Dziewiętnastoletnia gwiazda Billie Eilish kontynuuje promocję swojego drugiego albumu zatytułowanego Happier Than Ever, który ukaże się już 30 lipca. W śmiałej sesji zdjęciowej pokazuje nowe oblicze i opowiada o karierze.
Billie Eilish należy niewątpliwie do jednej z największych gwiazd współczesnej sceny muzycznej i młodego pokolenia, które uważa ją za swój głos. W najnowszym numerze brytyjskiego Vogue prezentuje się w odważnej sesji zdjęciowej, ubrana w gorsety i lateks. Nie ma tu charakterystycznych dla wokalistki zbyt dużych ubrań, które dotychczas były nieodłącznym elementem jej wizerunku.

Sama sesja zdjęciowa została wykonana według jej wizji: Billie inspirowała się klasycznym stylem pin-up oraz modelką Betty Brosmer. Piosenkarka konfrontuje się w ten sposób z oczekiwaniami, które stawia jej otoczenie. Przez wielu uważana jest za dobry przykład ciałopozytywności, choć nigdy do tego nie dążyła. Przyznaje, że nie lubi swojego brzucha – po części dlatego zdecydowała się na gorsety. Gotowa na konfrontację, odpowiada:
Chodzi o to, że mogę robić co chcę. Chodzi o to, by czuć się dobrze. Jeśli chcesz operacji, zrób ją. Jeśli chcesz założyć sukienkę, o której ktoś uważa, że wyglądasz w niej grubo, pieprzyć to – jeśli czujesz, że wyglądasz dobrze, to wyglądasz.

W artykule Billie wspomina również o własnej twórczości oraz jak przelała swój gniew i rozczarowanie w nowe piosenki. Słychać to między innymi w najnowszym singlu Your Power. Gwiazda chce walczyć z nadużywaniem siły oraz seksualizacją, która prowadzi do przemocy. Celowo wspomina o tym w świetle najnowszej sesji zdjęciowej, by stanowczo powiedzieć: nie ma na to wymówek.
Chciałabym, żeby ludzie mnie słuchali, a nie tylko próbowali się dowiedzieć o kim mówię, bo nie o to chodzi. Naprawdę nie chodzi o tę jedną osobę. Możesz pomyśleć: „to dlatego, że jest w branży muzycznej”. Nie, koleś. To się dzieje wszędzie. Nie znam ani jednej dziewczyny czy kobiety, które nie miały dziwnych lub przykrych doświadczeń. A także mężczyzn – młodzi chłopcy są nieustannie wykorzystywani.

Na temat własnych zmian Billie wypowiada się dwojako. Przyznaje, że zauważyła duży postęp w pracy nad swoim głosem, a samą możliwość zmiany uznaje za największy dar na świecie. Jednocześnie zdaje sobie sprawę, że wielu fanów kurczowo trzyma się starej Billie, jaką poznali na początku jej drogi.
Ludzie zawsze mówią: „Co pomyślałaby o tobie twoja młodsza wersja?”. W niektórych przypadkach dobrze jest się nad tym zastanowić, ale uważam również, że nie powinnaś starać się być osobą, którą twoje stare „ja” polubi, tak samo jak nie powinnaś być osobą, którą będzie twoje przyszłe „ja”. Powinnaś być dokładnie tym, kim czujesz, że jesteś i chcesz być w tej chwili, inaczej oszalejesz.

Blond włosy i odważne kreacje to niewątpliwie nowy rozdział w karierze nastoletniej gwiazdy. Już 30 lipca będzie można posłuchać jej drugiego albumu studyjnego Happier Than Ever. Całość artykułu znajdziecie na stronie Vogue.

