Pabllo Vittar – 111 (2020), recenzja Christiana Cieślaka

Inne recenzje

Kto by trzy lata temu pomyślał, że za sprawą pewnej niewinnej piosenki Pabllo Vittar może stać się jedną z najbardziej fascynujących nieamerykańskich gwiazd muzyki pop na świecie. Choć 111 to już trzeci krążek w dorobku brazylijskiej divy, dopiero teraz zdecydowałem się zmierzyć z nurtującym mnie od dawna pytaniem, czy Vittar ma w swoim zanadrzu coś więcej, niż tylko bycie przepiękną, ale i utalentowaną drag queen.

Sua Cara był dla mnie utworem szczególnym, jednak nie popchnął mnie w ramiona autorskiej twórczości Pabllo, choć już wtedy współpracowała z moim najulubieńszym aniołem muzyki XXI wieku, czyli Charli XCX. Wszystko zmieniło się gdy to właśnie Vittar zaprosiła uroczą Brytyjkę do współpracy przy utworze Flash Pose, który nie tylko zdaje się być jedną z najlepszych kompozycji w jej karierze, jak również samej XCX. Potem nastąpiła cisza w eterze, by światło dzienne ujrzała okrojona wersja 111 z czterema piosenkami, które znalazły się również na finalnej wersji albumu. Przyznam, że już wtedy chciałem dorzuć swoje trzy centavos do tego obiecującego, choć bardzo skromnego projektu. Na szczęście wstrzymując się z przedwczesnymi ocenami, dziś mogę powiedzieć, że warto było poczekać.

111 to najprawdziwszy muzyczny rollercoaster, łącząc to, co Pabllo Vittar wyssała z mlekiem matki, czyli rytmy słonecznej Brazylii, z tym co nowe i ekscentryczne, czego zresztą ucieleśnieniem zdaje się być sama Vittar. Tak jak pierwszy kontakt z 111 w wersji z czterema piosenkami był przyjemny, choć ostatecznie mało porywający i zapadający w pamięć, tak w pełnej krasie zyskał charakter oraz osobowość. Nie przypominam sobie w tym momencie drugiego takiego artysty, który w tak fantastyczny sposób połączył reggaeton, elektronikę i pop, okraszając to egzotycznym dla Europejczyka klimatem oraz rytmem rodem z plaż Copacabana i Ipanema. Nawet jeśli Vittar nie odpowiada w pełni za wykonywane przez siebie piosenki, to nie tylko jego ekipa wykonała fantastyczną rolę, znając mocne strony swojej gwiazdy, ale również sam Pabllo, potrafiąc się utożsamić i wcielić w rolę narzucaną przez melodię oraz tekst, co również wymaga sporych pokładów talentu. Pabllo Vittar jest artystką kipiącą od charyzmy i czuć to w dosłownie każdym utworze znajdującym się na 111.

Odcinając się od mojego co raz to większego zafascynowana tą brazylijską gwiazdą, muszę przyznać, że produkcja 111 to robota nieziemska. Już same melodie robią na mnie piorunujące wrażenie, a dodając do nich wyjątkowy głos Vittara stają się jeszcze lepsze. Nie wyobrażam sobie, by ktoś inny mógłby wykonywać te dziewięć utworów, co jest ewidentnym znakiem tego, że idealnie wpasowują się w to jak Pabllo widzi siebie jako wokalistkę.Tak naprawdę 111 brak jakichkolwiek słabych momentów, bo nawet jeśli melodia jest mało odkrywcza, jak na przykład w Lovezinho, Pabllo nadrabia wtedy swoim charakterem, a jak brak wokalnych popisów z jej strony, wtedy to melodia buduje cały klimat. By tego było mało 111 oferuje różne oblicza Pabllo Vittara. Jeśli chcemy wyruszyć w romantyczną podróż do Brazylii, posłuchamy Amor de Que. Gdy poszukujemy tanecznego szaleństwa rodem z futurystycznej przyszłości, w zanadrzu mamy Flash Pose oraz Ponte Perra. Potrzebując odrobiny sensualności, nie będzie nic lepszego jak Salvaje, czy Tímida. Oczekując muzycznego eksperymentu, przed nami stoi Rajadão. Natomiast mając ochotę na nieskrępowaną zabawę na brazylijskich plażach, nic lepiej się nie sprawdzi jak Parabéns, Lovezinho oraz Clima Quente. Co do tekstów, ich jakości nie mogłem sprawdzić ze względu na braki w znajomości brazylijskiej odmiany języka portugalskiego, jednak i bez tego mogę przyznać, że wraz z melodiami tworzą kompozycje przefantastyczne.

Nie sądziłem, że 111 sprawi mi aż taką przyjemność, choć zaledwie dwudziesto-dwu minutową. Pabllo Vittar niezaprzeczalnie jest jedną z najbardziej obiecujących gwiazd jutra, która nie tylko bawi, ale i uczy czym jest profesja drag queen i na jak wysokim poziomie może być wykonywana. W czasach kwarantanny nie możemy pojechać do Brazylii, za to Brazylia przyjechała do nas, w swej najbardziej odlotowej i niesztampowej odsłonie.

Pabllo Vittar - 111
  • Data premiery: 24 03 2020
  • Single: Flash Pose, Parabéns, Amor de Que, Clima Quente, Tímida
Najlepsze utwory: wszystkie
Najsłabsze utwory: brak


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Christian Cieślak
Christian Cieślak
Skromnie nieskromny dziennikarz muzyczny oraz kulturalny, który już od 5 lat sieje swoje opinie w redakcji All About Music. To mój sposób na dzielenie się ogromną miłością do muzyki całego świata, a w szczególności tej wymykającej się gatunkowym podziałom i prowokującej do myślenia.

Czytaj również