„Nie musimy się zgadzać, ale miejmy szacunek i tolerancję dla inności i nie rańmy uczuć innych.” Wywiad z Natalią Kukulską

Znaczna większość artystów rozpoczyna swoje kariery raz, a potem tworzy się historia. Jednak niektórym trudno sprecyzować który debiut uznać za początek swojej przygody na rynku muzycznym. Nasz dzisiejszy gość wydał swoją pierwszą płytę w 1986 roku. Był to album z piosenkami dziecięcymi. Musiała potem czekać 10 lat, by wydać swój pierwszy dojrzały album Światło. Mowa oczywiście o Natalii Kukulskiej, która za rok świętować będzie swoje 25/35-lecie na polskiej scenie muzycznej i która właśnie wydała swój najnowszy singiel Czułe struny [Polonez As-dur] zapowiadający jej nadchodzący album o tym samym tytule. 

Witaj Natalio. Gratuluję wydania singla i nadchodzącej płyty!

Bardzo dziękuje. 

Skąd wziął się pomysł na taki projekt? 

Mówiąc żartobliwie jestem prowodyrką tego projektu, ale sama bym nie wpadła na jego pomysł, gdyby nie to, że 10 lat temu zostałam zaproszona do udziału w koncercie „Chopin Nasz Współczesny” z okazji dwusetnej rocznicy urodzin Chopina. Gospodarzem był Classic Jazz Quartet, czyli poznańscy muzycy jazzowi, którzy zaprosili do koncertu również świętej pamięci Jarosława Śmietanę, legendę jazzowej gitary. Propozycja bym zaśpiewała w tym projekcie bardzo mnie zaskoczyła. Ja w zestawieniu z jazzowymi muzykami i Chopinem…? Ale lubię wyzwania, więc je podjęłam. Zaśpiewałam wtedy 2 pieśni i zostały stworzone specjalne aranżacje, między innymi przez Adama Sztabę, do kilku innych utworów, do których powstały również teksty. Po koncercie czułam niedosyt bo wydarzenie nie było rejestrowane i miała szansę je poznać jedynie poznańska publiczność, Wtedy sobie obiecałam i postanowiłam, że kiedyś rozwinę ten temat. Wymyśliłam że będzie to na kolejne okrągłe urodziny Chopina, 210-te, które właśnie przypadają na ten rok. W międzyczasie projekt rozwinął się w mojej głowie. Połączyłam go z moim wielkim marzeniem, którym było nagranie płyty z orkiestrą symfoniczną. Zaprosiłam do tego wspaniałych aranżerów, którzy są tutaj trzonem tej płyty: Krzysztofa Herdzina, Nikolę Kołodziejczyka, Pawła Tomaszewskiego, Jana Smoczyńskiego i Adama Sztabę

Już możemy posłuchać  pierwszego singla zapowiadającego cały album – Czułe Struny (Polonez As-dur). Jakie przesłanie niesie ten utwór?

Polonez, zwany heroicznym,  został zaaranżowany przez Pawła Tomaszewskiego. Ma on w sobie taką wzniosłość, duże emocje i swoisty rodzaju patos, którego początkowo się bałam. Myślałam, że w ogóle nie sięgnę do poloneza przy wyborze utworów. Nie mniej jednak jakaś przekora spowodowała, że siedliśmy do pianina z Pawłem i zaczęliśmy sobie wyobrażać jakby to mogło zabrzmieć i pojawiła się ciekawa koncepcja, która nas zakręciła. Paweł opracował to na orkiestrę symfoniczną w piękny sposób, niezwykle różnorodny. Tekst, który napisałam musiał wtórować tym wielkim emocjom, które płyną z samej muzyki. Jest to utwór o odwadze, spełnianiu swoich marzeń, o wzniosłym stanie, który może też być przypisywany miłości o przeznaczeniu. Śpiewam, że los ma nas w swoich szponach i wcale nie jest ślepy. Można też interpretować, że odnoszę się do pisania słów… nazywania emocji, które płyną z tej kompozycji.  Śpiewam: „Są tu gdzieś bezdomne słowa/W niemej poczekalni już ustawiły się”. 

Czy planujesz jakieś występy na żywo z nowym singlem? 

Z singlem to raczej nie, bo zapraszać orkiestrę symfoniczną do jednego utworu byłoby ciężko. (śmiech). To nierealne, by zrobić całą trasę z Sinfonią Varsovią, czyli znakomitą orkiestrą, która zagrała na płycie. Przekraczałoby to wszelkie możliwości i budżety. Planowana była trasa koncertowa w pięknych salach koncertowych,  w filharmoniach, gdzie miałam wystąpić z różnymi orkiestrami. Były już konkretne daty, ale niestety sytuacja w Polsce i na świecie nam to wszystko utrudniła. Na tę chwilę ostał się jedynie koncert w Filharmonii Szczecińskiej, którą uwielbiam. Dostaliśmy dofinansowanie na rejestrację koncertu przez NCK by mógł trafić potem do sieci. Mam jednak nadzieję, że wszystkie planowane i odwołane wydarzenia dostaną nowe terminy i spotkam się z publicznością na żywo przy tym piękny projekcie.  

Czy mogłabyś opowiedzieć coś o okładce twojego nowego wydawnictwa? Skąd taki pomysł? 

Okładkę stworzył Adam Żebrowski – mój wspaniały przyjaciel, który od lat wspiera mnie graficznie w moich projektach więc mam do niego wielkie zaufanie. Jest twórcą wielu plakatów dla Opery Narodowej i ma wspaniałe wyczucie. Jak zaproponował mi użycie wizerunku  Fryderyka Chopina z rzeźby, która jest mało znana, poczułam w tym jakąś wielką magię, ponieważ sam wizerunek kompozytora jest nam już dobrze znany z różnych obrazów i kilku zdjęć, a to było dla mnie w pewnym sensie odkrywcze. Adam dodał temu wizerunkowi elementy współczesności. Nałożył jakiś rodzaj topografii, lub ukrwienia… można to różnie interpretować. Uważam, że to bardzo ciekawy zabieg, tak jak i wymowne, soczyste kolory tła… 

Wyjawisz jaką tematykę poruszają pozostałe utwory na płycie? 

Teksty tworzyłam ze swoimi znakomitymi koleżankami – artystkami, które nie tylko śpiewają, ale też tworzą swoje utwory od strony lirycznej. Bardzo lubię ich wrażliwość i estetykę, dlatego je zaprosiłam. Pracowałam z  Melą Koteluk, Kayah, Gabą Kulką, Natalią Grosiak (Mikromusic)  Bovską. Co do tematyki, to nie chciałabym jeszcze tak wszystkiego zdradzać, ale mogę powiedzieć, że to co łączy te utwory to pewien klucz, którym było subiektywne nazywanie emocji, które wypływają z utworów Chopina. Każdy je odczuwa inaczej, po swojemu, a mi zależało na takim osobistym zmierzeniu się z tymi emocjami i stworzeniu własnych historii.  Niektóre utwory są bardziej współczesne, niektóre mówią o uniwersalnych wartościach, ale zdarzył się tekst nawiązujący do historii romansu Chopina. Do mnie należało napisanie 5 tekstów. Głównym motywem lirycznym albumu stała się tytułowa „czułość”. Zainspirowała mnie do tego przemowa noblowska Olgi Tokarczuk, po której od razu napisałam tekst do Preludium c-moll, które na płycie nosi tytuł Znieczulenie. Później ta czułość w pewnym sensie wracała. Samo słowo pojawia się w 3-4 tekstach. Czułości w muzyce Chopina nie brakuje. Cały czas jego twórczość porusza nasze „czułe struny”, a orkiestra, za pomocą instrumentów smyczkowych, przeniosła ją w jeszcze inny wymiar. 

Śpiewasz w swoim nowym utworze: „Wierzę w to/Że najmniejszy nawet ślad/Zawibruje miłością/I nic nie zatrzyma lawiny co spada tu z chmur.” Uważam, że jest to świetne przesłanie na rozpoczynający się właśnie Pride Month. Czy wierzysz, że doczekamy się w Polsce kiedyś takiej lawiny? 

No widzisz… pasuje i do LGBT jak ulał.  Miłość niezależna jest od płci, koloru skóry czy wyznania. Każdy ma do niej prawo i jest jej częścią. Pisałam to z myślą, że dobro popłaca, a może trochę jak w bajkach, zawsze wygrywa. Chociaż świat nam tego nie pokazuje, to wydaje mi się, że wszystkie nasze czyny nie są dla świata obojętne i mają w sobie jakiś rodzaj energii, czy wibracji. To co robimy nie jest obojętne. Jeżeli mamy postawę, która jest zła dla świata i innego człowieka, to gdzieś tam rykoszetem nam się dostanie, a jak nie nam, to innym pokoleniom. Wierzę w to, że tak jak śpiewam, mamy dobro w swojej naturze, ponieważ jesteśmy częścią czegoś doskonałego. Nie jesteśmy w stanie być do końca źli. Nie wiem, czy te słowa są naiwne, czy nie, ale jakaś taka wiara we mnie tkwi, chociaż świat ostatnio zachowuje się podle i, tak jak powiedziała Olga Tokarczuk, „się nam zepsuł”. 

Odnośnie tego popsutego świata, ostatnio poruszyła cię historia morderstwa George’a Floyda. Dodałaś nawet post na swoim instagramie, pod którym rozpętała się mała burza. Co cię uderzyło najbardziej czytając te komentarze? 

Zaczęło się od niezrozumienia. Niektórym ludziom brak pewnej świadomości, czy uważności w czytaniu. Są zacietrzewieni i piszą tylko tak, by wyrazić swoje z góry założone opinie. Pani zobaczyła, że udostępniłam zdjęcie chłopczyka czarnoskórego trzymającego napis „Am I next?” i pomyślała, że post dotyczy wspierania dzieci z Afryki. Bez komentarza, ale skoro dotknęła już tego tematu i miała mi to za złe, to dyskusja rozwiązała się nie na temat sytuacji związanej z rasizmem, tylko tego komu lepiej pomagać, co jest dla mnie tak irracjonalne i to mnie chyba najbardziej zdenerwowało. Nie dzielę świata tak, że „coś jest bardziej twoje, a coś jest bardziej moje”. Oczywiście pomoc trzeba zacząć od własnego podwórka i ja to robię. Mam wokół osoby, które potrzebują tej pomocy, staram się im ją nieść. Nie jest to działanie pod publiczkę i nie muszę o tym mówić. Natomiast pamiętam jak byłam ambasadorką UNICEFu i pojechałam do Angoli z projektem „Szkoły dla Afryki”. Spotkało mnie później bardzo dużo takich hejterskich wypowiedzi, które oscylowały wokół tego, dlaczego nie pomagamy biednym polskim dzieciom, tylko jeździmy tam. Jesteśmy wszyscy ludźmi i każda pomoc jest ważna. To jest nasza indywidualna sprawa i niech każdy pomaga tam gdzie chce, gdzie czuje, gdzie go akurat poniosło życie. Powiedziałam tej pani, że nie dzielę świata, wszystkie dzieci nasze są. Niezależnie jaki mają kolor skóry, jaką część świata zamieszkują, powinniśmy je wspierać. 

Czy uważasz, że problem uprzedzeń, nawet nie mówię o rasizmie, tylko w ogóle o uprzedzeniach w polskim społeczeństwie, czy jest on tak samo poważny jak w Stanach? 

Jest bardzo poważny. Czasami tego nie widać gołym okiem, a później jak człowiek poczyta jakieś takie opinie w internecie, to widzi jaki straszny jest poziom braku tolerancji dla inności. Jaki jest brak szacunku. Nie umiemy nawet formułować swoich opinii w taki sposób, by nie krzywdzić innych. Każdy ma prawo do własnych opinii i nie musi być jednej obowiązującej. Nie musimy organizować wypraw krzyżowych w każdej płaszczyźnie swojego życia i zmieniać wszystkich na naszą modłę. Nie musimy się zgadzać, ale miejmy  szacunek i tolerancję dla inności i nie rańmy uczuć innych. Nie dochodziłoby wtedy do agresji wywołanej innym poglądem, czy innym spojrzeniem. To jest straszne. Czasami mam wrażenie, że ta agresja jest podsycana przez różne instytucje, przez niektórych polityków i ludzie są na to bardzo podatni. Pranie mózgu robi swoje a do tego przyzwyczajenia i złe nawyki, które niektórzy wynoszą z domu. 

Chciałbym jeszcze wrócić trochę do przeszłości i do twojego dorobku muzycznego. Powiedz mi, który ze swoich albumów uważasz za swój debiut? 

Mam 2 debiuty. (śmiech) Nie do końca jest to poprawne myślenie, wiem. Trudno mówić o debiucie świadomym, kiedy jest się dzieckiem. Moja pierwsza płyta „nieświadoma” to album  Natalia z 1986 roku. Moja pierwsza piosenka, którą nagrałam jak miałam 7 lat, to Co Powie Tata? i tą piosenkę uznaje jako swój debiut dziecięcy. Później płyta  Światło z 1996 roku, to mój tzw. „dorosły” debiut. Miałam 20 lat, więc można powiedzieć, że dorosły, ale czy dojrzały to nie wiem. Jednak to był debiut, który dał mi początek i możliwość dalszego rozwoju i działania, które cały czas kontynuuję.  

Pytam, ponieważ moim pierwszym skojarzeniem, gdy usłyszałem utwór Czułe Struny, była piosenka Ani Słowa, którą kiedyś wykonywałaś do bajki „Herkules”. Może to przez taki bajkowy i radosny nastrój, a może przez dziecięcy sentyment. Skłoniło mnie to do wrócenia trochę w czasie i odsłuchania całej twojej dyskografii. Zastanawia mnie jak z perspektywy czasu postrzegasz swoje wczesne utwory jak Dłoń, Im Więcej Ciebie Tym Mniej, czy W Biegu? 

Jestem bardzo tym zaskoczona, bo piosenka Ani Słowa ma klimat lat 60-tych. Jest z takim charakterystycznym chórkiem, radosna, delikatna i wyluzowana. Polonez ma w sobie pewien zryw, jest wzniosły i ma w sobie dużo siły. Może to być  skojarzenie z muzyką musicalową w kontekście bajek Disneya, bo od strony muzycznej, to w ogóle nie doszukiwałabym się podobieństw. Jak zaczęłam robić tę płytę z utworami Fryderyka Chopina, to chciałam, by to szło w stronę trochę filmową, bajkową, ponieważ te melodie mają taki potencjał i udało się. Niektóre aranżacje zdecydowanie tak są osadzone. Jeżeli chodzi o mój stosunek do moich pierwszych płyt, to jest on naprawdę różny. Uważam, że są tam ciekawe rzeczy i ciekawe eksperymenty, wcale niekoniecznie mam na myśli te singlowe, znane. Ogólnie myślę, że wiele kompozycji przetrwało próbę czasu. Jak zagra je się dzisiaj inaczej, lub minimalnie inaczej, to mogą mieć siłę. Zdarza mi się czasami śpiewać dawne utwory, jak Piosenka Światłoczuła, Przychodzimy Tylko Raz, czy Daleki Brzeg. Wracam do nich w nowych opracowaniach, chociaż długo się przed tym broniłam. Natomiast są takie utwory jak na przykład Dłoń, za którymi już nie przepadam, jestem od takiej estetyki daleko choć  wiem, że sporo osób uwielbia ten utwór. Ani sposób w jaki wykonałam tę piosenkę, ani jakiś rodzaj patosu, który tam jest… nie są mi już bliskie. Wiem, że często młode wokalistki  biorą ten utwór na warsztat. Kiedyś Ela Zapendowska mi powiedziała, że to najczęściej śpiewany na castingach utwór, i że ludzie go kochają i ich wzrusza. Cieszy mnie to. 

Ja dzięki temu ponownemu wdrażaniu się w twoją dyskografię, zakochałem się w Dłoni na nowo i katuję od kilku dni na portalu streamingowym. 

No proszę. Ona jest rzeczywiście dosyć szeroka i takich szerokich utworów nie zabraknie też na płycie  Czułe StrunyJest tam dużo utworów lirycznych, które są bardzo emocjonalne, jednak już w trochę innym wydaniu. 

Czy rozważałabyś, by w którymś z kolejnych projektów powrócić do takiego brzmienia balladowego i popowego? 

Ja nigdy nie miałam brzmienia balladowego. W zasadzie wielki mój hit Im Więcej Ciebie Tym Mniej, czy też Zakochani to utwory, które są balladami, ale tak naprawdę W Biegu, Piosenka Światłoczuła… to były piosenki bardzo dynamiczne. Nie wiem czemu przylgnęło do mnie właśnie takie skojarzenie bo dynamicznych kawałków nigdy nie brakowało. Nie mam chyba takiego temperamentu, by cały koncert był wyciszony, nostalgiczny, melancholijny… Oczywiście uwielbiam też to robić, ale muzyka jest zbyt ciekawa i emocji jest tyle, że chyba nie umiałaby i nie chciałabym się ograniczać. Lubię koncertowe szaleństwa – potrafi być tyle energii na koncertach. Od razu to samo dostaję z powrotem od publiczności. Nawet kołysanki, które powstały ze wspaniałym gitarzystą jazzowym Markiem Napiórkowskim w 60% są kołysankowe, a w 40% są wesołe i rytmiczne. Nie widzę siebie w roli takiej divy stojącej i śpiewającej ballady. Bardziej ciekawią mnie różne środki wyrazu i na każdej płycie dawałam tego upust. 

Biorąc pod uwagę jakby Światło było twoim debiutem, to za rok będziemy świętować twoje 25-lecie artystyczne. 

Albo 35-lecie gdyby liczyć od dziecięcego debiutu. 

Tak! Czy myślałaś już jak można to uczcić? Justyna Steczkowska ogłosiła trasę koncertową z największymi hitami z tej okazji. Czy ty rozważałaś jakieś przedsięwzięcia związane z tą rocznicą? 

Przyznam, że były takie plany. Teraz to wszystko jest wielką niewiadomą i to nie jest fajne. Inne branże już działają, a w naszej nawet nie powstają plany działań. To niesprawiedliwe. Wracając do jubileuszu… Może w tym roku, albo już w przyszłym zacznę przygotowywać coś specjalnego, by rzeczywiście uczcić koncertowo te lata i spotkać się z publicznością, która darzy je sentymentem. Możliwe, że jesienią przyszłego roku, coś takiego by się udało. Mam też kilka innych pomysłów na spotkania muzyczne, ale wszystko w swoim czasie, który też mam wypełniony jako mama. Pilnuję by nie umknęło mi to co w życiu ważne a przecież właśnie spełniłam swoje największe muzyczne marzenie czyli nagrałam album z orkiestrą symfoniczną, którego premiera jeszcze przed nami… w sierpniu.  

Najnowszy singiel Natalii Kukulskiej Czułe struny [Polonez As-dur] dostępny jest już na każdym portalu streamingowym, a nadchodzącą płytę Czułe Struny możecie zamówić już w preorderze.

Ostatnio opublikowane

Popularne