Zaczynamy kolejny tydzień.
Patrycja Szydlak
Bastille – Distorted Light Beam
Miałam bardzo długą przerwę od twórczości panów z Bastille, ostatnie ich dzieła jakoś średnio wpadały w mój gust. Jednak tutaj, przepadłam totalnie. Kocham mroczny klimat tego kawałka!
Algiers – Death March
Na zespół Algiers trafiłam kiedyś, zupełnie przypadkiem, bo ogłoszono jakiś ich koncert w Polsce kilka lat temu, a lubię sobie czasami sprawdzić czy warto wybrać się na coś nowego. I tak przez kilka dni zapoznawałam się z ich twórczością. Ostatnimi czasy wróciłam do mojego ulubionego kawałka w ich wykonaniu.
Ofelia – Zakochana w bicie (Miranda)
Przygotowując w zeszłym tygodniu zestawienie najlepszych utworów trafiłam na świeżutką premierę w wykonaniu Ofelii i tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że ta dziewczyna ma przeogromny talent i jestem jeszcze bardziej ciekawa jej najnowszej odsłony.
Sofi Tukker – Purple hat
Jak zaczęła się cała ta nieszczęsna pandemia, trafiłam na ten duet podczas, o ile dobrze pamiętam, jednego z koncertów online. Co do reszty twórczości, nie jestem raczej w gronie fanów – jednak ten jest wyjątkowo uzależniający.
Hurts – Stay
Robiąc ostatnio porządki w swoich playlistach przypomniałam sobie jak bardzo katowałam kiedyś twórczość Hurts. Stay to jeden z moich ulubionych utworów. Chciałabym go jeszcze raz usłyszeć na żywo…
Piotr Sadowski
Vince Staples – LAW OF AVERAGES
Musieliśmy chwilę poczekać na nowy materiał od jednego z moich ulubionych artystów, ale jest. Po trzech latach Vince Staples wydał czwarty album studyjny. Reprezentant North Long Beach jak zawsze trzyma poziom i jest to na pewno materiał warty sprawdzenia. Niestety, jest jeden wielki minus, bo sprawdzicie go w 22 minuty, a żaden z kawałków nie trwa nawet trzech minut. Vince chce wygrać z algorytmami?
Sigur Rós – Olsen Olsen
Ostatnio wybrałem się w długą, nocną podróż pociągiem i zdecydowałem się powrócić do twórczości Sigur Rós. Jaki to był strzał w dziesiątkę! Wyobraźcie sobie budzić się raz na jakiś czas i wyglądać na słońce wschodzące wśród słowackich krajobrazów z islandzkimi dźwiękami w słuchawkach. Coś pięknego.
C2C – Delta
Wróciłem też niedawno do muzyki francuskiej grupy C2C, która jest idealnym soundtrackiem do każdego letniego, ciepłego poranka. Zacznijcie jutro dzień od tego utworu, a kawka nie będzie potrzebna!
Julia Pośnik – Julia W Mieście
Nawet nie wiecie jak ja mocno kibicuję tej dziewczynie! Julia doskonale odnajduje się w muzycznych trendach i wnosi według mnie sporo świeżości na polską scenę muzyki popularnej. Z niecierpliwością czekam na każdy singiel i płytę. Szczególnie po tym, jak wpadła na ostatni koncert braci Kacperczyk i zaśpiewała z nimi premierowo utwór, który zobaczymy na nowym albumie zespołu oraz Zakochałam się w nieznajomym z jej repertuaru.
UNDADASEA – PIĄTUNIO
A jak już jesteśmy przy koncertach, to mocno jaram się piątkowym koncertem Undy w Pradze Centrum i afterkami, które po nim nastąpią. Wersy lubię naj*bać się jak wypada piątunio zabrzmią tam dwa razy lepiej. Do zoba!
Wernika Oszajca
Billie Eilish – NDA
Młoda wokalistka, Billie Eilish, wciąż nie boi się eksperymentów. Świadczy o tym fenomenalny, nowy singiel NDA, wydany aby promować nadchodzący album wokalistki – Happier Than Ever, majacy swoją premierę wraz z końcem trwającego miesiąca. Szczególnie urzekła mnie produkcja kawałka, za którą stoi brat Billiie, FINNEAS. Świetny, natychmiastowo wpadający w ucho, charakterystyczny bit oraz wykorzystanie efektów nałożonych na wokal dało niesamowity efekt.
ABBA – Voulez-Vous
ABBA jest jedną z grup, której muzyka nigdy mi się nie nudzi, za to zawsze poprawia nastrój. Wystarczy, że włączę którąkolwiek z ich piosenek, a przez resztę dnia nie mogę wyrzucić jej z głowy. Obecnie taką piosenką jest wydany pod koniec lat 70., natychmiast wpadający w ucho przebój Voulez-Vous. Muzyka ABBY to świetna propozycja na umilenie sobie wakacyjnych wieczorów, a kto jeszcze się w nią nie zagłębił, koniecznie musi to nadrobić!
Lana Del Rey – Swan Song
Kolejną, nigdy nie przejadającą mi się propozycją na lato jest muzyka wspaniałej Lany Del Rey. Moja letnia playlista jest przepełniona utworami pochodzącymi z moich ulubionych albumów artystki, do których należy wydany w 2015 Honeymoon. Ostatnio stale wracam do wspaniałej, wyciskającej łzy ballady Swan Song.
Måneskin – Coraline
Dyskografia włoskiego zespołu Måneskin to prawdziwa kopalnia diamentów. Coraline to kolejny z dowodów na to, że zwycięzcy tegorocznego konkursu Eurowizji nie są gwiazdami jednego przeboju. To wspaniała, rockowa ballada, w której nie brakuje gitarowego ognia oraz świetna propozycja dla każdego, kto chce zacząć swoją przygodę z muzyką tej kapeli.
Greta Van Fleet – My Way, Soon
Kolejnym dowodem na to, że rock’n’roll nie umiera, jest grupa Greta Van Fleet, która w kwietniu wróciła z kolejnym wydawnictwem. Możemy na nim znaleźć między innymi pełen energii kawałek My Way, Soon, w którym nie brakuje gitarowych riffów oraz wspaniałych popisów wokalnych. Uwielbiam to, że Greta Van Fleet nie rezygnuje z powracania do klasycznych, rockowych brzmień, których tak bardzo brakowało mi wśród młodych zespołów.

