Liam Gallagher – Why Me? Why Not. (2019), recenzja Karoliny Babik

Inne recenzje

Liam Gallagher, czyli jeden ze słynnych braci Gallagher, tworzących niegdyś legendarną grupę Oasis, wydał w ostatnich dniach drugi solowy album. Czy znajdziemy na nim pozycje równie dobre, co te, które zaserwował nam na pierwszym krążku wydanym pod własnym nazwiskiem? Przekonajmy się…

Znalezione obrazy dla zapytania Liam Gallagher - Why Me? Why Not. (2019)

Oasis. Któż z wielbicieli muzyki lat 90-tych nie słyszał o tej grupie? Wonderwall, Don’t Look Back in Anger, Whatever. To tylko niektóre z hitów brytyjskiej legendy. Po tym, jak kontakty między braćmi stały się niezwykle napięte i doszło do rozpadu zespołu, panowie poszli swoimi drogami. Przez kilka lat Liam stał na czele grupy Beady Eye. Ta jednak nie odniosła zbyt wielkiego sukcesu, w odróżnieniu od solowych poczynań młodszego z braci Gallagher. As You Were słuchacze pokochali momentalnie.

Po udanym sukcesie solowego debiutu, Liam nie zwolnił tempa i po 2 latach wydał kolejny album – Why Me? Why Not. Wsłuchajmy się więc w nowości od jednego z najpopularniejszych brytyjskich wokalistów lat 90-tych.

Krążek otwiera energiczny numer Schockwave, z delikatnym powiewem country nadawanym przez harmonijkę, przeplatającym się wraz ze stałym, rock’n’rollowym motywem gitary elektrycznej. Doskonałe otwarcie!

One of Us to pozycja mocno nostalgiczna. Doszukiwać się w niej możemy odniesień do życia Liama, a konkretnie jego relacji z Noelem. „C’mon, I / know you want more / C’mon and open your door / After it all you’ll find out / You were always one of us”. Niektórzy z wielbicieli Oasis po wysłuchaniu kawałka zaczęli liczyć na powrót ich ukochanej grupy. Osobiście mocno w to powątpiewam. Oasis wydaje mi się być tematem zamkniętym (nad czym od lat także i ja ubolewam).

W kolejnym kawałku, Once, artysta podtrzymuje melancholijny nastrój. „It was easier to have fun back when we had nothing” – ciężko ponownie nie domniemywać tu, że jest to kolejny kawałek odnoszący się do przeszłości Liama i Noela. Ballada ta wypada świetnie nie tylko ze względu na nastrojowość i szczerość, w które słuchacz wczuwa się od początku jej trwania, ale też ze względu na instrumenty. Słyszymy w niej bowiem m.in. pięknie wpisujące się w klimat utworu skrzypce.

Now That I’ve Found You jest już kawałkiem bardziej pozytywnym, idealnym do pobujania przy dźwiękach rytmicznej melodii. Sam tekst ponownie odnosi się do życia Liama, a konkretnie jego córki, Molly, którą to wokalista spotkał osobiście dopiero, kiedy skończyła ona 20 lat. W kolejnym numerze – Halo – moje serce zdobyły pianino i perkusja. Słyszycie tu pewną inspirację? Dla mnie numer wyraźnie przypomina kompozycje The Beatles.

Why Me? Why Not., czyli tytułowy kawałek, również nie zawodzi. Ponownie dostajemy tu połączenie solidnej gitary elektrycznej z subtelnymi smyczkami. W kolejnym numerze – Be StillLiam wyśpiewuje, wręcz można by rzec, motywacyjny tekst. „Keep moving / Though you’re down, you’re gonna rise again / Come on, darling, don’t get in your head / You know you know the wheel’s still in spin”. Tak proste, a jednocześnie tak zagłębiające się w umyśle słowa.

W Alright Now momentalnie zakochałam się w nieco przeciągniętym wokalu Brytyjczyka, sunącym po dźwiękach wraz z akompaniującymi mu skrzypcami. Nieoczywiste, acz piękne połączenie. To nie koniec dobrej i nieoklepanej warstwy melodycznej. Następny kawałek – Meadow – zachwyca bowiem brzmieniem organów. Czy wyobrażacie sobie Johna Lennona śpiewającego ten kawałek? Słuchając tego utworu momentalnie przyszedł mi do głowy właśnie on.

Kolejny numer – The River – jest zdecydowanie jednym z najlepszych na albumie. To czysta dawka rock n’ rolla rodem z lat 90 – tych! Coś czuję, że przy refrenach w trakcie koncertów wokalisty, publiczność nie będzie w stanie nie poddać się muzyce!

Mówiony bridge w piosence Gone, kończącej podstawowe wydanie albumu, to kolejny ciekawy i dobrze wypadający zabieg, przez który jest ona nie tylko bardziej urozmaicona, ale też wyraźniej trafia do słuchacza.

W wersji deluxe albumu pojawiają się dodatkowe 3 kawałki. Pierwszy z nich – Invisible Sun – to kolejne świetne połączenie perkusji i gitary, przy którym ciężko utrzymać głowę w miejscu, bez bujania nią w rytmie muzyki. Dla tych, którzy potrzebują odrobiny wytchnienia idealny będzie delikatny numer – Misunderstood. Grzechem jest, że do tej pory nie wspomniałam o niepowtarzalnym wokalu Liama. Piszę więc teraz – w górnych dźwiękach brzmi tu doskonale! Tak oto, NIESTETY, przygoda z najnowszym albumem młodszego z braci Gallagher, kończy się. Zamyka ją energiczne Glimmer, przy którym nogi same rwą się do tańca. Rock n’ roll!

Drugi album zawsze stanowi duże wyzwanie, jeśli pierwszy podniósł poprzeczkę wysoko, a tak było w tym przypadku. Zadanie nie było łatwe, ale wokaliście udało się nie zawieść słuchaczy. Jest energicznie, ale też nostalgicznie. Wokal Liama jak zawsze nie zawodzi, urzeka i wciąga słuchacza momentalnie swoją niepowtarzalnością. Warstwa instrumentalna nie składa się z porywczych rockowych solówek, jednak nie zanudza. Instrumenty niezwykle precyzyjnie podkreślają nastrój konkretnego utworu. Nawet jeśli album nie przekona Was za pierwszym razem, włączcie go po raz drugi i trzeci. W moim przypadku, wraz z każdym kolejnym odsłuchem, zdaje się on brzmieć coraz to lepiej i lepiej. Nie jestem w stanie wskazać kawałka numer 1, a już na pewno nie umiałabym wskazać piosenki słabej, bo takiej tu nie usłyszałam. Brawo Panie Gallagher! Ponownie nie zawiodłeś!

Liam Gallagher - Why Me? Why Not.
  • Data premiery: 20 09 2019
  • Single: Schockwave, Once, One of Us
Najlepsze utwory: Schockwave, Once, One of Us, The River
Najsłabsze utwory:


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Czytaj również

Liam Gallagher, czyli jeden ze słynnych braci Gallagher, tworzących niegdyś legendarną grupę Oasis, wydał w ostatnich dniach drugi solowy album. Czy znajdziemy na nim pozycje równie dobre, co te, które zaserwował nam na pierwszym krążku wydanym pod własnym nazwiskiem? Przekonajmy się… Oasis. Któż z wielbicieli...Liam Gallagher - Why Me? Why Not. (2019), recenzja Karoliny Babik