Każdy kto mnie zna, wie jak uwielbiam Darię Zawiałow. Gdy więc pojawiła się kolejna okazja do posłuchania jej na żywo, nie wahałem się, aby się tam pojawić.
Daria Zawiałow jest w trakcie trzeciej odsłony trasy promującej album Helsinki, który przyniósł jej niespotykaną popularność. To od jego wydania pojawił się niezwykły i miły w sumie hype na jej twórczość, a sama zainteresowana wysprzedaje swoje koncerty na pęczki. O tym przecież marzy każdy artysta, by jego muzykę słuchały na żywo prawdziwe tłumy.
Koncert w Toruniu był o tyle wyjątkowy, że publiczność była na pół siedząca, a na pół stojąca. Sama Daria przyznała, że jest to sytuacja niespotykana i to jej pierwszy koncert w takiej konfiguracji. Szybko można się było jednak przekonać, że przy najbardziej żywiołowych kawałkach (i przy namowie artystki) publiczność wstała z miejsc i bawiła się jak reszta. Bo trudno sobie wyobrazić, żeby siedzieć na jej koncertach, które są przecież bardzo żywiołowe, entuzjastyczne i po prosto do bawienia się. Nawet najbardziej spokojne i melancholijne kawałki są po prostu do pobujania się w gronie koncertowiczów. A te bardziej żywiołowe to istna petarda do tańczenia, krzyczenia i po prostu dobrej zabawy.
Nie da się ukryć, że kolejna już trasa promująca Helsinki to dla Darii wzmocnienie swojej pozycji na polskim rynku muzycznym. Pozycji, którą buduje od kilku lat i wzmacnia przez wszystkie możliwe działania. Jej kolejne koncerty to kwintesencja rockowej duszy, która kwitnie nie tylko podczas wykonywania kolejnych przebojów (tak! trzeba je już tak nazywać), ale i trzech coverów wykonywanych na scenie. Chodzi tu o Szare miraże Maanamu, With Or Without You zespołu U2 oraz Rape Me Nirvany. Porywać się na klasyki jest łatwo, ale wykonać je w świetnym stylu już trudniej. To się jednak jej udało i nie ma co urkywać, że jest inaczej. Serce ma jedno, ale duszą dzieli się z setkami fanów. Takich kilka słów przyszło mi na myśl po wykonaniu piosenki Gdybym miała serce. Piosenki, którą pokochali fani i którą Daria ostatnio ogłosiła jako ostatni singiel z płyty. Nota bene doskonały wybór.
To co mnie najbardziej cieszy, to fakt, że Daria pozostała sobą. Pomiędzy utworami rozmawia z fanami, zwraca uwagę na poszczególne osoby i transparenty, które przynoszą. Mówi do nas nieco nieporadnie, co w sumie jest słodkie i na plus. Jej teksty nie są oklepane i nie ma się wyobrażenia, że mówi wszystko tak samo na każdym koncercie. A uwierzcie mi, że byłem na kilku koncertach różnych artystów i odnosiłem wtedy takie wrażenie…
Na trasie Darii Zawiałow pozostało jeszcze sporo koncertów. Jeśli chcecie spędzić miły wieczór z najlepszą muzyką, to zdecydowanie polecam Wam koncert Darii Zawiałow. Na pewno się nie zawiedziecie.





















