„Mam ten sam głos, mam to samo serce i moi fani o tym wiedzą”. Wywiad z Conchitą Wurst

Wchodzę po schodach na piętro klubu Kwadrat w Krakowie. Na górę prowadzi mnie uśmiechnięta blondynka mówiąc, że właśnie trwa Meet & Geet z artystą i później będę mógł przeprowadzić wywiad. Z początku jestem trochę podenerwowany, bo jednak jest to gwiazda wielkiego kalibru i nie wiem czego mam się spodziewać. Czy będzie gwiazdorzyć? Czy będzie wywracać oczami?

Moje obawy jednak szybko przechodzą gdy już docieram do pokoju pełnego fanów. Ktoś z emocji płacze, inni są podenerwowani, ale wszyscy ogromnie podekscytowani, że poznają swojego idola. Do Wursta właśnie podchodzi dziewczyna w długiej czerwonej sukni co robi na nim ogromne wrażenie. Zaraz potem podchodzi do niego chłopak w botkach na wysokim obcasie i Wurst wygląda na tak samo szczęśliwego mogąc go poznać. Ubrany jest w kolorowy dres, ma krótkie czarne włosy i oczy pomalowane na czarno. Pod oczami ma tęczowy brokat idealnie pasujacy do ubrania. Nie jest to już Conchita, która wygrała Eurowizję. Czy będę rozmawiać z jego nowym alter ego Wurstem? Czy może poprostu z Tomem – odtwórcą tych ról? Gdy tak patrzę jak z artysty bije ciepło i pozytywna energia, czuję jak moje nerwy przeradzają się w niecierpliwość. Bardzo chcę sam porozmawiać z tym człowiekiem i poznać go trochę bliżej. W końcu podchodzi do mnie manager Wursta i razem z nim idziemy do małego pokoiku gdzie siadamy na czerwonych sofach. W okół mnie jest wiele torebek upominkowych z narysowanymi podobiznami artysty w przebraniu Conchity i innymi prezentami od fanów.

Jak się masz? Jak podoba ci sie Polska?

Wspaniale! To już drugi raz jak tu jestem. Byłem tutaj wcześniej w 2015 roku. Jeżeli dobrze pamiętam program nazywał się „Sabat Czarownic”. To było niesamowite. Występowałem w takim wielkim amfiteatrze.

Conchita, Wurst, czy poprostu Tom? Jak wolisz by się do ciebie zwracać?

W ogóle mnie to nie obchodzi. Myślę, że jak się przebieram, nakładam perukę i suknię, to ludzie wolą zwracać się do mnie Conchita. Nie przeszkadza mi to. Jednak jak się teraz komuś przedstawiam, mówię „Cześć, jestem Tom”. Tak więc na tym etapie mojego życia wolałbym by ludzie zwracali sie do mnie po prawdziwym imieniu.

Czy mógłbyś powiedzieć jaka jest różnica pomiędzy Conchitą i Wurstem? Ponieważ ewidentnie są to dwie różne postacie. Conchita wydaje się bardziej elegancka, a Wurst jest o wiele bardziej odważny, prowokujący i zmysłowy.

Zawsze żartowałem, że Conchita to taka „pierwsza dama”. Piękne suknie, włosy. Ostatnio przebrałem się jesienią, bo brałem udział w niemieckim programie telewizyjnym z drag queens i strasznie mi się to podobało. Myślę, że nie możemy tu mówić o jakiejś wielkiej przemianie Conchity, bo nadal jest tą „pierwszą damą”, tyle że tym razem jest trochę bardziej zdzirowata. Poprostu nakierowałem ją tak, by odpowiadała klimatowi w jakim obecnie jestem.

Który z tych postaci odzwierciedla prawdziwego Toma?

Trudno powiedzieć, ponieważ jestem autentyczny we wszystkim co robię. Potrafię być bardzo miły i spokojny, ale zarazem jestem też bardzo emocjonalny i głośny. Każde z tych postaci i przebrań jest pewną częścią mojej osobowości. Zauważyłem jednak w sobie, że to nie tyle co przebrania, ale proces dorastania. Z wiekiem czuję się coraz bardziej pewny w swoim ciele. Jeżeli jeszcze kiedyś będziemy rozmawiać, to osoba, którą wtedy będę, będzie najprawdziwszą wersją mnie.

Chciałbym spytać o twoją ostatnią przemianę, ponieważ była dosyć drastyczna. Czy nie bałeś się jak zareagują twoi fani, którzy przywykli już do wizerunku Conchity?

Wcale się nie bałem. Oczywiście byłem trochę zdenerwowany, że nowa muzyka może się nie wszystkim spodobać. Jednak nie bałem się. Zawsze taki byłem. Zawsze miałem wielki fetysz lateksu. Może tak tego nie okazywałem w świetle reflektorów, ale wkońcu pomyślałem „Czemu nie?”. Przecież czuję się tak pewnie we własnej skórze, tak seksownie, mam w sobie tyle energii. Uważam, że jeżeli robisz coś co jest dla ciebie autentyczne i zgodne z tobą, to ludzie tobie uwierzą i to właśnie przyciąga do mnie moich fanów. Myślę, że to dzięki tej autentyczności, ludzię mnie lubią. I vice versa. Bardzo cenię to w drugim człowieku jak jest sobą. Nadal jestem tą samą osobą. Mam ten sam głos, mam to samo serce i moi fani o tym wiedzą.

Czy mógłbyś zdradzić co spowodowało tą transformację? Czy Conchita jeszcze kiedyś powróci?

Byłem już znudzony Conchitą. Miałem wrażenie, że dla publiki jest tylko jedna wersja Conchity, którą zaakceptują. W pewnym momencie zacząłem czuć presję, że musze być tą „pierwszą damą”, stroić się w kiecki i zachowywać poprawnie. Jednak podczas kręcenia tego programu niemieckiego, nauczyłem się nowego podejścia do bycia drag queen (Tom jest jurorem w programie „Queen of Drags”, niemieckim odpowiedniku „RuPaul’s Drag Race”). Conchita nadal będzie się pojawiać, ponieważ 2 lata temu wypuściłem album z orkiestrą From Vienna With Love i będę jeszcze z nim koncertować w Australii. Na tych koncertach z orkiestrą, zawsze będę się wcielał w Conchitę. Założę suknię, perukę i wyzwolę swoją wewnętrzną Mariah Carey. Ale tak jak mówiłem, Conchita była kiedyś bardziej klasyczna, a teraz stała się bardziej wyuzdana.

Z którą postacią czujesz się lepiej na scenie? Conchitą, czy Wurstem?

Po pierwsze to zależy od muzyki jaką gram. Buty na płaskim obcasie są na pewno wygodniejsze gdy skaczesz po scenie. Czasami jak wychodzę ze znajomymi na miasto, bardzo lubię bardzo krótkie sukienki i bardzo wysokie obcasy. To zależy od mojego nastroju. Uwielbiam stroje, do których mogę włożyć wysokie obcasy, ale to na prawdę zależy od nastroju w jakim jestem.

Chciałbym zapytać cię o sytuację na świecie. Europa jest dosyć podzielona. Niktóre kraje są bardziej konserwatywne od innych. Poprzez wygraną na Eurowizji jako Conchita stałeś się w pewnym sensie europejskim symbolem niebinarności. Czy utożsamiasz się z takim tytułem?

Raczej nie. Nie zrozum mnie źle. Rozumiem to i jest to niezmierny zaszczyt. Ale to trochę za dużo, by brać na siebie. Nigdy nie było moim zamiarem bycie symbolem czegokolwiek. Poprostu jestem sobą.  Nie jestem idealny. Rozumiem, że ten moment był bardzo ważny dla wielu ludzi. Był bardzo ważny dla mnie. Żyliśmy wtedy w bardzo interesujących czasach. Cała sytuacja z Rosją, gdy wprowadzili tam akty prawne ograniczające społeczeństwo LGBTQ. I tu nagle moja wygrana. Rozumiem to i jestem wdzięczny, że ludzie mnie tak postrzegają, ale nie chcę być symbolem czegokolwiek. Jestem poprostu sobą.

Jednak osiagnąłeś wiele. Po Eurowizji byłeś na szczytach list przebojów w Rosji.

To było zadziwiające, ale też jestem bardzo szczęśliwy i dumny z tego powodu.

Twoje piosenki często poruszają tematykę bycia sobą i znania swojej wartości. Jesteś też aktywistą LGBTQ. Jak postrzegasz terażniejszy świat? Czy mniejszosci są lepiej traktowane i mają więcej praw i wolności? Czy może zrobiliśmy ostatnio wielki krok w tył?

Żyjemy w czasach, w których wszystko jest możliwe. Myślę, że ludzie są lepiej przyjmowani, bardziej patrzą w przyszłość i uczą sie od siebie. Są też znacznie bardziej ciekawsi świata. Jednak zauważa się też tendencję w tą drugą stronę. Będąc w tej sytuacji, postanowiłem, że nie zamknę kompetnie oczu na wszystko co negatywne w świecie, bo wiem, ze to tam jest, ale też nie będę marnował  na to swojej energii. Wszystko co teraz robię chcę zwrócić ku szczęściu i robieniu pięknych rzeczy. Chcę by ludzie się śmiali. Ciaglę myśląc o tych negatywnych aspektach świata, byłbym znacznie smutniejszy i najprościej w świecie bym się martwił. Wtedy nie mógłbym robić tego co chcę, czyli zadawalać ludzi.

Bardzo dużo podróżujesz. Byłeś już zapewne w większości państw na świecie. Czy byłeś w państwach gdzie czułeś tą presję społeczną bardziej niż w innych?

Ostatnio byłem z Petersburgu i absolutnie nic się nie wydarzyło. Miałem ze sobą ochronę cały czas i czułem się dziwnie. Nie jestem przyzwyczajony to tylu osób wokół mnie. Nie czułem, ze potrzebuję aż takiej ochrony. Samo miasto było przepiękne, a ludzie wspaniali. Czasami miasta, czy państwa, mają taką odgórną sławę przez klimat polityczny, ale to wcale nie odzwierciedla co czuje całe społeczeństwo. Zawsze, gdy gdzieś wyjeżdżam, staram się mieć otwarty umysł. Chcę przekonać się na własnej skórze. To czy ktoś jest dobry, czy zły nie zależy od pochodzenia.

Pomówmy o twoim nowym albumie. Pierwszy, Conchita, był pełen ballad z przesłaniem i typowych radiowych piosenek, kolejny album był z orkiestrą, a teraz, na Truth Over Magnitude, przedstawiłeś się w bardziej elektornicznej odsłonie muzycznej. Czemu wybrałeś akurat taką ścieżkę?

Lubię różne rodzaje muzyki. Zazwyczaj słucham dużo muzyki eksperymentalnej. Słuchałeś kiedyś goa trance? Uwielbiam to! Właśnie takiej muzyki słuchałem, ale zarazem uwielbiam  Celine Dion. Jesteśmy bardzo zróżnicowani i mamy wiele punktów widzenia na muzykę. W pewnym momencie powiedziałem sobie, że mogę robić co mi się podoba. W końcu wszystko co wychodzi wprost od ciebie jest zgodne z tobą. Stworzyłem ten album z muzyką elektorniczną, by te piosenki nie były jedynie piosenkami, ale także odzwierciedlały nastroje i uczucia.

Która z piosenek na tej płycie jest twoją ulubioną i która jest najbardziej osobista?

Wszystkie są bardzo osobiste. Zazwyczaj gdy ktoś rozmawia ze mną o tej płycie, pytam ludzi o utwór Resign, ponieważ jest taki delikatny, a zarazem ma wielkie przesłanie. Chociaż wszystkie są bliskie mojemu sercu, to jednak pytam o ten konkretny, ponieważ najbardziej interesuje mnie co ludzie o nim myślą. Także Hit Me jest dla mnie bardzo osobisty i odzwierciedla sytuację w jakiej byłem w pewnym okresie swojego życia.

Jak bardzo angażujesz się w tworzenie choreografii w twoich teledyskach?

 Absolutnie. Te ruchy to język mojego ciała. Nikt mi nie mówi co mam robić.

Czyli nie pracujesz z choreografami?

To jest to co robi moje ciało. Nie uważam się za tancerza. Poprostu przeżywam tak muzykę. Pozwalam swojemu ciału robić co chce i to jest bardzo przyjemne uczucie, a gdy już oglądam efekty, to uważam, że też super wygląda.

Od zawsze zastanawiało mnie to, jaki jest sekret twojej brody? Jest taka bujna. Jak widziałem cię w telewizji, to zawsze myślałem, że to jakiś specjalny puder.

Nie mam pojęcia. Nikt w mojej rodzinie nie wie skąd u mnie taka bujna broda. Mój brat też ma brodę, ale nie jest ona taka gęsta jak u mnie. Mój tata i dziadek też. Nigdy też nie chciałem nosić brody. Zawsze się goliłem przez moją kobiecą naturę. Jestem święcie przekonany, że każdy profesjonalny golibroda by się skręcał na widok tego jak traktuję i podcinam swoją brodę.

Na zakończenie, czy chciałbyś przekazać coś swoim polskim fanom?

Jestem wielce wdzięczny, że mogę zagrać aż dwa koncerty w Polsce. Spotkać się w końcu z Wami. Codziennie na social mediach dostaję od Was tyle miłości, że jest mi niezmiernie miło. Przeszedłem dosyć sporą metamorfozę ze swoją muzyką i wyglądem i cieszę się, że moim fanom się to spodobało. A nawet jeśli to nie jest muzyka, którą niektórzy chcieliby ode mnie usłyszeć, to i tak mówią, że mnie kochają i ich inspiruję co mi bardzo schlebia.

Po rozmowie Tom zaprosił mnie do wspólnej fotografii i zamieniliśmy jeszcze kilka słów, które pozostawiam dla siebie. Okazał się być niezwykle miłą i ciepłą osobą. Jego nowy image może czasami wyglądać na groźny, ale Tom ma wielkie serce i wierzę, że osiągnie w życiu jeszcze dużo rzeczy, czego też mu życzę. A Was, czytelnicy, gorąco zapraszam na przyszłe koncerty Toma i do słuchania jego muzyki, ponieważ rozwala system i jednoczy ludzi.

Ostatnio opublikowane