W poniedziałek dziennikarze i zaproszeni goście mieli okazję posłuchać płyty, która w czwartek weszła do sklepów. Chodzi o nowy album Pauliny Przybysz o tytule „Odwilż”. Wspólny odsłuch połączony z wywiadem odbył się w warszawskim Barze Studio. W roli dziennikarki wystąpiła niezawodna Misia Furtak.
„Odwilż” to album zimowy, i choć pisany był w zeszłą, a nie tę zimę, zawarte na nim spostrzeżenia nie stały się ani trochę mniej aktualne. Autorka w piosence otwierającej wydawnictwo zadaje niewygodne pytania, polemizuje z normami społecznymi i kwestionuje ustalony (przez kogo?) porządek. Mimo że w utworach towarzyszą jej również mężczyźni (np. Vito Bambino czy obecny na odsłuchu Dawid Podsiadło), ta płyty kipi girl powerem. Ten girl power było również czuć w poniedziałek w Barze Studio, szczególnie kiedy do rozmowy dołączyła szalona Ryfa Ri, która rapuje z Pauliną w kawałku zatytułowanym „XX”.
Oprócz tematów muzycznych, Paulina Przybysz poruszyła w rozmowie również wątek wyrzutów sumienia, które odczuwała jako mama-artystka, która zamiast robić zupę, pisze piosenki. Wspomniała także o swojej potrzebie kontaktu z naturą, która skłoniła ją do przeprowadzki do domku w lesie, o niezwykłym i niezłomnym zaufaniu do ludzi oraz o tym, że właściwie mało czego się boi. Mam wrażenie, że dowiedzielibyśmy się o wiele więcej, gdyby rozmowa mogła być dłuższa, jednak życzeniem Pauliny było odsłuchać wspólnie album w całości, albo jeszcze lepiej – potańczyć do niego. Szkoda, że większość gwiazd rozeszła się wtedy do swoich grupek, bo ta impreza miała naprawdę duży potencjał.

