MENU

    Metalcore zawładnął Warszawą! Northlane wystąpili w klubie Proxima. Relacja Izabeli Zadury

    Image result for Northlane wystąpili w klubie Proxima

    Aż trzy metalcore’owe zespoły z Australii wystąpiły w czwartkowy wieczór w klubie Proxima, przyciągając do Warszawy fanów tego gatunku z całej Polski. Nie sądzę, aby ktokolwiek wyszedł z koncertu rozczarowany.

    Pierwotnie w Proximie miały wystąpić aż cztery zespoły. Niestety grupa Silent Planet musiała się wycofać, pozostawiając w lineupie tylko i aż Void of Vision, Polaris oraz gwiazdę wieczoru, Northlane.

    Nie było mi niestety dane w pełni wysłuchać występu australijskiej metalcore’owej grupy Void of Vision, promującej wydany we wrześniu krążek Hyperdaze. Kolejka do wejścia do klubu była niezwykle długa, a wpuszczanie i sprawdzanie biletów przebiegało bardzo, ale to bardzo powoli. O ile po półtorej piosenki można cokolwiek wnioskować, Void of Vision zagrali kawał dobrej, energetycznej muzyki, świetnie rozgrzewając publikę na dalszą część wieczoru.

    Po krótkiej przerwie sceną zawładnęli Australijczycy z Polaris. To już nie pierwsze odwiedziny grupy w Polsce – panowie grali w zeszłym roku jako support dla Architects. O ich energii i niezwykłym, brudnym wokalu lidera Jamie’go Halesa można by dużo pisać, ale powiem jedno – sprawdźcie sami, kiedy Polaris pojawią się w naszym kraju ponownie. Oglądanie ich na żywo to niesamowite przeżycie, porównywalne z występem Northlane.

    No właśnie, Northlane. Niektórzy najwierniejsi fani wiedzieli ich już po raz piąty. Dla niektórych, tak jak dla mnie, była to pierwsza przygoda z zespołem na żywo. Do tej pory jestem w (pozytywnym oczywiście) szoku związanym z muzyczną jakością tego show. Northlane to nie klasyczny zespół metalcore’owy – w swojej twórczości, zwłaszcza tej najnowszej, grupa stawia na alternatywnego rocka z elementami nu metalu. A to oznacza dużo elektroniki. Taki gatunkowy misz-masz świetnie sprawdził się na scenie, zadowalając zarówno miłośników ciężkiego brzmienia, jak i tych szukających czegoś nieco bardziej chwytliwego. Osoby, które weszły w mosh pit na początku koncertu, wyłaniały się z niego dopiero po wybrzmieniu utworów bisowych, zlane potem i przeszczęśliwe.

    Northlane zaoferowali swoim fanom całą gamę utworów ze swojego najnowszego, ukochanego zarówno przez fanów, jak i krytyków albumu Alien. Było oczywiście hitowe Bloodline, 4D, przed którym wokalista Marcus Bridge zachęcił publikę do tańca, pojawiły się utwory Vultures, Eclipse czy Talking Heads. Jednym z moich faworytów było mieszające gatunki muzyczne Jinn. Starsze utwory zdecydowanie zostały odsunięte w cień na rzecz tych świeżych – taka kolej rzeczy. Zespół zagrał po dwa kawałki z albumów Node (Obelisk, Rot) i Mesmer (Citizen, Intuition).

    Marcus Bridge, wokalista Northlane, to niezachwiany filar zespołu. Bardzo sprawny wokalnie, doskonale radził sobie lawirując pomiędzy growlem a czystym śpiewem. Nawet bardzo wysokie partie był w stanie zaśpiewać całkiem nieźle! Zespół zdecydowanie dotrzymywał mu kroku. Na bis Northlane zagrali spokojniejsze Sleepless oraz prawdziwą petardę, czyli Quantum Flux z albumu Singularity – najstarszy utwór na setliście.

    Northlane zaserwowali swoim fanom idealny metalcore’owy show. Można było porządnie zedrzeć gardło i spocić się w moshu, ale także posłuchać naprawdę wysokiej jakości muzyki. Do następnego razu!

    Northlane Setlist Klub Proxima, Warsaw, Poland 2019, Alien World Tour
    Izabela Zadura
    Izabela Zadura
    Poszukiwaczka wartościowych tekstów, propagatorka pop-punku, bywalczyni licznych koncertów.

    Ostatnio opublikowane