Artysta stracił kontrakt z powodu przymusowego pobytu w Azji.
Antek Smykiewicz wraz z żoną wyjechali do Azji w podróż poślubną. Okazało się, że przez panującą pandemię koronawirusa nie mogą wrócić. Utknęli tam na 110 dni. Zaczęło się od zamknięcia granic z Wietnemem i Tajlandią. Nie pomógł im kontakt z ambasadami polskimi. Po 1,5 miesiąca Kambodża ogłosiła stan wyjątkowy – można było poruszać się po kraju, ale nie z niego wylecieć. W czasie przymusowego pobytu w Azji, Antek Smykiewicz stracił kontrakt płytowy.
Wytwórnia płytowa rozwiązała ze mną kontrakt. To po prostu pokazało, jak nas – muzyków, w tym studio traktują. Tylko jak mięso armatnie i maszynkę do zarabiania pieniędzy, a nie jak ludzi. Byliśmy na kwarantannie i dlatego nie mogliśmy skończyć materiału. Nikt się nie pytał, jak się czujemy i czy wszystko w porządku. To jest takie polskie” – opowiadał Antek Smykiewicz w Dzień dobry TVN.
Czy Antek Smykiewicz mówiąc głośno o tym, jak traktuje się artystów spowoduje, że więcej muzyków zabierze w tej sprawie głos?


