Tego słuchamy: Utwory, których nie możecie przegapić (Tydzień 264)

Nagrody Grammy rozdane, tymczasem my jak zawsze w poniedziałki mamy dla Was nowe wydanie Tego Słuchamy. Tym razem w swój muzyczny świat zapraszają Karolina, Katarzyna i Łukasz.

Łukasz Mantiuk

Miuosh feat. Natalia Nykiel – Diamentova

Ja generalnie mam słabość do Nykiel, zatem każdy jej kawałek, nawet z raperem (a rapu nie słucham) biorę w ciemno. To znakomite, że Miuosh nie starał się tu być miuoshowy, a przyjął gatunki swoich gości. I tak piosenka z Natalią jest bardziej nykielowa, a nie jego, a piosenka z tego albumu, z The Dumplings, jest bardziej dumplingsowa.

Meghan Trainor feat. Mike Sabath – Wave

Generalnie kariera Meghan Trainor poszła w dziwnym kierunku, a wszelakie przesunięcia itp. jej bardziej szkodzą niż pomagają. Tymczasem piosenka Wave wpadła ni stąd ni zowąd i jest całkiem spoko! Co prawda wszystkie inne zapowiadające nowy album to już koszmarki, więc tym bardziej cieszę się, że coś się jej udało.

Patricia Kazadi – Steppin’ On My Heart

Na utwór zwróciłem uwagę, gdy gruchnęła wiadomość, że niby Kazadi ma brać udział w preselekcjach do Eurowizji. Potem okazało się, że jednak nie, ale mimo wszystko gdyby ta piosenka pojechała, a występ reżyserował ktoś inny aniżeli pan Smuda, to by było naprawdę ciekawie.

Sia – Alive

Ostatnio również wróciłem do tego kawałka, jedna z lepszych piosenek Sii, niestety nie była aż tak wielkim hitem. Na szczęście w Polsce przyjęła się bardzo dobrze.

Shakira – Empire

No i na sam koniec najlepsza piosenka w karierze Shakiry.

Karolina Młynarska

Lao CheKrzywousty

Pamiętam, jak przyzwyczajona do rockowego brzmienia Lao Che, pierwszy raz posłuchałam Krzywoustego i jakie wrażenie na mnie wywarł. Utwór bogaty w pulsującą, głęboką elektronikę nie porzuca gitarowego zacięcia, dzięki czemu otrzymaliśmy kompozycję pełną i dopracowaną w najmniejszym szczególe. Ale też intrygującą i niecodzienną przede wszystkim.

The ClashRock the Casbah

Swego czasu uznawałam Rock the Casbah za piosenkę co najmniej dziwną i wręcz nieprzyjemną, dziś – z ochotą odtwarzam przebój The Clash. Rewelacyjny jest to kawałek, odznaczający się świetną energią i niebanalnym, bardzo chwytliwym rytmem. Rock the Casbah to już klasyk; jeden z tych, który z każdym kolejnym włączeniem będzie brzmiał równie świeżo, co za pierwszym razem.

Bass Astral x Igo ft. Krzysztof Zalewski Would

Właśnie od coveru Would zaczęła się moja sympatia do Bass Astral x Igo. Opublikowana niedawno wersja live i z gościnnym udziałem Krzyśka Zalewskiego każdorazowo wywołuje we mnie gęsią skórkę i żal, że nie udało mi się być wśród tej wspaniale bawiącej się publiczności. Pozostaje mi zatem cieszyć się nagraniem z Męskiego Grania, które i tak już zapętlam niemal nieustannie.

Selena Gomez Vulnerable

Nowa płyta Seleny Gomez jest dla mnie miłym zaskoczeniem. Podchodziłam ostrożnie i bez oczekiwań, a zabrałam ze sobą kilka naprawdę przyjemnych kawałków, do których chętnie wracam. Jednym z nich jest miękkie, niespieszne Vulnerable – według mnie jeden z najlepszych momentów Rare. Nie będzie przesady w tym, że obecnie nie wyobrażam sobie dnia bez wysłuchania tej piosenki.

The AnimalsDon’t Let Me Be Misunderstood

Nigdy nie zaliczyłabym The Animals do moich ulubionych kapel. Do samego Don’t Let Me Be Misunderstood też długi czas podchodziłam bez większych emocji, aż niedawno coś zaskoczyło i absolutnie zakochałam się w tej kompozycji. Jedyne, do czego mogłabym mieć zastrzeżenia, to czas trwania – utwór jest zdecydowanie za krótki. Ale zapewne w tym tkwi jego urok.

Katarzyna Mieszawska

HVOB 2nd World

Ostatnio na YouTube trafiłam na ponad półtorej godzinny set HVOB zagrany w Meksyku w Copa del Sol. Kawałek otwierający całość nagrania, to właśnie 2nd World, z albumu Rocco. Magia elektronicznych dźwięków i delikatny wokal Anne Müller, a także mocno wybijająca się pod koniec utworu perkusja, to dźwięki które towarzyszą mi od kilku dobrych dni.

Billie EilishXanny

Styczeń to miesiąc całkowicie poświęcony Billie Eilish. Z jej muzyką spotkałam się jeszcze przy okazji EPki dont smile at me, lecz początkiem 2020 roku spędziłam sporo czasu, aby lepiej przestudiować utwory tej uzdolnionej nastolatki. Xanny „siadło” mi najbardziej, bo starałam się nauczyć tego kawałka na pianinie. Na razie jednak z miernym skutkiem.

Apparat Song Of Los

Stary utwór, bo z płyty wydanej ponad 9 lat temu, ale uwierzcie mi – wciąż jest w nim niesamowita magia. Nie chcę pisać za dużo, bo Song Of Los to czyste arcydzieło. Wokalizy, chórki, syntezatory, perkusja, narastające napięcie w refrenie. Uwielbiam całość i nie ma potrzeby rozkładać jej na części pierwsze. Po grudniowym koncercie APPARAT w NFM ten numer wrócił do mnie ze zdwojoną siłą. Posłuchajcie raz i uzależnijcie się tak jak ja.

George Fitzgerald Burns

Sety George’a FitzGerald’a są dla mnie zawsze dużą frajdą, a kawałek Burns, to numer do którego mam jakiś dziwny sentyment. Melodyjność, drop po pierwszej minucie i ukryta tęsknota, sprawiają, że mam ochotę słuchać tych dźwięków na okrągło. Plus za użycie tego track’u w ścieżce do serialu Atypowy.

Florence + The MachineSky Full Of Song

Ostatnio do samochodu wrzuciłam kilka płyt, wśród których znalazł się album High as Hope. Wciąż numerem jeden z tego krążka jest dla mnie Hunger, jednak przez ostatni czas uzależniłam się od Sky Full of Song – leci na loopie, gdy tylko wsiądę za kółko. Delikatne dźwięki harfy, wybijające uderzenia perkusji i pociągnięcia smyczków, a do tego standardowe vibrato Florence oraz ten tekst…

Czytaj również