Pierwsze czerwcowe Tego Słuchamy. Sprawdźcie, co polecają Karolina, Arek i Wojtek.
Karolina Posytek
Brodka – You Think You Know Me
Utwór You Think You Know Me pochodzi z wydanego całkiem niedawno piątego studyjnego albumu Brodki. Czekałam na ten album 5 lat i mimo, że może spodziewałam się ciut innego klimatu na tej płycie, to nie mogę powiedzieć, że jestem zawiedziona. Czym więcej słucham tych utworów, tym bardziej zaczynają mi się podobać. Dla mnie nowa płyta Brodki to po prostu taki typ muzyki, którą trzeba przetrawić, wsłuchać się na spokojnie i dać sobie czas na pokochanie tych utworów!
Arek Kłusowski – Nie kochasz się
21 maja ukazał się nowy album Arka Kłusowskiego – jestem zachwycona wszystkimi piosenkami z tego wydawnictwa, czyli Lumpeksu, ale dziś dzielę się kawałkiem Nie kochasz się. Tekst tego utworu po prostu chwyta za serce, daje do myślenia i jest niezwykle mądry. Z kolei muzycznie jest to jeden ze spokojniejszych kawałków z tej płyty. Jeżeli jeszcze nie znacie twórczości Arka Kłusowskiego, to koniecznie musicie nadrobić, polecam!
Cukier – Lubię gdy Cię nie ma
Lubię gdy Cię nie ma to drugi singiel zapowiadający drugą płytę zespołu CUKIER, na którą osobiście bardzo czekam (premiera już w lipcu)! Utwór to opowieść o tym czy będąc z kimś (razem, w związku) potrafimy też znaleźć czas dla siebie, nie zatracić samego siebie i żyć w zgodzie ze sobą jednocześnie żyjąc właśnie z tą drugą osobą. Z kolei muzycznie tym razem mamy balladę – i fajnie, bo płyta zapowiada się eklektycznie – ale jeżeli macie ochotę na coś mocniejszego, to polecam inne kawałki zespołu CUKIER. Możecie słuchać do woli, gdyż tego CUKRU nie przedawkujecie!
Fugees – Ready or Not
Utwór Ready or Not pochodzi z wydanego w 1996 roku drugiego albumu zespołu Fugees o tytule The Score. Kawałek ten zawiera sample z piosenki Boadicea irlandzkiej piosenkarki o pseudonimie Enya, a refren oparty jest na utworze Ready or Not Here I Come (Can’t Hide from Love) zespołu The Delfonics. I mimo, że utwór w wykonaniu Fugees to w sumie jedna wielka sklejka dźwięków z innych utworów, to osobiście bardzo go lubię! Fugees to amerykańska grupa muzyczna, która działała w latach 1992-1997, a następnie 2004-2006 i składała się z Lauryn Hill, Wyclefa Jeana i Prasa Michaela.
Little Simz – Introvert
Na koniec mojej piątki utwór Introvert autorstwa Little Simz, czyli brytyjskiej raperki i jednej z najciekawszych postaci współczesnej sceny hip hopowej. Jest to pierwszy kawałek zapowiadający nadchodzący album tej artystki, którego premiera została zaplanowana na wrzesień 2021. Czekam na to wydawnictwo, gdyż zarówno ten kawałek, jak i Woman (drugi singiel), bardzo mi się spodobały, liczę, że cała płyta będzie równie świetna! Przekaz w utworach Little Simz to mieszanka złości, dumy i niepokoju, które składają się na współczesne doświadczenie bycia czarnoskórą kobietą.
Arek Zroślak
Måneskin – I Wanna Be Your Slave
Nie wiem, czy jest osoba regularnie przebywająca w internecie, która w przeciągu ostatnich dwóch tygodniach nie natknęła się na zespół Måneskin. Włosi w wielkim stylu wygrali nie tylko Eurowizję 2021, lecz także podbili TikToka oraz Spotify. I chociaż I Wanna Be Your Slave poznałem jeszcze przed ogólnym szałem na formację, tak dopiero teraz w pełni przekonałem się do tego kawałka i nie ma dnia, żebym go nie odsłuchał.
Dua Lipa – Love Again
A skoro jesteśmy przy piosenkach, które zyskały u mnie drugie życie nie mogło zabraknąć Dui Lipy. Wokalistka wciąż promuje niezwykle udaną erę Future Nostalgia. Dzięki dość intrygującemu teledyskowi do Love Again przypomniałem sobie jaki ten kawałek jest fenomenalny.
Sigrid – Mirror
Moja ulubiona Norweżka w końcu wróciła. Mirror od Sigrid to ogromna dawka pozytywnej energii, czyli coś, do czego wokalistka zdążyła nas przyzwyczaić. Ale skoro coś jest dobre i działa to po co to zmieniać?
Kadebostany – Take Me To The Moon (feat. Valeria Stoica)
A jeżeli ktoś potrzebuje nieco ukojenia to polecam efekt szwajcarsko-mołdawskiej współpracy. Take me to the moon to niezwykle przyjemna, delikatna propozycja, podczas słuchania której całkowicie się wyłączam i nie myślę o niczym innym.
Pawbeats feat. Roksana Węgiel – Przyjdź Po Mnie
Na koniec coś z polskiego podwórka. Na najnowszej płycie Pawbeatsa można spotkać plejadę wyjątkowych gości, w tym Roksanę Węgiel. I chociaż to tylko występ gościnny, to już teraz czuć, że zwyciężczyni Eurowizji Junior 2018 dojrzewa jako artystka i nie mogę doczekać się jej solowych nowości. mam nadzieję, że będą równie udane i robiące wrażenie jak Przyjdź Po Mnie.
Wojtek Chaber
Sonic Youth – Teen Age Riot
Moje zestawienie będzie mocno najntisowe, a przy tym również bardzo alternatywne, ale jest to muza, przy której spędzam ostatnio sporo czasu. Otwieramy jednak kawałkiem jeszcze z końcówki lat 80. z płyty naprawdę świetnej, która zainspirowała mnóstwo kapel rockowych z tamtego okresu. To Sonic Youth z albumu Daydream Nation i ich najbardziej rozpoznawalny singiel – Teen Age Riot.
Nine Inch Nails – We’re In This Together
Jeśli uznać Trenta Reznora za jednego z najbardziej depresyjnych rockmanów końcówki ubiegłego wieku, to płyta The Fragile jest tego znakomitym odzwierciedleniem. Powstała w okresie, kiedy Trent był w życiowym dołku, który doprowadził niemalże do samobójstwa, a muzyka stała się dla niego jedną z głównych dróg do tego, by przezwyciężyć trudny okres.
Massive Attack – Karmacoma
Karmacoma to dziś singiel nieco zapomniany, a niesłusznie, bo był jednym z ciekawszych na drugiej płycie trip hopowego trio z Bristolu. Tricky, który brał udział w powstaniu utworu, wykorzystał jego tekst w swoim solowym projekcie w zupełnie innej aranżacji.
Radiohead – Everything in Its Right Place
Nie należę do szalikowców Radiohead, ale Kid A to jeden z najważniejszych albumów przełomu tysiącleci i, moim zdaniem, szczytowe osiągnięcie tej grupy. Kiedy wszyscy spodziewają się gitarowego brzmienia, płytę otwiera singiel Everything in Its Right Place zagrany na syntezatorze w dość dusznej i złowieszczej atmosferze.
Neutral Milk Hotel – In the Aeroplane Over the Sea
To zespół, który pewnie niewiele osób może kojarzyć, ale po wysłuchaniu okazuje się, że inspiracje ich brzmieniem można odnaleźć wśród wielu współczesnych kapel indie-rockowych i alternatywnych. Cały album, od którego nazwę wziął również prezentowany singiel, jest utrzymany w stylistyce lo-fi, zakładającej niską jakość dźwięku i celowe niedopracowanie. Z czasem album stał się legendarny dla fanów muzyki alternatywnej i dziś uznawany jest za jedną z najlepszych płyt lat 90.

