Nick Jonas – Spaceman (2021), recenzja Julii Stankowskiej

Inne recenzje

Po ogłoszeniu przez braci Jonas wyczekiwanego powrotu braterskiego zespołu, fani Jonasów niecierpliwie czekali na nowy album chłopaków, który niestety nie pojawił się w zeszłym roku. Na ratunek rozczarowanym  fanom przybył jednak nie kto inny jak jeden z członków zespołu, a konkretnie Nick Jonas, prezentując po pięciu latach swój najnowszy krążek pt. Spaceman. Jest to już czwarty album studyjny w karierze wokalisty, który powraca po pięciu latach od premiery wydawnictwa Last Year Was Complicated.

Podstawowa wersja Spaceman składa się z jedenastu utworów, nagranych solowo przez Nicka. Jedyny collab pojawił się na wersji deluxe albumu, gdzie w piosence Selfish gościnnie wystąpił braterski zespół wokalisty.

Don’t Give Up On Us to utwór otwierający Spaceman, jednocześnie będący jednym z najlepszych kawałków na albumie. Utwór szybko wpada w ucho, a fragmenty, w których Jonas ukazuje swój warsztat wokalny są naprawdę zaskakujące. Don’t Give Up On Us to zdecydowanie mocny początek, świetne wprowadzenie do dalszej części albumu.

Niestety dobra passa nie trwa długo. Kolejny utwór pt. Heights ani trochę nie przypomina obiecującego początku. Kawałek jest dość nudny, monotonny i niezbyt ciekawy, w niektórych momentach nawet męczący. Podobne odczucia żywię do piosenki Sexual,  Death Do Us Part oraz zamykającej album Nervous. Mam wrażenie, że wszystkie trzy są do siebie łudząco podobne – tak samo przeciętne, przewidywalne i nużące.

Tytułowego kawałka Spaceman, z bólem serca, również nie mogę opisać superlatywami. Jest „w porządku”, co nie oznacza, że jakoś szczególnie przypadła mi do gustu. To dość prosty, przeciętny kawałek, tak naprawdę niczym niewyróżniający się na tle całego albumu.

Kolejnym utworem jest 2Drunk, który jest jednym z kół ratunkowych albumu. To zdecydowanie jedna z lepszych piosenek. Moją uwagę szczególnie przykuł przedrefren – charakterystyczny i szybko wpadający w ucho. Podoba mi się również refren, a zwłaszcza fragmenty, w których Nick śpiewa nieco wyżej. Zdecydowanie mogę polecić wszystkim przesłuchanie 2Drunk.

Stosunkowo podobne odczucia mam co do utworu Delicious. Szczególnie interesujący jest początek piosenki, bardzo żywy, z wykorzystaniem instrumentów dętych – naprawdę zachęca słuchacza do przesłuchania utworu w całości. Obiecujący początek i ciekawe, energiczne zwrotki niestety nieco odbiegają od refrenu, który niestety mnie rozczarował. Chociaż nie mogę nazwać go złym ani nudnym, czegoś jednak mi brakuje i zdecydowanie jest najsłabszym aspektem kawałka Delicious.

Mój numer jeden na płycie to zdecydowanie kawałek This Is Heaven, który jest po prostu cudowny. Już po przesłuchaniu tej piosenki po raz pierwszy, jeszcze przed premierą Spaceman, cały dzień nuciłam ją w myślach. This Is Heaven to utwór w klimacie gospelowym, bardzo radosny i energiczny. W refrenie możemy posłuchać chóru gospel i podziwiać różnorodność głosów jego członków. Co więcej, bardzo spodobała mi się solówka gitarowa, dodatkowo urozmaicająca utwór. This Is Heaven ma naprawdę niezwykły vibe, sprawiający, że na twarzy słuchacza pojawia się uśmiech. Energa chóru oraz radość w głosie Nicka nadają utworowi radosny klimat. Z czystym sercem mogę polecić tę piosenkę, nie tylko fanom gospel, ale również każdemu kto ma gorszy dzień i chce chociaż na chwilę poczuć się lepiej.

Deeper Love i If I Fall to przyjemne dla ucha kawałki, choć niestety nie mogę nazwać wybitnie interesującymi czy oryginalnymi. Są dość przeciętne i podobne do siebie – to utwory, których przyjemnie słucha się w tle podczas wykonywania innych czynności. To ten typ piosenek, które „jednym uchem wpadają a drugim wypadają”. Nic specjalnego.

Na wersji deluxe albumu Spaceman znajdują się dwa dodatkowe utwory: Dangerous oraz wspomniane wcześniej Selfish, nagrane we współpracy z Jonas Brothers. Niestety żaden z utworów nie przypadł mi do gustu – obie piosenki nie są szczególnie charakterystyczne i niczym nie wyróżniają się na tle innych. Na rozszerzonej wydaniu płyty Jonasa pojawiły się również dodatkowe wersje (tzw. chill version) kawałków Don’t Give Up On Us, 2Drunk i This Is Heaven, co bardzo mnie cieszy, gdyż akurat te trzy piosenki upodobałam sobie najbardziej z całego albumu. Wydaje mi się jednak, że te trzy chillowe wersje na krążku deluxe wcale nie są potrzebne – tak naprawdę nic nie wnoszą do całego albumu, mam wrażenie, że mają one jedynie zapchać dziurę na rozszerzonej wersji Spaceman.

Ogólnie rzecz biorąc, najnowszy album Nicka jest bardzo spójny. Każdy z utworów pasuje do reszty, wszystkie wykonane są w podobnym klimacie. Nie jestem jednak pewna, czy jest to zaletą tego albumu. Brak zróżnicowania wśród kawałków nie do końca mi odpowiada, a nawet nudzi. Album wydaje się nużący, monotonny i mało oryginalny. Po przesłuchani Spaceman w całości, nie byłam w stanie przypomnieć sobie jak brzmiały poszczególne utwory. Wyjątkiem jest This Is Heaven i Don’t Give Up On Us, które są bardziej charakterystyczne i zróżnicowane muzycznie.

Spaceman nie jest niestety płytą, którą polecałabym bez wahania. Nie nazwałabym jej jednak beznadziejnym lub złym albumem, gdyż ma kilka mocniejszych kawałków. To jednak, że nie wystarczy, aby dorównać wielu lepszym wydawnictwom z tego roku. Po premierze singla This Is Heaven spodziewałam się naprawdę dobrego i interesującego albumu w klimacie gospel, a szczerze mówiąc, jestem bardzo rozczarowana i zawiedziona. Niemniej jednak uważam, że Nick ma naprawdę duży talent, który świetnie się sprawdził w gospelowym kawałku. Czekam na więcej piosenek w tym klimacie oraz na kolejną płytę braci Jonas, która, być może, okaże się dużo barwniejsza niż solowa płyta Jonasa.

Nick Jonas - Spaceman
  • Data premiery: 12 03 2021
  • Single: Spaceman, This Is Heaven
Najlepsze utwory: This Is Heaven, Don't Give Up On Us, 2Drunk
Najsłabsze utwory: Heights, Sexual, Death Do Us Part, Nervous


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Julia Stankowska
Julia Stankowska
Studentka dziennikarstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego, od małego kochająca muzykę i taniec. Na co dzień słucha głównie popu i żeńskiego rapu.

Czytaj również

Po ogłoszeniu przez braci Jonas wyczekiwanego powrotu braterskiego zespołu, fani Jonasów niecierpliwie czekali na nowy album chłopaków, który niestety nie pojawił się w zeszłym roku. Na ratunek rozczarowanym  fanom przybył jednak nie kto inny jak jeden z członków zespołu, a konkretnie Nick Jonas, prezentując...Nick Jonas – Spaceman (2021), recenzja Julii Stankowskiej