Niebo się rozstępuje a piekło zastyga. Anioły zstępują na ziemie, a razem z nimi Julia Michaels. Przez lata aktywności scenicznej błądziła z głową w chmurach. Na nosie trzymała różowe okulary. Dziś niezbyt uporządkowana i z pewnym bagażem życiowym debiutuje z albumem „Not in Chronological Order”. Z uroczej blondynki zamienia się w zadziorną szatynkę. Wraz z kolorem włosów, zmienia się zabarwienie melodii.
Not in Chronological Order to opowieść o miłościach. Opowieść o uczuciach w swojej najlepszej formie. Album jest zbiorem utworów, które dotykają wszystkich emocjonalnych strun: zakochania, złości, smutku, zemsty i bezczelności. Miłość to temat we współczesnej popkulturze, który Julia Michaels potrafi opisać jak nikt inny. To także introspekcja, która na przestrzeni lat pozwoliła artystce odkryć problemy. Dlatego dziś nie ma miłosnego masochizmu i toksycznych zabarwień. Mamy do czynienia z lękami o byłych (All Your Exes) i rozstaniach (Wrapped Around), ale dominuje szczerość przekazu i szczerość uczuć w pełnym zachowaniu komfortu psychicznego.
Zebrany materiał pozwolił w pełni pokazać skrywaną dotychczas charyzmę Julii Michaels, która epatuje z każdej kompozycji. Kompozycji, które naładowane są energią czerpaną z kosmosu. Artystka w jednej chwili potrafi ścisnąć za serce i z oczu wycisnąć ostatnią łzę a w drugiej, w akompaniamencie skocznej linii basowej, zaprosić na dancefloor, gdzie króluje blichtr, blask i przepych. W obu sytuacjach towarzyszy ekspresywny, piaskowy mezzosopran, który jest na tyle elastyczny, że aż nieprzewidywalny. Spektakularny ale wyważony.
I Julia Michaels wyważone podejście zastosowała także w warstwie muzycznej. Zapraszając do współpracy doświadczonych producentów muzycznych kryjących się pod pseudonimem The Monsters & Strangerz artystka zyskała profesjonalny szlif tego, co siedziało w jej duszy. Dłonie ekspertów wydobyły diament. Diament, który w klimatach nu-disco może równać się z Future Nostalgią, emocjonalnością sięgać do dorobku artystycznego Adele, a zadziornością i kobiecą nieprzyzwoitością z Halsey. Buntowniczka z duszą romantyczki to niebezpieczne, ale jakże skuteczne połączenie.
Kiedy śpiewa: „I wanna live in a world where all your exes are dead, I wanna live in a world where there’s no exes at all, Like you were waiting for me to be the first thing you fall for” wierzy się, że robi to z dobroci serca. Kiedy mówi, że czas zapomnieć, to czas zapomnieć: „You were smart, you were strong, You were sweet, the whole trifecta, You went and lead me on, and I let ya, 'Til I realized it was time to forget ya, yeah”. Jeśli kochać, to nie jak u Szekspira, ale jak w Księdze Salomona: „The summer before you, I thought love was Shakespearean, More or less a painful experience, Only ever real if you’re delirious, The summer before you, I let it take a very little oxygen, Nowhere I’d rest my head, more like a ottomon, Never had someone like you to treat me like Solomon”. Not in Chronological Order jest zbiorem prywatnych przeżyć artystki, które pozwoliły jej znaleźć się w tym miejscu, w którym jest dzisiaj. Z komfortem psychicznym otwiera nowy etap w życiu i zakochana po uszy twardo stąpa po ziemi.
Może i miłość jest dziwna. Może i miłości nigdy nie da odkryć się w pełnej okrasie, ale Julia Michaels za każdym razem stara się znaleźć w niej coś nowego. Życiowe rozterki przelewa na papier. Odcięte kupony zostawia daleko w tyle. Z pełną świadomością stara odnaleźć swoją rolę we współczesnym świecie. Szuka i odnajduje. Choć czasem niepewnym krokiem i z obawami społecznymi, to wciąż idzie do przodu. I głęboko wierzy, że gdzieś jest „that’s the kind of woman I’d leave me for”.
- Data premiery: 30 04 2021
- Single: Lie Like This, All Your Exes, Love Is Werid
