Ósmy już studyjny album pop-punkowców z Baltimore to solidna dawka optymizmu w czasach, kiedy o pozytywne myślenie jest bardzo ciężko.

Od 2003 roku w niezmienionym składzie. Mają na swoim koncie albumy gorsze, lepsze i genialne, i ciężko jest zaprzeczyć, że znajdują się w gronie legend amerykańskiego pop-punku. All Time Low zapewne inaczej sobie wyobrażali czas promowania swojego najnowszego krążka Wake Up, Sunshine. Zagrożenie związane z koronawirusem i przymus pozostawania w izolacji sprawił jednak, że muzycy musieli zadowolić się ujawnianiem kolejnych singli podczas livestreamów na Instagramie. W ten sposób poznaliśmy aż sześć z piętnastu utworów składających się na album.
Poprzednie wydawnictwo zespołu, Last Young Renegade, było albumem koncepcyjnym. O ile założenie było bardzo ciekawe, w wykonaniu można znaleźć liczne niedociągnięcia – kilka niezłych singli oraz deep cuts nie było w stanie zrównoważyć braku ikry, który charakteryzował resztę utworów. Można było pomyśleć, że All Time Low grozi wypalenie. Na szczęście Wake Up, Sunshine rozwiało wszelkie wątpliwości, pokazując, że zespół nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, i jest w stanie znakomicie połączyć swoje charakterystyczne pop-punkowe dźwięki z nowoczesnymi muzycznymi eksperymentami.
Najlepszym na to dowodem jest utwór Monsters, gdzie gościnnie pojawia się blackbear. Wokal rapera idealnie wpasowuje się w konwencję kawałka o nieco egzystencjalnym, skłaniającym do myślenia przesłaniu, będącym gładkim, pop-rockowym cudeńkiem o singlowej jakości. All Time Low odważnym krokiem wchodzą na terytoria, na które wcześniej się nie zapuszczali, nie porzucając przy tym artystycznej spójności. Kolejny znakomity eksperyment to Pretty Venom (Interlude), płynnie przechodzący od akustycznego brzmienia do crescendo z udziałem całego zespołu.
Warto zatrzymać się przy January Gloom (Seasons, Pt. 1). Chociaż tytuł może sugerować smutny, wolny kawałek, nic bardziej mylnego. Tempo utworu ewoluuje, serwując nam znakomity bridge gdzie wokalista Alex Gaskarth pokazuje skalę swojego talentu. To nie jedyny doskonały bridge na albumie – całe Wake Up, Sunshine pełne jest takich perełek, które ponoszą wartość nawet tych słabszych kawałków (Sleeping In, Favorite Place). Instrumentalnie, na krążku błyszczy perkusista zespołu, Rian Dawson. Utwór Glitter & Crimson to zdecydowanie jego kawałek.
Spora część Wake Up, Sunshine to pop-punkowe utwory w klasycznym stylu, czyli wcześniej wspomniany powrót do korzeni i schematów, które przyniosły All Time Low popularność. Rządzi tutaj trio: tytułowe Wake Up, Sunshine, energetyczne Melancholy Kaleidoscope czy znakomite Trouble Is, bez żadnej nostalgii opowiadające o męczącym, niewygodnym uczuciu. Wszystkie powyższe utwory świetnie sprawdziłyby się jako muzyka do szybkiej jazdy samochodem w pełni gorącego lata, przed siebie i beztrosko. Wprowadzają w znakomity nastrój i przynoszą ze sobą duży zastrzyk słońca. All Time Low w najlepszej formie!
Swego rodzaju muzycznym mostem między radośnie brzmiącym pop-punkiem a skierowanymi na mainstream eksperymentami jest Some Kind Of Disaster – pierwszy singiel promujący album. Przyjazny radiowym falom rockowy kawałek z ogromnym refrenem ma duże szanse spodobać się całym rzeszom słuchaczy. To jeden z najjaśniejszych momentów albumu.
Teraz kilka słów o tym, co All Time Low nie wyszło, lub wyszło nie do końca. Słabsze momenty to trochę bezcelowe Safe, brzmiące jak pozostałość po poprzednim krążku, zbyt prosty singiel Sleeping In ze zbyt oczywistą warstwą liryczną, czy Favorite Place, gdzie kolaboracja z The Band CAMINO nie wnosi wartości dodanej do utworu. Jednak nawet te słabsze momenty nie obniżają znacząco jakości albumu, zapewniając dobry wypełniacz pomiędzy utworami, które zostają z nami na dłużej.
Album Wake Up, Sunshine udowadnia, że nawet po siedemnastu latach wspólnego grania można nadal tworzyć pop-punk w sposób świeży. All Time Low wracają na dobrą drogę, nawiązując do swoich korzeni i sprytnie posługując się mainstreamowymi muzycznymi chwytami, takimi jak kolaboracje z raperami. Wydany w tym trudnym momencie krążek to swego rodzaju promień słońca i obietnica, że już niedługo będzie lepiej. Sięgnijcie po najnowszy album All Time Low, jeśli potrzebujecie tego rodzaju pocieszenia, lub jeśli po prostu chcecie potańczyć w swoim salonie.
- Data premiery: 03 04 2020
- Single: Some Kind Of Disaster, Sleeping In, Getaway Green, Melancholy Kaleidoscope, Trouble Is, Wake Up Sunshine
