Christmas Queens – Christmas Queens 4 (2018), recenzja Christiana Cieślaka

Inne recenzje

Related image

Drag queens, a w szczególności te biorące udział w amerykańskim programie „RuPaul’s Drag Race”, błyskawicznie zawojowały świat, również tego istniejącego w mediach społecznościowych. Jako, że biznes musi nieustannie się kręcić, tak obowiązkowo trzeba tworzyć co raz to ciekawsze projekty. Tym samym już po raz czwarty uczestniczki kultowego w wielu kręgach show zebrały się, by stworzyć krążek na miarę ich bożonarodzeniowych możliwości. Przed Państwem Christmas Queens!

Christmas Queens 4 to jak do tej pory ostatnia część świątecznych przygód takich ulubienic publiczności jak Sharon Needles, Manila Luzon, czy Alaska Thunderfuck. Pierwsze Christmas Queens było w moich oczach wydawnictwem idealnym, który bardzo dobrze zostało uzupełnione przez Christams Queens 2, by ratować mnie później od nudy Christmas Queens 3. Tym jednak razem autorzy postanowili stworzyć coś bardziej tradycyjnego, choć nadal z całkiem sporą dawką specyficznego „królewskiego” humoru.

Jak już wspomniałem, Christmas Queens 4 to album nastawiony na klasyczne oblicze świąt, opierając swoją tracklistę na coverach bardziej lub mniej znanych świątecznych klasykach. Asia O’Hara jako jedyna spośród jedenastu królowych biorących udział w projekcie wykonała utwór oryginalny, co z pewnością zadziałało pozytywnie na odbiór całego krążka. Najwidoczniej twórcy zrozumieli, że nie każdy ich pomysł jest fantastyczny, ograniczając swoją artystyczną pasję do reinwencji linii melodycznych. Niestety, nie tyle brak pomysłów, co mało kreatywne wykorzystanie tych już dobrze znanych, negatywnie wpłynęło na to jak myślę o całym albumie.

Christmas Queens 4 jest wydawnictwem bardzo nierównym. Wraz z kilkoma naprawdę przyjemnymi chwilami, przychodzi też parę dziwnych, jak i zupełnie nieprzystających do atmosfery świąt. Przez atmosferę mam tu zarówno na myśli archetyp świąt rodem z reklamy, jak i świąt w dotychczasowej interpretacji samych Christmas Queens. Tym samym mamy do czynienia z dwoma wigilijnymi stolikami. Jeden klasyczny i ten wypada dobrze, choć sztampowo oraz drugi, dyskotekowy, który absolutnie powinien wypaść za burtę statku Christmas Queens, może poza jednym chlubnym wyjątkiem.

Na początek stolik przy którym zasiadają weteranki cyklu Christmas Queens. Z pewnością najlepszą jego gospodynią jest Jinkx Monsoon i jej klasyczna interpretacja Jingle Bell Rock. Bardzo dobre otwarcie całego albumu, choć stosunkowo przewidywalne. Nasze uszy cieszy również kompozycja It’s The Most Wonderful Time Of The Year w interpretacji Manili Luzon. Ponownie, przewidywalne, ale stworzone i wykonane z klasą, której brak niektórym gwiazdom Christmas Queens 4. Podobne odczucia mam co do Santa Baby w wykonaniu Alaski oraz Santa Claus Is Coming To Town Jujubee. Zaskoczeniem natomiast było dla mnie oryginalna kompozycja pod tytułem Cause I’m Rich. Choć Asia O’Hara nie jest wokalistką, nawet przeciętną, co niestety było słychać, to jednak doceniam pomysł i wkład jaki włożono w ten utwór. Piosenki Sharon Needles oraz Ginger Minj były najsłabsze spośród klasycznego stolika, jednak na tyle nie raziły mnie swoją tanią produkcją, że akceptuje ich obecność.

Natomiast przy drugim stoliku mamy (nie)przyjemność doświadczyć prawdziwej świątecznej dyskoteki, która absolutnie mnie nie porwała w tany. Produkcja po prostu zawodzi, charakteryzując się dźwiękami tanimi, nudnymi i nadmierną ilością nałożonych na wokalistki modyfikatorów ich głosu. Last Christmas w wykonaniu Blair St. Clair – akceptowalne. Utwory Bebe Zahary Benet i Kameron Michaels – fatalne. Za to piosenka Eureki O’Hary Granda Got Run Over By A Raindeer dała mi to czego tak brakuje na Christmas Queens 4, czyli najzwyklejszego głupkowatego humoru, który jednak ma swoje uzasadnienie i przy okazji cieszy fajną melodyjką, za co plus.

Seria Christmas Queens pomimo różnej jakości pełnych albumów, tak zawsze ma coś miłego do zaoferowania. Tak jak pierwsze Christmas Queens polecam w całej rozciągłości, takw związku z Christmas Queens 4 polecam tylko parę utworów. Jeśli jesteście fanami uczestniczek „RuPaul’s Drag Race” korzystajcie pełnymi garściami, byle z rozwagą. Natomiast tym, którzy dopiero zaczynają przygodę z uniwersum drag queen, zacznijcie od pierwszego Christmas Queens, a Christmas Queens 4 słuchajcie w chwili oddechu od świątecznego przepychu.

Christmas Queens - Christmas Queens 4
  • Data premiery: 16 11 2018
  • Single: brak
Najlepsze utwory: Jingle Bell Rock, It’s The Most Wonderful Time Of The Year, Santa Baby, Granda Got Run Over By A Raindeer
Najsłabsze utwory: Little Drummer Boy, Let It Snow


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Christian Cieślak
Christian Cieślak
Skromnie nieskromny dziennikarz muzyczny oraz kulturalny, który już od 5 lat sieje swoje opinie w redakcji All About Music. To mój sposób na dzielenie się ogromną miłością do muzyki całego świata, a w szczególności tej wymykającej się gatunkowym podziałom i prowokującej do myślenia.

Czytaj również

Drag queens, a w szczególności te biorące udział w amerykańskim programie „RuPaul’s Drag Race”, błyskawicznie zawojowały świat, również tego istniejącego w mediach społecznościowych. Jako, że biznes musi nieustannie się kręcić, tak obowiązkowo trzeba tworzyć co raz to ciekawsze projekty. Tym samym już po raz czwarty uczestniczki kultowego w wielu kręgach...Christmas Queens - Christmas Queens 4 (2018), recenzja Christiana Cieślaka