie taką samą jak dla The Fame Monster. Jestem w stanie powiedzieć, że The Fame Monster lubię bardziej, jednak ocenę dam taką samą. To jest tak, że gdybyśmy mieli jeszcze bardziej cząstkowe oceny, to The Fame Monster miałoby 7.4, a Born This Way 7.0. Filip ocenił The Fame na 6.0, ja bym dał 7.3.

A Ty, drogi czytelniku?

Lady_Gaga_-_Born_This_Way
Okładka wersji Standard Edition – Born This Way
Okładka wersji Deluxe Edition – Born This Way

Czytaj również