„Lubimy kontrolować emocje, które przekazujemy”Wywiad z zespołem flor

Zaczynali skromnie – aż do momentu, kiedy udało im się podpisać kontrakt z wytwórnią Fueled by Ramen, reprezentującą takie gwiazdy muzyki alternatywnej jak Paramore czy Twenty One Pilots. Dzisiaj flor (zawsze z małej litery) mają na swoim koncie album studyjny come out, you’re hiding, a aktualnie pracują nad kolejnym. Podczas europejskiej trasy przyjechali do Warszawy na swój pierwszy samodzielny koncert.

Wokalista Zach Grace, gitarzysta McKinley Kitts, basista/producent Dylan Bauld oraz perkusista Kyle Hill zdradzili All About Music kilka tajemnic dotyczących nowego krążka, a także podzielili się spostrzeżeniami na temat polskiej kuchni, gry na tamburynie i wizualnego aspektu swojej twórczości.

Izabela Zadura: Witajcie w Polsce. Czy kiedykolwiek spodziewaliście się, że będziecie tutaj grać samodzielny koncert?

Wszyscy: Nie!

Zach Grace: Właśnie dzisiaj o tym rozmawialiśmy. Spojrzeliśmy na mapę i nie byliśmy pewni, co właściwie robimy tak daleko od domu. To przekracza nasze pojęcie. Druga wizyta tutaj to coś niesamowitego i czego nigdy sobie nie wyobrażaliśmy, ale za co jesteśmy niezwykle wdzięczni.

Dylan Bauld: Podczas naszego pierwszego występu w Polsce, kiedy supportowaliśmy Walk The Moon, w tłumie można było wyczuć hype, który bardzo nam się spodobał. Wiedzieliśmy, że chcemy wrócić, nie wiedzieliśmy tylko czy i kiedy będzie to możliwe.

McKinley Kitts: Wróciliśmy wcześniej, niż się tego spodziewaliśmy, ale i tak za późno! Jesteśmy bardzo podekscytowani tym, że nasza muzyka poniosła nas tak daleko na wschód, i że ludzie tutaj ją czują.

IZ: Co najlepiej pamiętacie ze swojej wizyty w Polsce z Walk The Moon?

Zach: To, co najbardziej utkwiło nam w pamięci to moment, kiedy na scenie pojawiła się polska flaga.

McKinley: To była polska flaga z logo flor. Pomyśleliśmy, że przecież nigdy wcześniej tutaj nie byliśmy!

Zach: A jednak ludziom zależało wystarczająco, żeby ją zrobić. To był dla nas naprawdę wyjątkowy moment, który nadał naszemu pobytowi w Polsce znaczenia. I sprawił, że jeszcze bardziej chcieliśmy wrócić.

McKinley: To był nasz pierwszy raz w Europie. Dzień czy dwa wcześniej graliśmy w Szwecji i odczucia były zupełnie inne. Jednak gdy tylko zaczynamy grać, a publika zna muzykę, czujemy się jak w domu. Szalone jest to, że te grupki rodziny flor mogą istnieć na całym świecie, nieważne, jak daleko pojedziemy.

IZ: Czy udało Wam się już trochę pozwiedzać Warszawę?

Zach: Bardzo mało. Przyjechaliśmy dość późno i trochę spóźnieni, więc widzieliśmy miasto tylko z okien busa i po drodze na obiad.

McKinley: Zjedliśmy za to tradycyjny polski obiad! Ale szczerze, nie jestem Ci w stanie powiedzieć co to było. Wiem, że było dużo ziemniaków.

Zach: Ziemniaki w postaci placków, ziemniaki w postaci pierogów, ziemniaki w postaci frytek…

Dylan: W moich ziemniakach było trochę mięsa. Na moich ziemniakach też.

McKinley: Kyle zjadł po prostu kawał sera.

Kyle Hill: Smażony kawał sera.

McKinley: Wszystko było pyszne! Była też domowa lemoniada, bardzo smakowała naszemu tour managerowi.

IZ: Czy zwykle staracie się zwiedzać miasta, w których koncertujecie?

McKinley: Staramy się, jeśli tylko mamy czas.

Zach: Wszystko zależy od tego, jak wygląda nasz plan dnia. Jeśli mamy czas, staramy się wychodzić na miasto, ponieważ takie okazje nie zdarzają się często – nawet, jeśli zdarzają się nam częściej, niż większości ludzi. Chcemy z tego korzystać. Mamy dużo szczęścia i chcemy naprawdę chłonąć doświadczenia.

McKinley: Próbujemy osiągnąć równowagę między snem, jedzeniem i zwiedzaniem. Trzeba dokonywać wyborów – rzadko da się i wyspać, i zwiedzić nowe miasto.

IZ: Spędzacie wspólnie dużo czasu – nie tylko w trasie, ale również pracując nad muzyką. Jak nie zwariować w takiej sytuacji?

Dylan: Tak jak mówił McKinley – sen, dbanie o zdrowie i uczenie się, jak sobie radzić ze sobą nawzajem.

McKinley: W dorosłości i dogadywaniu się z innymi chodzi o to, aby nauczyć się, że każdy zmaga się ze swoimi problemami. Jeśli czujesz się nieszczęśliwy lub jakbyś miał wybuchnąć, prawdopodobnie jesteś po prostu zmęczony lub głodny. Zajmij się tym, a jeśli problem pozostanie, porozmawiaj o tym z innymi.

Zach: Jak w każdej relacji międzyludzkiej, wszystko sprowadza się do komunikacji i informowania innych, z czym się zmagasz. Jeśli nauczysz się rozumieć, przez co przechodzą inni, przypomnisz sobie, że wszyscy mamy swoje problemy i staramy się dawać z siebie wszystko. To ważna rzecz do zapamiętania będąc w zespole.

McKinley: Czasem się o tym zapomina. Jak w każdym związku, należy wyrabiać nawyki i pamiętać o komunikacji, brać pod uwagę uczucia drugiej osoby. Cały czas się tego uczymy, ale wydaje mi się, że dajemy sobie radę lepiej, niż inni. Właściwie to wiem, że tak jest.

Zach: Na szczęście wszyscy jesteśmy dość dobrymi słuchaczami, więc jest nam nieco łatwiej. Zdarza nam się jednak mieć problem z wyrażaniem, co nam siedzi w sercach i głowach. Myślimy sobie, “Czy to na pewno jest coś, o czym muszę mówić na głos? Czy może mogę to zamknąć w środku i przepracować samodzielnie?” Często internalizujemy nasze problemy, co przynosi więcej szkody niż pożytku. Lepiej by było po prostu powiedzieć, “Hej, jest mi dzisiaj smutno.”

McKinley: Jeśli już powiemy, że jest nam ciężko, wszyscy są kochani i wspierający i wszystko jest okej. Czasami jednak trudno o tym pamiętać.

Zach: Nikt nie chce być ciężarem dla innych.

McKinley: Wow, to była długa odpowiedź.

Zach: Widać, że długo jesteśmy w trasie, bo mieliśmy czas, żeby o tych rzeczach myśleć.

McKinley: Jesteśmy w trasie praktycznie od czterech miesięcy, więc mieliśmy dużo czasu…

Zach: Żeby wzajemnie ranić swoje uczucia (śmiech).

McKinley: Zach żartuje.

IZ: Można spokojnie powiedzieć, że era come out, you’re hiding dobiegła końca. Wydaliście dwa nowe single, slow motion i dancing around. Kiedy możemy się spodziewać nowego albumu?

Zach: Powoli “usypiamy” come out, you’re hiding.

McKinley: Dzisiaj (19 maja) jest również druga rocznica wydania tego albumu.

Zach: Więc usypiając go, jednocześnie codziennie celebrujemy to, czym ten album jest i co znaczy dla naszych słuchaczy. Dzięki niemu mogliśmy dotrzeć aż do Polski i grać naszą muzykę dla ludzi, którzy chcą jej słuchać. To jest szalone. Nowy album powoli zmierza w Waszą stronę. Nie mogę dać Ci żadnych konkretnych odpowiedzi, ponieważ wszystko jest trzymane w tajemnicy.

McKinley: Cały czas wydajemy jednak muzykę, więc to o czymś świadczy.

Zach: Możecie się spodziewać, że nowa muzyka będzie się pojawiać w tym roku, stopniowo. Trzymamy wszystko w sekrecie, ponieważ lubimy robić fanom niespodzianki.

McKinley: Kiedyś robiliśmy odliczanie do nowej muzyki, i było w porządku. Ale przyjemnie jest też, kiedy słuchacze mogą obudzić się rano do nowej piosenki czy nowego teledysku flor. Podoba nam się ekscytacja, którą widzimy wtedy w internecie.

IZ: Czy nowa muzyka zmierza w zupełnie innym kierunku, czy raczej będzie utrzymana w znanych już klimatach?

Zach: Budujemy na fundamentach, które już położyliśmy. Pierwszy album powstał głównie w moim umyśle, a drugi stworzyliśmy jako zespół. To zdecydowanie wysiłek zbiorowy, w który wszyscy byliśmy zaangażowani od podstaw. Wiedzieliśmy, co chcemy stworzyć, co dobrze wypada na żywo i co chcemy osiągnąć.

McKinley: come out, you’re hiding, które nie zostało napisane w trasie, było raczej produktem umysłu Zacha i produkcji Dylana. Przez ostatnie dwa lata dużo podróżowaliśmy i koncertowaliśmy, i zostanie to odzwierciedlone w nowej muzyce.

IZ: Czy chcecie, aby nowa muzyka inspirowała konkretne uczucia w odbiorcach?

Zach: Tak. come out, you’re hiding było skupionym albumem o odkrywaniu samego siebie i dobrym samopoczuciu we własnej skórze. Nowy album jest o wiele bardziej swobodny, a każdy utwór inspiruje inne emocje. Głównym motywem przewodnim jest – chcę odpowiedzieć na to pytanie bez rujnowania niespodzianki, są różne słowa-klucze, których nie mogę użyć. Nowy album jest o pozostawaniu wiernym swojej ścieżce, pozostawaniu wiernym sobie, znajdowaniu w sobie prawdy i o tym, jak ta prawda wpasowuje się w świat i społeczność. O tym, jak indywidualna tożsamość może pomóc światu.

IZ: W dancing around Zach gra aż trzy gitarowe solówki. Do czego jeszcze zmusicie Zacha na nowym albumie?

Zach: Czy trzy to za dużo? (śmiech)

Dylan: Och, myśleliśmy o tym…

McKinley: Będzie miał pełne ręce roboty.

Dylan: Będzie sporo tańca.

Zach: Tak, mam nadzieję, że będę miał więcej okazji sobie trochę potańczyć. Za tym najbardziej tęsknię na scenie, kiedy mam trochę za dużo do zrobienia i muszę się na wszystkim koncentrować. Czasami chciałbym po prostu potańczyć. Więc mam nadzieję, że uda się to wpasować w nasze występy na żywo.

McKinley: Niedługo będziemy planować naszą trasę po Stanach Zjednoczonych jako headliner. Później na pewno wrócimy do Europy. Zach najprawdopodobniej będzie robił więcej dziwnych rzeczy.

Zach: Może znajdę tamburyn. Lubię grać na tamburynie. Albo zabawkowy flet.

Dylan: Zach sam wpada na te pomysły!

McKinley: Ma dużą podzielność uwagi.

Zach: Popchnę się do granic możliwości, a potem się rozsypię.

McKinley: Wtedy odbudujemy cię z popiołów.

Zach: Będę jak feniks.

IZ: Wasze teledyski mają bardzo określoną estetykę, która obejmuje również Wasze występy na żywo, okładki albumów czy merch. Jakie znaczenie ma dla Was ta estetyka?

Zach: Jest bardzo ważna. Lubimy kontrolować emocje, które przekazujemy, i najczęściej robimy to za pomocą kolorów i świateł, co daje wrażenie wieloznaczności i tajemnicy. Jest to dla nas efektywna metoda opowiadania historii. Nie zamykamy się jednak na inne metody.

Dylan: Pasuje to do naszej muzyki.

McKinley: Narracyjne teledyski trochę nas przerażają. Chcemy, żeby każdy mógł sam zdecydować, co dany utwór dla niego znaczy. Narracyjne teledyski wskazują, jak należy odczuwać i interpretować piosenki. Niekoniecznie chcemy to robić.

Dylan: Może nie do końca – musielibyśmy mieć naprawdę idealny pomysł.

McKinley: Być może w przyszłości wydamy taką muzykę, do której to będzie pasowało. Ale do tego, co wydajemy teraz, pasują światła i piękno i trochę ruchu.

Zach: Tajemniczość.

IZ: Macie świetną relację z fanami. Jak ważna jest ta relacja dla zespołu, który próbuje osiągnąć sukces?

Zach: Dla nas jest najważniejsza. Nawet gdybyśmy robili najlepszą muzykę na świecie, nie miałoby to znaczenia, jeśli nie mielibyśmy fanów. Chyba każdy zespół uważa, że ma najlepszych fanów na świecie. Nasi są bardzo utalentowani – nie tylko w zakresie fotografii czy sztuki, ale też zdolności przywódczych. Lubimy dawać naszym fanom znać, że jesteśmy po ich stronie i wspieramy ich tak samo, jak oni wspierają nas. To bardzo wartościowa relacja. Jesteśmy niezwykle wdzięczni i zawsze poszukujemy sposobów na wzmacnianie relacji z fanami.

McKinley: Nawet takich prostych sposobów, jak wspólny taniec na koncercie flor.

Izabela Zadura
Izabela Zadura
Poszukiwaczka wartościowych tekstów, propagatorka pop-punku, bywalczyni licznych koncertów.

Ostatnio opublikowane