Duncan Laurence – Small Town Boy (2020), recenzja Piotra Krajewskiego

Inne recenzje

Duncan Laurence oczarował całą Europę emocjonalną balladą Arcade i wygrał w wielkim stylu Eurowizję 2019, stając się pierwszym Holendrem od ponad 40 lat, który zwyciężył w tym słynnym konkursie. Wbrew przewidywaniom wielu wokalista nie zdecydował się wydać pierwszej płyty tuż po eurowizyjnym sukcesie. Debiutanckie dzieło Duncana ujrzało światło dzienne dopiero półtora roku później. Czy album Small Town Boy wart był czekania?

Arcade zachwyciło fanów Konkursu Piosenki Eurowizji swoją prostotą oraz ogromnym ładunkiem emocjonalnym. Zbudowana głównie na szczerym tekście i wrażliwym, przenikliwym wokalu Duncana Laurence’a piosenka wprawiła w melancholijny nastrój miliony widzów. W ciągu zaledwie trzech minut Holender udowodnił, czym jest prawdziwa siła muzyki. Postawił na minimalistyczny występ bez zbędnego efekciarstwa. Opłaciło się, bo utwór nie tylko wygrał Eurowizję, ale zrobił także niemałą furorę na listach przebojów, m.in. w Belgii, Estonii, Grecji, Szwecji, Izraelu czy na Islandii.

Spory sukces nie skłonił jednak Laurence’a do szybkiego wydania debiutanckiego albumu. Na pierwszą płytę musieliśmy czekać ponad półtora roku, w międzyczasie dostając minialbum Worlds on Fire z jedynie trzema premierowymi utworami. Dość odważne posunięcie ze strony wciąż raczkującego w branży artysty. 26-latek nie skorzystał więc z dość dużej popularności, która pojawiła się tuż po Eurowizji 2019. Wolał koncertować i spokojnie dopieszczać debiut m.in. w Los Angeles.

Small Town Boy udowadnia, że w Holendrze drzemie ogromny potencjał. To świetnie wyprodukowany album, który niejednokrotnie zachwyca atmosferą i intymnością. Udanie podkreśla mocną stronę Duncana, jaką są bez wątpienia nastrojowe melodie. Słychać, że czuje się wyjątkowo dobrze w folkowych klimatach, a większość albumowych piosenek znalazłaby swoje miejsce w najpopularniejszych playlistach indie i folk na Spotify.

Można tu dostrzec wiele inspiracji twórczością największych nazwisk w świecie indie folku, m.in. Bon Ivera czy Sufjana Stevensa. Łagodne i niezwykle czułe Beautiful, oparte na delikatnych dźwiękach fortepianu Between Good and Goodbye, wciąż zachwycające, eurowizyjne Arcade oraz bezapelacyjnie albumowy highlight Loves You Like I Couldn’t Do – utwór, którego nie powstydziliby się Sam Smith czy Lewis Capaldi.

Duncan Laurence posiada coś wyjątkowego, co albo masz, albo nie. Mowa o barwie wokalu, która w naturalny sposób generuje ogromne emocje. Holender buduje swoim głosem uniwersalne obrazy pełne wspomnień, sprawia, że odczuwasz melancholię, zastanawiasz się nad przeszłością, przeżywasz osobistą podróż. Wokalista ma spory bagaż doświadczeń, którym dzieli się w swoich tekstach o nieszczęśliwej miłości, bolesnej stracie, lękach, nadziei czy nowym, rodzącym się uczuciu. Warto zatrzymać się przy wyjętych niczym z repertuaru wspomnianego już Sufjana Sleeping on the Phone i Umbrella czy niezwykle skromnym, intymnym Last Night, które współtworzył Mikołaj Trybulec z duetu Linia Nocna.

Debiut zwycięzcy Eurowizji można określić miszmaszem dwóch różnych światów, co jest jednocześnie największym problemem tego wydawnictwa. Podobnie jak nieudanie ułożona tracklista. Nastrojowy pop miesza się tu w dziwnych (dość przypadkowych?) momentach z szybszym, dużo bardziej przebojowym brzmieniem, co zakłóca odbiór płyty i zwyczajnie burzy spójność materiału. Doprowadza do tego, że lepiej słucha się pojedynczych piosenek, aniżeli całego krążka od początku do końca.

Choć Love Don’t Hate It, Someone Else czy najbardziej odstające od reszty Feel Something nie są złymi utworami i mają być wyraźnym ukłonem w stronę radiowego słuchacza, sprawiają wrażenie wręcz zbędnych na albumie. Dosyć celnie odsłaniają jednak prawdę. Wokal Laurence’a zdecydowanie najlepiej wypada w folkowym, skromnym oraz pozbawionym wielowarstwowej produkcji repertuarze. Melancholia, nostalgia, minimalizm i szczere, nagie emocje są największą siłą Holendra. Szkoda więc, że na płycie nie znalazło się kilka naprawdę dobrych utworów prezentowanych również na koncercie w Polsce, m.in. The Woods, Dry Your Eyes czy Wake Up Love (warto sprawdzić na YouTube!).

Wielu Polaków wciąż ma problem z Eurowizją, twierdząc, że nie znajdziemy tam godnej uwagi muzyki i zdolnych artystów. Duncan Laurence z powodzeniem walczy z tym krzywdzącym stereotypem. Small Town Boy to dzieło udane, choć bez fajerwerków. Pozostawia słuchacza jednak z ogromną nadzieją. Czujesz, że ten małomiasteczkowy chłopak ma dar, a jego największy urok tkwi w prostocie i autentyczności, która od niego bije. A to dopiero początek!

-
  • Data premiery:
  • Single:
Najlepsze utwory:
Najsłabsze utwory:


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Piotr Krajewski
Piotr Krajewski
Dziennikarz muzyczny z Warszawy. All About Music & Radio ZET. Kontakt: [email protected] / [email protected]

Czytaj również

Duncan Laurence oczarował całą Europę emocjonalną balladą Arcade i wygrał w wielkim stylu Eurowizję 2019, stając się pierwszym Holendrem od ponad 40 lat, który zwyciężył w tym słynnym konkursie. Wbrew przewidywaniom wielu wokalista nie zdecydował się wydać pierwszej płyty tuż po eurowizyjnym sukcesie. Debiutanckie...Duncan Laurence – Small Town Boy (2020), recenzja Piotra Krajewskiego